Wirusolog o sytuacji w Polsce: „Straciliśmy kontrolę nad epidemią”

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
- Już niewiele ograniczeń zostało przed wprowadzeniem całkowitego lockdownu. Praktycznie to jeszcze tylko zakaz opuszczania miejsca pobytu, poza wyjściem do pracy, sklepu, apteki - mówi prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS.

Rozmawiamy w środę rano. Rząd uspokajał, że ostatnie statystyki świadczą o tym, iż epidemia wolniej przyspiesza. Co pani na to?
To są zbyt przedwczesne stwierdzenia, bo porównujemy dobowe zakażenia tylko z ostatnich dni. Dlatego jest za wcześnie, żeby robić takie nadzieje. Tymczasem wszystkie modele matematyczne, w tym również ostatnie prognozy opracowane przez Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego przy Uniwersytecie Warszawskim sugerują, że 26 listopada możemy mieć wzrost zakażeń na poziomie 26-30 tys. dziennie. Te przyszłe wyniki jednak w dużym stopniu będą zależne od naszego odpowiedzialnego zachowania.

Wprowadzane są kolejne obostrzenia. Coraz bliżej całkowitego lockdownu. Czy faktycznie jest niezbędny?
Rzeczywiście już niewiele ograniczeń zostało przed wprowadzeniem całkowitego lockdownu. Praktycznie to tylko jeszcze zakaz opuszczania miejsca pobytu poza wyjściem do pracy, sklepu, apteki. Wiosenny lockdown zdecydowanie obniżył liczbę zakażeń, ale trzeba przypomnieć, że było ich o wiele mniej niż teraz. Następnie daliśmy sobie czas na przygotowanie systemu do drugiej fali, którą mamy obecnie. Niestety, ten czas został zmarnowany. W tej chwili ogłoszenie całkowitego lockdownu zależy od ilości dostępnych łóżek i respiratorów. Krótko mówiąc: czy nasz system ochrony zdrowia jest wydolny w obliczu rosnącej liczby zakażeń. Jeśli zakażeń będzie więcej, to wtedy będą konieczne dalsze ograniczenia.

Jak pani skomentuje ostatnie zmiany w przepisach?
Niepokoi mnie zmiana systemu raportowania, bo sanepidy nie będą miały obowiązku raportowania liczby wykonanych badań. Brak wiedzy o liczbie testów może zaciemnić obraz sytuacji. Dodajmy, że według Światowej Organizacji Zdrowia, pandemia jest pod kontrolą, gdy odsetek dodatnich wyników wynosi 5 proc. W tej chwili w Polsce to jest ok. 30 proc. a bywało, że w woj. podkarpackim ten odsetek wynosił 90 proc. To świadczy o tym, że straciliśmy już kontrolę nad epidemią.

Pod respirator trafiają teraz już osoby 40-50-letnie. Jak wirus zmutował się od wiosny?
Najnowsze badania wskazują, że obecnie na świecie jest sześć dominujących genotypów koronawirusa. W Polsce, w porównaniu do wiosny, łatwiej się rozprzestrzenia, ale nie powoduje bardzo ciężkich objawów. Jednak mimo mniejszej zjadliwości, odsetek hospitalizacji jest większy, bo więcej ludzi choruje. Natomiast śmierć osób młodszych ze sprawniejszym systemem odpornościowym, może być spowodowana gwałtowną odpowiedzią układu immunologicznego w stosunku do zakażonych narządów jak np. płuca, serce, nerki. Właśnie ta nadmierna i gwałtowna odpowiedź przyczynia się do niszczenia komórek tych narządów.

Mamy też coraz więcej ozdrowieńców, którzy mimo to, mają wiele wątpliwości. Wiadomo, jak długo są chronieni przed ponownym zakażeniem?
Dane w tym temacie są niejednoznaczne. Jedno jest pewne, że wraz z upływem czasu, poziom przeciwciał obniża się, szczególnie u osób starszych lub osób, które przeszły zakażenie łagodnie lub bezobjawowo. Najdłużej przeciwciała utrzymują się u osób w średnim wieku, które przeszły ciężką postać covid-19. Zdarzały się również ponowne zakażenia u ozdrowieńców i w większości miały one cięższy przebieg niż podczas pierwszego zakażenia.

Padają też pytania ze strony ozdrowieńców, czy mimo to mogą być „przenosicielem” wirusa z innych chorych na osoby zdrowe?
Przenoszenie wirusa z jednej osoby na drugą przez ozdrowieńca wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Chyba, że bierzemy pod uwagę scenariusz, że mamy zanieczyszczone wirusem ręce po kontakcie z zakażonym i ta ręka w krótkim odstępie czasu dotknie twarzy innej osoby. Teoretycznie ta droga przeniesienia koronawirusa jest możliwa, ale nie dotyczy ona tylko ozdrowieńców, ale każdego z nas. Natomiast, kiedy przestrzegamy zaleceń: myjemy i dezynfekujemy ręce, to ryzyko zdecydowanie się zmniejsza.

Czytaj także

Poseł PiS rzecznikiem praw obywatelskich?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ciekawy jestem czy istnieje jakiś sposób na choćby na zatrzymanie przyrostu zachorowań na wirusa? Bo nie można zachować sterylnych warunków podczas wizyty w pobliskim sklepie, o innych spacerach i kontaktach nie wspomnę, a co nam da ,,areszt domowy" szykowany przez rząd? Czy zatrzyma rozwój tego wirusa ?

Dodaj ogłoszenie