Na lubelskie lotnisko wracają połączenia. "Optymizm widoczny w całej branży"

Aleksandra Dunajska-Minkiewicz
Aleksandra Dunajska-Minkiewicz
O uruchomieniu trzech wakacyjnych kierunków – do Gdańska, Splitu i Burgas - poinformował w ostatnich tygodniach Port Lotniczy Lublin
O uruchomieniu trzech wakacyjnych kierunków – do Gdańska, Splitu i Burgas - poinformował w ostatnich tygodniach Port Lotniczy Lublin Fot. Lukasz Kaczanowski/Polska Press
O uruchomieniu trzech wakacyjnych kierunków – do Gdańska, Splitu i Burgas - poinformował w ostatnich tygodniach Port Lotniczy Lublin. Wkrótce wrócą zawieszone w ostatnich miesiącach połączenia, m.in. do Dublina. To szansa na poprawę statystyk i kondycji finansowej lotniska, które ucierpiało na pandemii koronawirusa. - Latem cała branża zacznie odbijać się od dna – prognozuje ekspert.

Ubiegły rok był najgorszym dla lubelskiego lotniska od czasu jego uruchomienia. W całym 2020 roku z lotniska skorzystało 124 199 pasażerów, podczas gdy w 2019 roku było ich ponad 357 tysięcy, a w rekordowym 2018 – ponad 455 tys. Wynik z 2020 roku jest nawet gorszy niż ten z 2013 roku, czyli pierwszego, kiedy zaczął działać port, a pasażerów było ponad 189 tysięcy.

Wszystko oczywiście przez pandemię koronawirusa. Wiosną ub. r., przez trzy miesiące, lotnisko było praktycznie zamknięte. W czerwcu zniesiono całkowite ograniczenia, ale i tak np. w sierpniu pasażerów było 45 proc. mniej w porównaniu z tym samym miesiącem 2019 roku. Jesienią, ze względu na pogarszającą się sytuację epidemiczną i ogólne obawy pasażerów przekładające się na mniejsze zainteresowanie podróżami, kolejne linie lotnicze zawieszały połączenia. W listopadzie z lotniska skorzystało w sumie 2244 pasażerów, podczas gdy rok wcześniej było ich ponad 25 tys. Nie lepiej było w 2021 roku. W lutym pasażerów było 949, podczas gdy rok wcześniej w tym samym miesiącu – ponad 22,6 tys.

W ostatnich tygodniach widać jednak ożywienie. - Na pewno optymistyczne jest, że przewoźnicy przywracają połączenia i wprowadzają nowe. Duże nadzieje wiążemy z trzema kierunkami wakacyjnymi – mówi Piotr Jankowski, rzecznik PLL.

Od połowy czerwca Wizz Air ma uruchomić połączenia do chorwackiego Splitu i bułgarskiego Burgas. Kilka dni później PLL LOT zacznie latać dwa razy w tygodniu do Gdańska.

- W obecnej, trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się branża lotnicza, każde nowe połączenie jest sukcesem – podkreślał prezes PLL Andrzej Hawryluk.

Obecnie z lubelskiego lotniska można polecieć tylko do Warszawy i Londynu. Na maj przewoźnicy zapowiadają powrót do rozkładu połączeń do Oslo i Doncaster, od czerwca znowu będzie można polecieć do Dublina i Eindhoven.

Optymizm w branży

Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, przyznaje, że optymizm jest widoczny w całej branży lotniczej.

- Coraz więcej ludzi ma za sobą szczepienie, jest mniej zachorowań, powoli na turystów otwierają się poszczególne kraje. Co więcej – badania wśród społeczeństw UE pokazały, że to właśnie Polacy są najbardziej pozytywnie nastawieni do wakacyjnych wyjazdów. 80 procent wskazało, że planuje podróże, a prawie 60 procent zamierza skorzystać z lotów – mówi Furgalski. - W związku z tym obserwujemy wzrost kierunków, które oferują linie lotnicze, ogłaszane są kolejne destynacje. PLL LOT zaoferują w okresie wakacyjnym około połowy swojej siatki połączeń, Ryanair zakłada, że będzie to 60 proc. - wylicza ekspert.

Jak podkreśla Adrian Furgalski wszystko wskazuje więc na to, że od wakacji rozpocznie się odbijanie branży od dna. - Wszyscy liczą, że będzie inaczej niż rok temu, kiedy po wakacjach zaczęła się kolejna fala pandemii, a systemy rezerwacyjne znowu zaczęły pustoszeć. Teraz jest nadzieja, że to odbicie będzie początkiem trwałej fali wzrostu – zaznacza. - Prognozy wskazują, że do stanu sprzed pandemii branża może wrócić najwcześniej w 2024 roku. W moim przekonaniu Polska ma szansę odbić się szybciej, bo nasz rynek jest cały czas bardzo młody – dodaje.

Jakie straty?

Port Lotniczy Lublin od czasu powstania pod koniec 2012 roku nigdy nie był „na plusie”. Jednak strata co roku malała: za 2017 rok wynosiła 31 mln zł, za 2018 - 30 mln zł, a za 2019 – 27 mln zł. Jak bardzo pandemia wpłynęła na sytuację w 2020 roku dowiemy się w połowie roku, po podsumowaniu bilansu spółki.

Lotnisko wiosną wprowadziło oszczędności, tnąc koszty. W ramach refundacji części wynagrodzeń pracowników, otrzymało ponad 1,8 mln zł dofinansowania z urzędu pracy. Dzięki temu okazało się, że w pierwszej połowie 2020 roku strata nie była większa niż w analogicznym okresie 2019 roku. Paradoksalnie uderzyło to w spółkę, bo kiedy rząd przyznawał 142,2 mln zł wsparcia dla lotnisk, dostawały je tylko te porty, których sytuacja się pogorszyła. Lubelskie lotnisko z tego powodu nie dostało ani złotówki wsparcia, mimo że wnioskowało o 984 tys. zł.

W ostatnich miesiącach port próbował poprawić sytuację finansową rozwijając usługi cargo. W styczniu lotnisko otrzymało pozwolenie Urzędu Lotnictwa Cywilnego na prowadzenie dodatkowej działalności w zakresie usług cargo. Uruchomiony został magazyn cargo, a jeszcze w tym roku spółka zapowiada otwarcie nowego terminalu.

- Za wcześnie, żeby mówić o efektach tych działań, bo ta machina dopiero ruszyła – zastrzega Piotr Jankowski.

Lotnisko ma też oczywiście wsparcie akcjonariuszy, czyli miasta Lublin, województwa lubelskiego i powiatu świdnickiego. - Na pewno żaden samorząd nie pozwoli dziś, żeby jakiekolwiek lotnisko upadło – ocenia Adrian Furgalski.

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie