MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nieznane oblicze Czechowicza. Tego nie wiedzieliśmy o najsłynniejszym lubelskim poecie

Joanna Jastrzębska
Joanna Jastrzębska
lublin.eu
W przypadku nieżyjących autorów i autorek prawdopodobnie nie ma nic bardziej elektryzującego niż informacja o niepublikowanych dotąd utworach. W Lublinie nie musimy szukać takiej sensacji, bo już zrobiono to za nas – Muzeum Józefa Czechowicza przedstawi teksty poety, które nigdy przedtem nie ujrzały światła dziennego.

Choć poemat rozpoczęty od wersu o furgoczącym na wieży blaszanym koguciku przyniósł Czechowiczowi wieczną sławę wśród mieszkańców i mieszkanek Lublina, w jego twórczości wciąż jest jeszcze sporo nieodkrytych kart. Rąbek tajemnicy już niedługo odsłoni muzeum poświęcone lubelskiemu poecie, a stanie się to podczas wystawy zatytułowanej wieloznacznym słowem „Prześpiewy”.

– „Prześpiewać” to czasownik, który oznacza „spędzić czas na śpiewaniu”, „przejść śpiewem od początku do końca”, „zaśpiewać komuś na wzór”, zaś „prześpiewywać” – „śpiewać na przemian”. Wszystkie te znaczenia są istotne dla narracji wystawy – zapewnia Muzeum Józefa Czechowicza.

Józef Czechowicz wielkim tłumaczem był

Są wczesne lata 30. XIX w., Włodzimierz Wołyński w zachodniej Ukrainie. Dobiegający trzydziestki Józef Czechowicz pracuje tam jako nauczyciel, ale skrycie marzy o wydaniu debiutanckiej książki ze swoimi tekstami. Po latach wprawni czytelnicy i czytelniczki jego twórczości bez trudu zauważą w niej wpływy ukraińskiej poezji.

– Śpiewność, melodyczność, taka fraza, która jest niesiona rytmem, to jest właśnie w dużej mierze wpływ poezji wschodniej. Jest takie ładne powiedzenie, że Polak to Rosjanin, który myśli, że jest Francuzem. Czechowicz po prostu w pewnym momencie przestał pisać jak „Francuz” i sięgnął do słowiańskiego rdzenia – zaznacza kierownik muzeum Aleksander Wójtowicz.

Józefowi Czechowiczowi, poza śpiewnymi frazami, zawdzięczamy jednak dużo więcej – wprowadzenie do polszczyzny ukraińskich poetów i poetek poprzez przekłady ich twórczości. We współpracy z Józefem Łobodowskim i Kazimierzem Andrzejem Jaworskim (obaj również związani z Lubelszczyzną) odkrył dla nas m.in. Tarasa Szewczenko, Łesię Ukrainkę i Wasyla Barkę.

– To nieznane oblicze Czechowicza, który – jak się okazuje – prowadził dialog międzykulturowy i rozmawiał z naszymi sąsiadami, odkrywając wspólnotę losów. Co jest ciekawe, w międzywojniu tłumaczono głównie Francuzów i trochę Anglików. Czechowicz również od tego zaczynał, ale w pewnym momencie odwrócił wzrok od tego, co jest na zachodzie, w centrum Europy, i zwrócił oczy w kierunku Ukrainy, zmagającej się wówczas z problemami, które wcześniej były obecne w Polsce – tłumaczy Wójtowicz.

Więcej na temat ukraińskiego wątku twórczości Józefa Czechowicza będzie można dowiedzieć się na wystawie o nazwie inspirowanej tytułem niepublikowanego wcześniej tomu „Prześpiewy z poetów ukraińskich”. Znajdą się tam rękopisy oryginalnych wierszy kilku poetów i poetek z Ukrainy zestawione z różnymi wersjami ich tłumaczeń (autorstwa Czechowicza, ale również Łobodowskiego i Jaworskiego). Wernisaż odbędzie się 14 czerwca o godz. 17 w muzeum przy ul. Złotej. Wystawę będzie można oglądać do końca listopada.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Hanna Lis o bogatym facecie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski