Skargi klientów i żądania zapłaty od pracowników - z takimi problemami mierzy się jedna z kancelarii prawnych w Lublinie. Zatrudnieni mówią o nieprawidłowościach, szef unika odpowiedzi, a prokuratura prowadzi postępowanie.

W czwartek w siedzibie kancelarii w centrum Lublina interweniowała policja. Funkcjonariuszy wezwał były pracownik, który poskarżył się, że przełożony stosuje wobec niego przemoc fizyczną.

- Jechałem samochodem służbowym. W trakcie jazdy Tomasz P. wyłączył mi silnik. Groziło to wypadkiem. Przyszedłem do firmy wyjaśnić tę sytuację - wyjaśnia Piotr, były pracownik kancelarii. Na miejscu spotkał się z Tomaszem P. Doszło do kłótni, która przerodziła się w przepychankę. Następnie pracownik wezwał policję. Wszystkiemu winne emocje, które wśród zatrudnionych w kancelarii narastają już od kilku dni.

- Dziesiątego minął termin wypłaty, a część z nas nadal nie dostała pieniędzy. Zbliżają się święta, każdy ma swoje wydatki, a nie mam nawet z czego zapłacić za mieszkanie - skarży się jeden z pracowników. W podobnej sytuacji jest więcej osób, które przyszły przed siedzibę firmy. Siedem osób złożyło wypowiedzenia i domaga się wypłaty zaległych pensji. - Jesteśmy zatrudnieni na umowę zlecenie, a pracujemy jak na pełny etat. Czyli od poniedziałku do piątku od godz. 8 do 16 - przyznaje Joanna, która odpowiadała za kontakty z klientami. Dodaje, że zarzutów pod adresem kancelarii jest znacznie więcej.

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE ->>