Odwiedziny w szpitalu możliwe tylko u osób z zagrożeniem życia. Placówki medyczne otwierają się w końcu na rodziny

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Przez trzy miesiące w szpitalach obowiązywał zakaz odwiedzin w związku z pandemią koronawirusa
Przez trzy miesiące w szpitalach obowiązywał zakaz odwiedzin w związku z pandemią koronawirusa unsplash.com/zdjęcie ilustracyjne
Udostępnij:
Przez trzy miesiące w szpitalach obowiązywał zakaz odwiedzin w związku z pandemią koronawirusa. Wyjątku nie było nawet dla rodzin osób umierających. Po interwencji Rzecznika Praw Pacjenta, placówki medyczne zaczęły zezwalać na "ostatnie pożegnania". Na odwiedziny bliskich mogą liczyć osoby ciężko chore i dzieci.

- W maju mój ojciec znalazł się w szpitalu po udarze. Jego stan się pogarszał. Obowiązywał wtedy całkowity zakaz odwiedzin, było to bardzo restrykcyjnie przestrzegane. Jestem rozczarowana postawą personelu medycznego, bo dzwoniąc zawsze od pielęgniarek słyszałam, że nie mogą udzielać jakichkolwiek informacji. Oczekiwałabym zrozumienia i cierpliwości właśnie w takiej sytuacji. Byłam nawet gotowa zapłacić za test na koronawirusa i wszystkie środki ochrony, by choć przez chwilę zobaczyć ojca. Trochę zapomniano, że po drugiej stronie słuchawki jest przerażona rodzina, która nie wie co dzieje się z jej bliskim. Było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie, że nie mogłam tam być i towarzyszyć tacie, kiedy odchodził - mówi mieszkanka woj. lubelskiego.

Aktualnie w szczególnych przypadkach i w stanie zagrożenia życia pacjenta, lekarze mogą pozwolić już osobom najbliższym towarzyszyć umierającemu pacjentowi pod warunkiem zachowania wszelkich obowiązujących w szpitalu procedur sanitarno - epidemiologicznych. - Zgoda udzielana jest w absolutnie wyjątkowych sytuacjach i dotyczy wyłączenie tych pacjentów, u których nie stwierdzono zachorowania na COVID-19 - informuje Anna Guzowska, rzecznik SPSK1.

Uzyskanie zgody na odwiedziny w SPSK1 jest możliwe telefonicznie lub e-mailowo. Natomiast w SPSK4 przy ul. Jaczewskiego, żeby odwiedzić osobę ciężko chorą należy wypełnić wniosek i przesłać go mailem na adres: [email protected] W sytuacjach nagłych możliwa jest zgoda telefoniczna lekarza.

Obok szpitali, przez trzy miesiące zamknięte dla odwiedzających były również hospicja. - Podobnie jak w innych placówkach zdrowia, niestety nie było możliwości towarzyszenia przy łóżku osoby umierającej. Pożegnanie mogło odbyć się dopiero w zakładzie pogrzebowym - mówi ks. prof. Mirosław Kalinowski, prezes Hospicjum Dobrego Samarytanina. Ośrodek mógł wznowić odwiedziny dwa tygodnie temu. Wszystko odbywa się według harmonogramu i z zachowaniem reżimu sanitarnego. Dla rodzin przygotowane są fartuchy, przyłbice, rękawiczki, maseczki. - Wszystko po to, aby zabezpieczyć chorych i personel. Zdarza się jeszcze, że rodziny podchodzą pod okna na parterze, żeby zobaczyć bliską osobę. Jest możliwość skorzystania również z tabletów, które kupiliśmy dla pacjentów hospicjum, aby mogli się skontaktować z rodziną - dodaje ks. prof. Kalinowski.

Zakaz odwiedzin obowiązywał również w Hospicjum Małego Księcia. Jednak zgoda na odwiedziny w związku z pogarszającym się stanem zdrowia dziecka należała do kierownika oddziału. - Jest to rozpatrywane bardzo indywidualnie. W wyjątkowych sytuacjach, kierując się dobrem dziecka, wyrażamy zgodę. Nie chcemy, żeby było pozbawione obecności rodzica w tak szczególnym okresie. Na szczęście nie mieliśmy w ciągu tych ostatnich kilkunastu tygodni żadnego przypadku odejścia na oddziale stacjonarnym - wyjaśnia o. Filip Buczyński, prezes Hospicjum Małego Księcia.

Poluzowanie ograniczeń dotyczących wizyt rodzin w placówkach zdrowia pochwalają eksperci. - Szkoda, że od samego początku nie zadbaliśmy o to bardziej. Niewątpliwie, epidemia uderzyła w nas niespodziewanie, powodując zmianę organizacji wewnętrznej zakładów opieki zdrowotnej. Wydaje mi się, że w często w tej trosce przed zakażeniem tak się "wyizolowaliśmy", że poraniliśmy wielu bliskich oraz skazaliśmy ciężko chorych i umierających na osamotnienie. Trzeba zadać sobie pytanie, czy ważniejsze jest to, żeby zabarykadować oddziały tylko dla zwiększenia poczucia bezpieczeństwa, gdy nie ma w pobliżu nikogo zakażonego. Musimy się zastanowić na nowo, jak zrównoważyć tę potrzebę ochrony przed zakażeniem z potrzebą bycia chorego razem z rodziną. Chodzi o to, żebyśmy pod względem moralnym nie ulegli pokusie "wysterylizowania się" z człowieczeństwa - dodaje dr hab. n. med. Jakub Pawlikowski, p.o. kierownika Katedry Medycyny Społecznej UM w Lublinie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Małpia ospa może być użyta jako broń biologiczna

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Dobrze że ktoś w końcu zareagował, ludzie starsi leżą w szpitalach bez możliwości odwiedzin, ciekawe czy chociaż ci którzy odchodzili w odosobnieniu mieli zagwarantowaną obecność psychologa. Bo w takich przypadkach to totalna depresja u takiej osoby

Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie