Świdnik. Produkują helikoptery od 70 lat. Czy wyprodukują dla polskiej armii maszynę na miarę XXI wieku?

Tomasz Nieśpiał
Tomasz Nieśpiał
fot. Agnieszka Szymuś
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
PZL-Świdnik to jedna z najbardziej zasłużonych firm na Lubelszczyźnie i lotnicza wizytówka regionu. Firma ma za sobą zarówno doświadczenia dynamicznego rozwoju, jak i widmo bankructwa. Dziś liczy na intratny kontrakt od polskiej armii, który pozwoli jej rozwinąć skrzydła.

Wszystko zaczęło się kilka lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Kiedy to w 1949 podjęto decyzję o budowie Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego nr 5 w Świdniku. Jak pisał w 2001 roku w Głosie Świdnika Jan Mazur, „lokalną legendą obrosło pismo urzędowe, w którym nakazywano wykopanie 2 hektarów kartofli, w miejsce których miał powstać jeden z największych zakładów przemysłowych Lubelszczyzny”.

Budowa rozpoczęła się w kolejnym roku, a oficjalnie przedsiębiorstwo rozpoczęło działalność w 1951 roku. Jednym z najważniejszych wydarzeń w 70-letniej już historii firmy, było wyprodukowanie w 1979 roku śmigłowca Sokół, który był pierwszą taką maszyną zaprojektowaną i zbudowaną od podstaw w Świdniku.

W latach 80-tych cała Polska usłyszała o strajku w WSK, który zapoczątkował falę protestów przeciwko władzy. „Lubelski Lipiec” uważany jest dziś jako początek zmian, które doprowadziły do upadku reżimu komunistycznego w kraju.

W latach 90-tych filarem firmy były Sokoły, których głównym użytkownikiem było wojsko polskie. Sztandarowe śmigłowce ze Świdnika latały również m.in. w Hiszpanii, Niemczech, Czechach, ale także w Korei, czy Birmie. W 2010 roku zakłady przeszły proces prywatyzacji i dzisiaj należą do włoskiej grupy Leonardo Helicopters.

Jan Mazur w przywołanym już artykule z Głosu Świdnika pisał tak: „PZL-Świdnik są typowym przykładem losów wielkiego polskiego zakładu przemysłowego. Trudne, ale pełne młodzieńczego entuzjazmu początki, potem trwający kilkadziesiąt lat szybki rozwój do rozmiarów przemysłowego giganta, zatrudniającego prawie 10 tysięcy pracowników i produkującego po 300 śmigłowców rocznie. Wreszcie bolesne zderzenie z realiami gospodarki wolnorynkowej. Redukcja zatrudnienia, głębokie zadłużenie, brak zamówień ze strony budżetu państwa, widmo bankructwa (…). Wiele firm nie wytrzymało tej presji i nie ma ich już na gospodarczej mapie Polski. PZL-Świdnik wytrzymały”.

Przez 70-lat świdnickie zakłady wyprodukowały ponad 7400 śmigłowców. Dziś firma zatrudnia około 2700 osób, w tym około 650 inżynierów i jest jednym z kluczowych partnerów polskiego resortu obrony. Jednak ostatnie lata to trudny czas dla PZL-Świdnik.

- Tak źle jeszcze nie było – twierdzi Piotr Sadowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w PZL-Świdnik. – Ubiegły rok zamknął się najgorszymi zamówieniami w historii. W tym roku jest podobnie: nie ma zamówień, nie ma modernizacji – przekonuje.

Trudną sytuację pogłębiła pandemia, w czasie której około 200 osób straciło pracę. – Nie przedłużono umów okresowych, osoby z prawem do emerytury pożegnały się z firmą, a pozostała część załogi przez pięć miesięcy pracowała cztery dni w tygodniu, godząc się na niższe wynagrodzenie – wyjaśnia Piotr Sadowski.

I dodaje: - Teraz sytuacja w miarę stabilna, ale to nie oznacza rozwoju firmy. Świdnikowi potrzebna jest polityczna decyzja dotycząca nowego śmigłowca dla polskiej armii lub modernizacji śmigłowca Sokół.

Dariusz Szulc, rzecznik PZL-Świdnik tłumaczy w rozmowie z Kurierem, że takie decyzje należą do rządu. – To klient decyduje co zrobi ze śmigłowcami, które są we flocie polskiego wojska. Ale my jesteśmy gotowi by spełnić oczekiwania polskiej armii – mówi Dariusz Szulc.

Zapewnia też, że jeśli polskie siły zbrojne byłyby zainteresowane zakupem zaprezentowanego w poniedziałek nowego śmigłowca wielozadaniowego AW139W, to maszyny w stu procentach wyprodukowane w Polsce firma może dostarczyć w ciągu 24 miesięcy. - To śmigłowiec stworzony w XXI wieku i dostosowany do potrzeb XXI wieku – podkreśla Dariusz Szulc.

Mimo, że sprawa zamówień dla PZL-Świdnik ciągnie się już od kilku lat, to decyzji wciąż nie ma. – PiS wielokrotnie obiecywał, że Świdnik dostanie zlecenia, ale żadne z tych obietnic nie doszły do skutku. A bez zamówień rządowych PZL będzie w coraz gorszej kondycji finansowej, co odbije się na poziomie zatrudnienia – alarmuje poseł Michał Krawczyk z Koalicji Obywatelskiej.

- Priorytetem rządu jest to, aby polska armia została wyposażona w najnowocześniejszy i w stu procentach produkowany w Polsce śmigłowiec. Ale to wyzwanie na najbliższą dekadę – tłumaczy natomiast wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń z PiS.

Szansą na ratunek dla świdnickich zakładów może być „Plan Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035” . W jego ramach nakłady na unowocześnienie polskiej armii mają wynieść ponad 500 miliardów złotych. Plan ten przewiduje m.in. pozyskanie nowych wielozadaniowych śmigłowców, ale szczegóły nie są na razie znane. Jak wyjaśnia ministerstwo obrony narodowej, dokument ten ma charakter niejawny.

Omikron dotarł do Europy

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Toshiko Colville
No tak, tylko, że PZL Świdnik to obecnie firma prywatna, nie jest spółką skarbu państwa aby miała preferencyjne warunki. Formalnie konkuruje o zamówienia z polskiej armii z całym światem. I tutaj jest pewnie problem.
G
Gość
Panie Mazur: gdzie jest owa Lubelszczyzna???
Dodaj ogłoszenie