Potężne stado dzików zaatakowało działkowicza w Lublinie. Mieszkańcy boją się nie tylko o uprawy, ale też o swoje życie

Marta Grabiec
Marta Grabiec
Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE. Marta Grabiec
- Na mojej działce było z 50 dzików. 3 lochy z młodymi. W którymś momencie mały zakwiczał, a matka rzuciła się na mnie - mówił pan Wojciech Sztorc, który ma ogródek działkowy na Kalinie. To nie pierwszy taki przypadek. Dziki terroryzują ogródki działkowe i nikt nie chce pomóc mieszkańcom Lublina.

- Obecnie jest więcej dzików niż działkowiczów w tych rejonach - mówi Halina Gaj - Gdyńska, prezes zarządu rodzinnych ogródków działkowych ''Kalina" w Lublinie.

W sobotę około 5.30 nad ranem pan Wojciech pojechał na działkę, aby zdążyć przed upałem. - Zupełnie mnie wryło. Na mojej działce było z 50 dzików. W którymś momencie mały zakwiczał, a matka rzuciła się na mnie. Zamknąłem szybko bramkę i zastawiłem rowerem. Zupełnie mnie wmurowało. Byłem przerażony. Zapomniałem o wszystkich racach, które miałem przy sobie i zacząłem krzyczeć i dzwonić dzwonkiem. W końcu locha się spłoszyła, ale myślałem, że zginę - relacjonował.

Jak widać dziki sobie bardzo upodobały tamtejsze tereny. - Tutaj co rusz są jakieś legowiska dzików. Robimy co możemy. Samodzielnie kosimy wszystkie wysokie trzciny, w których mogą się chować, ale bezskutecznie. Ostatnio jak kosiłem to słyszałem w trawie chrząkanie, więc stamtąd poszedłem, żeby dać im czas, żeby sobie poszły. Jak wróciłem i dokończyłem to okazało się, że rzeczywiście całe legowisko tam miały - mówi pan Wojciech.

Legowisko dzików
Legowisko dzików Marta Grabiec

Działkowicze są przerażeni i zrezygnowani. - Mamy klatkę do odłowu dzików i w ostatnim czasie udało się tam kilka złapać. Są one usypiane na miejscu przez weterynarza. Ekolodzy uznali, że najlepsze będą takie niskie kraty, aby ''pułapka" najlepiej wtapiała się w otoczenie. Tylko teraz dziki - szczególnie te małe - nauczyły się przeskakiwać przez kraty. Przychodzą się zatem najeść i bezkarnie uciekają - mówi pani Halina.
- Ja już od rana dzwoniłem do pani prezes żeby leki uspokajające wzięła, bo jej działka jest zdewastowana. W moim ogródku dziki sobie upodobały buraki. Wczoraj jeszcze tu były, a dziś już nie ma nic - mówi pan Wojciech. - U sąsiadów też skopane. Jeszcze do tego dziki są agresywne i nie wiadomo kiedy się ich spodziewać. Mnie zaatakowały rano, a dziewczynę kilka działek dalej popołudniu. Kiedyś była taka sytuacja, że potężny dzik chodził koło przystanku autobusowego i ludzie uciekli do sklepu i trzymali drzwi - mówi pan Wojciech.

Na każdej działce można dostrzec dodatkowe zabezpieczenia. Murki, druty kolczaste, deski. - Musimy się sami chronić. Takie ogrodzenia też kosztują. Nikt nam nie chce pomóc. Byliśmy w ten sprawie u prezydenta miasta, w Polskim Związku Łowieckim. Bardzo pomagała nam pani poseł Marta Wcisło. Na razie wszystko bez skutku - mówi pani prezes. Problemem jest to, że dziki w mieście nie mają naturalnego wroga i mnożą się. Nawet 3 razy w roku. Do tego nie ma możliwości ich odstrzelić - a tego właśnie chcą mieszkańcy. Tylko tego zabrania prawo.

Mieszkańcy boją się o zdrowie i życie. W sobotę nie ma kto udzielić pomocy. - Zadzwoniłem rano na policję to mnie do straży miejskiej odesłali, a ci zadzwonili do lubelskiego centrum małych zwierząt , które ma się zajmować takimi przypadkami. Nikt nie przyjechał i nikt nie pomógł - żali się pan Wojciech.

Rzeczywiście straż miejska została powiadomiona. - Otrzymaliśmy takie zgłoszenie z ulicy Krokusowej - mówi Robert Gogola z lubelskiej straży miejskiej. - Zgłosiliśmy sprawę do Centrum Małych Zwierząt i do Wydziału Ochrony Środowiska Lublin - dodał.

Z żadną z wymienionych instytucji nie udało się nam skontaktować w sobotę.

Polacy wrócili do fast foodów

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Agata

Z dzikami nie ma żartów. Jak kręciły się pod moją działką to rozłożyłam pod płotem odstraszające woreczki kunagone i się wyniosły. Mam nadzieję, żę już nie wrócą.

Dodaj ogłoszenie