Afera w szkole im. św. Teresy w Lublinie. Były dyrektor skazany za fałszowanie świadectw i przyjmowanie łapówek

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Proces trwał cztery lata. Zdjęcie wykonane podczas jednej z rozpraw
Proces trwał cztery lata. Zdjęcie wykonane podczas jednej z rozpraw Małgorzata Genca/archiwum
Udostępnij:
Wystawiał świadectwa maturalne osobom, które nigdy nie uczęszczały do jego szkoły. Wyroki usłyszeli Antoni L., były dyrektor Zespołu Szkół Katolickich im. św. Teresy w Lublinie oraz osoby, które kupowały podrobione dokumenty.

Cztery lata trwał proces Antoniego L. i innych osób, które uczestniczyły i korzystały na procederze fałszowania świadectw w katolickiej szkole. Wyrok przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł w piątek. Liczył 121 stron, więc sędzia zdecydował się odczytać jedynie jego najważniejsze fragmenty.

Antoni L. pełnił funkcję prezesa Katolickiego Stowarzyszenia Oświatowego im. św. Teresy w Lublinie do 2004 do 2010 r. Stowarzyszenie było założycielem Zespołu Szkół Katolickich im. św. Teresy. Przez większość czasu jego dyrektorem był Antoni L. Wyjątkiem był okres od 1 września 2008 do 31 sierpnia 2009 r., kiedy tę funkcję sprawował ktoś inny.

- Już w 2004 r. pojawiły się pierwsze nieprawidłowości w dokumentacji sporządzanej przez szkołę w postaci świadectw, arkuszy ocen, świadectw dojrzałości i świadectw maturalnych. We wskazanych w wyroku przypadkach oskarżony wystawiał takie dokumenty osobom, które nigdy do takiej szkoły nie uczęszczały bądź też miały jednokrotny kontakt z oskarżonym - powiedział sędzia Adam Daniel.

Oskarżony dorabiał dokumentację osobiście, bądź zlecał to pracownikom, m.in. Sebastianowi J. W styczniu 2006 r. pojawili się pośrednicy, którzy oferowali nabycie świadectw wśród znajomych i przypadkowych osób.

- Oskarżony już wcześniej sobie założył, że będzie dokonywał fałszu na tych dokumentach – przyznał sędzia.

Za wydanie świadectw Antoni L. przyjmował od 150 zł do ponad 1 tys. zł. W sumie miał przyjąć korzyści majątkowe w wysokości 19,9 tys. zł.

Pokrzywdzona jest także szkoła
Fałszowanie dokumentów i przyjmowanie łapówek to niejedyne zarzuty pod adresem Antoniego L. Proces wykazał, że jako prezes stowarzyszenia i dyrektor szkoły wyrządził szkodę podległym mu jednostkom.

Zdaniem sądu, od kwietnia 2008 r. Antoni L. robił zakupy rzekomo na potrzeby szkoły i stowarzyszenia. W istocie zakupione rzeczy trafiały do innych kierowanych przez niego podmiotów, m.in. salonu masażu, kwiaciarni i punktu z kebabami w Świdniku.

Pieniądze pochodziły z budżetu szkoły, który był zasilany z państwowych subwencji. Sąd uznał, że przez nienależną wypłatę Antoni L. naraził finanse publiczne na uszczuplenie.

Oskarżony nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. W piątek został skazany na pięć lat i sześć miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 20 tys. zł. Ma też zwrócić Katolickiemu Stowarzyszeniu Oświatowemu 1,6 mln zł.

Winny jest nie tylko dyrektor
Wyroki usłyszało także osiem innych osób. Proces wykazał, ze pod częścią sfałszowanych dokumentów podpisywał się Sebastian J., który miał być wychowawcą w szkole. Mężczyzna tłumaczy przed sądem, że podpisywał dokumenty, bo był młody, zależało mu na pracy a Antoni L. był dla niego autorytetem. Ze względu na niską szkodliwość społeczną sąd warunkowo umorzył postępowanie karne wobec niego na dwa lata oraz nakazał zapłatę 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Wyrok usłyszała Renata B. Kobieta miała zaoferować innej osobie sprzedaż sfałszowanego świadectwa. Sąd skazał ją na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok i 5 tys. zł grzywny.

Za posługiwanie się lub usiłowanie posłużenia się sfałszowanymi dokumentami odpowiedział Michał G., Tadeusz K., Ewelina M. i Maciej S. Każdy z oskarżonych usłyszał wyroki po siedem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok tytułem próby. Skazani mają zapłacić od 4 do 1,6 tys. zł grzywny. Po 1,6 tys. zł grzywny mają także zapłacić Natalia K. i Damian S., którzy nabyli podrobione świadectwa, ale nie posługiwali się nimi.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrońca Antoniego L. zapowiada apelację. Jego zdaniem, Antoni L. był jedynie narzędziem w rękach innych osób, które kierowały procederem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dff

Ciekawa linia obrony to kto sekta interesowal sie tym zawsze czy srodowiska gejowskie ,bo chyba tez sie tam obracal.jeszcze ile znajomi stracili pozyczal od wszystkich.to z pozoru byl bardzo dobry czlowiek

K
Kto jeszcze?

A gdzie w tym czasie był Wydział Oświaty i Wychowania oraz Wydział Audytu i Kontroli Urzędu Miasta Lublin, że o Kuratorium Oświaty i Wychowania nie wspomnę? Kto w tym czasie pełnił tam funkcje zaufania publicznego?

Skądinąd wiadomo, że sprawa wyszła za sprawą jednego z "absolwentów" tej prywatnej uczelni, która korzystała z dotacji budżetowych.

g
gosc

No i co sie nauczyli te Owce i Barany , Gwarantoje ze nic , a w glowie tylko laka i trawa na mysli ?

G
Gość

no wiadomo, katolicka szkoła, widocznie tak Pan Bóg chciał

Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie