Lublin Jazz Festiwal: spocony, gorący jazz

Paweł Franczak
Hamid Drake
Hamid Drake materiały organizatora
Mam nadzieję, że III Lublin Jazz Festival (15-17 kwietnia) będzie imprezą spoconego tłumu, głośnych rozmów, gwizdów, oparów alkoholu i papierosowego dymu (no dobrze, tego ostatniego pewnie nie będzie). Bo jeśli coś ma uratować jazz przed stoczeniem się w mikro niszę, to tylko ekscytujące festiwale.

Czy wiecie, w którym momencie jazz został zmarginalizowany przez popkulturę? W momencie, gdy nie było go już w domach publicznych (gdzie przecież ma swoje korzenie), nie było go na parkietach (bo da się tańczyć do ragtime’u, ale nie free jazzu) i nie dało się przeżywać go wspólnie. Jazz w powszechnej opinii zesztywniał, wyfiokował się i został przejęty przez intelektualistów. Oby artyści Lublin Jazz Festival zaprzeczyli temu stereotypowi.

Jedna z gwiazd festiwalu, trębacz Dave Douglas i formacja Brass Ecstasy nie powinni mieć z tym problemu. Solidna sekcja dęta i perkusja to nie tylko gwarancja mięsistego brzmienia, ale i nawiązanie do nowoorleańskich tradycji wspólnego, intensywnego grania na pogrzebach, weselach i ulicach. A sam lider, mimo że ukończył prestiżowe Berklee College of Music oraz New England Conservatory nie należy do drętwych introwertyków.

Równie gorące powinny być występy Hery (Paweł Postaremczak, Paweł Szpura, Ksawery Wójciński, Wacław Zimpel), duetu Trzaska/Gasser oraz Wolfganga Reisingera, choć to zupełnie inne rejony jazzu. Koncert saksofonisty i klarnecisty Mikołaja Trzaski z wiedeńską wiolonczelistką Clementine Gasser ledwie zahacza o jazz, polegając na intuicyjnej i nieskrępowanej formą rozmowy dźwiękiem. Hera z kolei to energiczny, frenetyczny free jazz, wykonywany przez młode i zdolne pokolenie polskich muzyków (Zimpel jako pierwszy polski muzyk w historii otrzyma tytuł "Best New Release 2010 - Honorable Mention", przyznawany przez serwis All About Jazz). Wolfgang Reisner - niemiecki perkusista stanowi tu nie lada zagadkę, ale idę o zakład, że jego solowy występ nie będzie polegał na pieszczeniu werbli szczoteczkami.

Także Dave Boykin Trio (hardbopowy jazz z elementami rapu wprowadzanymi przez głównego bohatera, będącego jednocześnie saksofonistą) i duet Hamid Drake/Pasquale Mirra (światowej klasy perkusista spotyka europejskiej klasy wibrafonistę) nie powinni się oszczędzać. I, szczerze mówiąc: nie wolno im.

Podobnie, jak nie wolno Igorowi Boxxowi, czyli Igorowi Pudle, czyli połowie wrocławskiego Skalpelu, słynnego ze współpracy z wytwórnią Ninja Tune. Boxx przygotował zestaw instrumentalnych utworów o oblężeniu Wrocławia przez Armię Czerwoną. Zaskakująco taneczny to zestaw, więc jeśli będziecie chcieli tańczyć - proszę bardzo. Jazz będzie wdzięczny.

III Lublin Jazz Festival, 15-17 kwietnia, informacje o biletach wkrótce

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie