MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Prawda i kłamstwo katyńskie

Dr Wioletta Woś (IPN O/Lublin)
Sowiecki prokurator Roman Rudenko w czasie procesu norymberskiego, 1946
Sowiecki prokurator Roman Rudenko w czasie procesu norymberskiego, 1946 Domena publiczna
Komunikat wydany na falach berlińskiego radia 13 kwietnia 1943 r., informujący o odnalezieniu w lesie katyńskim ciał polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 r. wywołał kontr komunikat sowiecki, który odpowiedzialnością za zbrodnię obarczył Niemców, a oświadczenie strony niemieckiej określał jako faszystowskie oszczerstwa mające odwrócić uwagę od zbrodni hitlerowskich popełnianych na terenach okupowanych.

Następstwem sprzecznych informacji i odmowy wyjaśnienia okoliczności mordu w lesie katyńskim przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż było powołanie przez wszystkie strony sporu: polską, niemiecką i sowiecką komisji śledczych. Niemcy, by uwiarygodnić podawane przez siebie informacje utworzyli dwunastoosobową Międzynarodową Komisję Lekarską (MKL), której końcowy protokół podpisany z datą 30 kwietnia 1943 r. jednoznacznie wskazywał na Sowietów jako sprawców zbrodni na polskich oficerach, dokonanej wiosną 1940 r. Ustalenia międzynarodowych ekspertów potwierdziła polska Komisja Techniczna PCK, która prowadziła badania w okresie od kwietnia do czerwca 1943 r., a której przewodniczył sekretarz generalny Kazimierz Skarżyński. Komisja w końcowym sprawozdaniu, po oględzinach dokumentów i artefaktów znalezionych przy zwłokach, ponad wszelką wątpliwość ustaliła, że masowej egzekucji na polskich oficerach, strzałem w tył głowy dokonano w marcu i kwietniu 1940 r. (ani jeden dokument nie był datowany później niż kwiecień 1940 r.), a mord nie miał charakteru rabunkowego ze względu na zachowane przy ciałach monety i banknoty.

Strona sowiecka przystąpiła do działania w lesie katyńskim we wrześniu 1943 r. zaczynając od ogrodzenia terenu prac i spreparowania dowodów winy niemieckiej. Do ekshumowanych dołów podrzucono dokumenty z datami późniejszymi niż kwiecień 1940 r., ale w kilku przypadkach były to pocztówki lub listy do osób, które nie zginęły w Katyniu albo były więźniami obozu w Ostaszkowie, o których w 1943 r. opinia publiczna nie wiedziała. Funkcjonariusze NKWD dotarli również do wszystkich świadków przesłuchiwanych przez Niemów, którzy w na skutek „perswazji” sowieckiej zmienili swoje zeznania, twierdząc nawet, że ręce Polaków skrępowane były niemieckimi sznurami. Na czele „Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w Lesie Katyńskim jeńców wojennych” stanął członek Akademii Nauk ZSRR – Nikołaj Burdenko. Raport końcowy, przedstawiony na konferencji prasowej w dn. 22 stycznia 1944 r. stwierdzał, że egzekucja na polskich jeńcach, zatrudnionych przy budowie drogi w okolicach Smoleńska została wykonana przez Niemców jesienią 1941 r. w charakterystyczny dla faszystów sposób - strzałem w tył głowy, jako konsekwentna realizacja eksterminacji narodów słowiańskich.

Sowieci, by utrwalić stworzone przez siebie kłamstwo katyńskie, w 1946 r. w czasie procesu norymberskiego wnieśli akt oskarżenia o popełnienie mordu na 11 tys. polskich oficerach przez niemiecki 357. Pułk Łączności. Niemieccy obrońcy łatwo podważyli dowody, jakimi posługiwała się strona radziecka zwłaszcza raport Burdenki i zeznania jednego z członków Międzynarodowej Komisji Lekarskiej, prof. M. Markowa, który w obliczu kary śmierci orzeczonej przez bułgarski sąd zeznawał na korzyść Sowietów, wycofując się ze swoich wcześniejszych ustaleń. Jak wskazuje dr Witold Wasilewski było oczywiste, że jeżeli nie udowodniono niemieckiej winy to zbrodnię popełnili Sowieci, ale ze względów formalnoprawnych – proces toczył się przeciwko zbrodniarzom niemieckim – nie można było sądzić ani oskarżać nikogo innego.

Kłamstwo stworzone przez komisję Burdenki funkcjonowało w opinii publicznej i w historiografii krajów komunistycznych niemal przez pięćdziesiąt lat. Bezkrytycznie sowiecką wersję wydarzeń w Katyniu popularyzowali polscy komuniści, zwłaszcza Wanda Wasilewska – przewodnicząca Związku Patriotów Polskich i sympatyczka Stalina, która m.in. na łamach prasy wprost oskarżała rząd londyński o współpracę z Niemcami. Jak zauważa dr Joanna Żelazko w żadnym wydawnictwie encyklopedycznym w PRL, a co ciekawe także obcojęzycznym (np. Encyclopaedia Britannica) nie znajdziemy hasła „Katyń”. Wyjątek stanowiła wydana w latach pięćdziesiątych „Mała encyklopedia powszechna PWN”, w której zapisano: „Katyń – miejscowość w okręgu smoleńskim RF SRR, miejsce masowych grobów kilku tysięcy oficerów polskich, internowanych od 1939 r. w ZSRR, a wymordowanych przez hitlerowców po zajęciu tych terenów”. Hasło pojawiło się tylko w jednym wydaniu (w kolejnych nakładach zostało usunięte), w czasie, kiedy w USA obradowała „Specjalna Komisja Śledcza Kongresu Stanów Zjednoczonych ds. Zbrodni Katyńskiej”, której przewodniczył Ray Madden.

Amerykanie zdecydowali o powołaniu komisji na skutek informacji, jakie znalazły się w odtworzonym w 1950 r. raporcie ppłk. Johna Van Vlieta Jr., który w 1943 r. jako niemiecki jeniec wojenny został przewieziony na wizje lokalną do lasu katyńskiego. Jego pierwsze świadectwo, jakie złożył zaraz po wojnie zostało ze względów politycznych utajnione. Komisja powołana we wrześniu 1951 r., po zapoznaniu się z dokumentami, dowodami rzeczowymi i przesłuchaniu ponad osiemdziesięciu świadków, w tym ekspertów medycyny sądowej – członków MKL wydała w dn. 22 grudnia 1952 r. tzw. Raport Maddena. Po raz pierwszy w oficjalnym dokumencie państwowym wskazano, bez jakichkolwiek wątpliwości, na ZSRR jako państwo odpowiedzialne za Zbrodnię Katyńską. Jednak postulat, by nadać dalszy bieg sprawie i wnieść pozew przeciwko Sowietom o popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości, nie został zrealizowany ze względów politycznych.

Prawdziwy przełom w odkrywaniu prawdy o Katyniu nastąpił 13 kwietnia 1990 r., kiedy rosyjska agencja TASS nadała oficjalny komunikat, w którym władze radzieckie przyznały, że odpowiedzialnymi za mord w Katyniu wiosną 1940 r. na polskich oficerach, funkcjonariuszach i przedstawicielach inteligencji byli Sowieci – funkcjonariusze NKWD, działający na rozkaz swoich przełożonych Ławrientija Berii i Wsiewołoda Mierkułowa. W tym samym czasie radziecka prokuratura wojskowa wszczęła śledztwo, podczas którego prowadzono ekshumacje w odkrytych mogiłach w Charkowie i Miednoje w miejscach pochówku oficerów z Ostaszkowa i Starobielska. Następstwem ogłoszonego komunikatu było także przekazanie stronie polskiej pierwszej partii materiałów dokumentujących Zbrodnię Katyńską, a dwa lata później w 1992 r. kolejnej, w której znalazła się m.in. uwierzytelniona kopia Uchwały Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r., skazująca polskich jeńców na rozstrzelanie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Eurowybory 2024. Najważniejsze "jedynki" na listach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski