Udało się uratować małego rysia z Roztocza. Matka zginęła pod kołami samochodu

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Ośrodek Rehabilitacji "Mysikrólik" Na Pomoc Dzikim Zwierzętom
Rysica osierociła siedmiomiesięczne kocię, które pozbawione opieki udało się na szczęście znaleźć. Teraz kociak przebywa w ośrodku rehabilitacji „Mysikrólik" w Bielsku-Białej.

Dorosła rysica zginęła w poniedziałek na ruchliwej drodze prowadzącej do polsko-ukraińskiego przejścia granicznego w Hrebennem.

- Okazało się, że osierociła siedmiomiesięczne kocię, które pozbawione opieki i wygłodniałe zaszyło się w sąsiadującym z drogą lesie. Bez opieki matki ten kilkumiesięczny kociak nie miał szans na przeżycie - mówi Robert Mysłajek z Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”, które ruszyło zwierzęciu na ratunek razem z pracownikami Roztoczańskiego Parku Narodowego oraz lokalnymi przyrodnikami.

- Udało się zlokalizować małego rysia i przetransportować do Ośrodka Rehabilitacji „Mysikrólik” - Na Pomoc Dzikim Zwierzętom w Bielsku-Białej, gdzie objęto go troskliwą opieką - dodaje Przemysław Stachyra z RPN.

Przyrodnik dodaje, że śmierć samicy rysia jest niewyobrażalną stratą, bo te piękne kociaki na Roztoczu można policzyć dosłownie na palcach jednej ręki.

- Obecnie są to dwa samce i dwie samice rysia oraz ich dzieci. Uratowany ryś, gdy trochę podrośnie, ponownie wróci do naszych lasów. We krwi ma roztoczańskie geny i obraz tych terenów. Tu mu będzie najlepiej - dodaje Przemysław Stachyra.

Gdy ryś wydobrzeje i podrośnie na tyle, by mógł samodzielnie polować zostanie uwolniony na Roztoczu. - Mamy nadzieje, że pójdzie on w ślady małej rysiczki Marysi, która odnaleziona we wrześniu 2017 r. w Węgierskiej Górce, zrehabilitowana w Ośrodku "Mysikrólik" i uwolniona w maju 2018 r. w Beskidach, już po trzech dniach na wolności upolowała pierwszą sarnę - dodaje Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”.

Rząd pozywa lekarzy do sądu

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
antygnIDA

Nie wiem jak się zachowuje ryś przechodząc przez drogę ale miałem doświadczenie z lisem. Kilka dni temu przebiegł mi przed autem tak że musiałem przyhamować bo bym go potrącił . Wczoraj w tym samym miejscu widziałem go na poboczu rozjechanego. Oczywistą rzeczą jest że nikt z takiego powodu nie będzie w niesprzyjających warunkach gwałtownie hamował , ale gdy tylko widzę że jest to bezpieczne zawsze na ten hamulec naciskam i unikam rozjechania zwierzęcia. Udaje się , pamiętam kilka lat temu na Roztoczu , w okolicach Górecka Kościelnego kiedy to musiałem wysiąść z auta i poprzenosić ropuchy z jezdni bo nie było możliwości ich ominąć .... i to na długości około 200 m.

G
Gość
28 listopada, 22:33, anka:

Szkoda, że nie da się zrobić bezpiecznych przejść dla zwierzaków. Można by lasy od dróg odgrodzić i porobić co kilka km przejścia pod jezdnią. Wszyscy byliby bezpieczniejsi. Ludzie zabierają zwierzakom miejsce do życia, a dodatkowo puszczając drogi przez lasy narażają i siebie i zwierzaki.

tać właśnie będą robione tam takie przejścia.... do 2025 roku ma powstać expresówka...

a
anka

Szkoda, że nie da się zrobić bezpiecznych przejść dla zwierzaków. Można by lasy od dróg odgrodzić i porobić co kilka km przejścia pod jezdnią. Wszyscy byliby bezpieczniejsi. Ludzie zabierają zwierzakom miejsce do życia, a dodatkowo puszczając drogi przez lasy narażają i siebie i zwierzaki.

Dodaj ogłoszenie