Manifestacja antycovidowców w Lublinie. Tłum ludzi bez maseczek przeszedł przez miasto. Zobacz

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Łukasz Kaczanowski
Łukasz Kaczanowski

Wideo

„Stop plandemii”, „Zdejmij maskę”, „Wolni ludzie”, „Wyłącz telewizor, włącz myślenie”, „Dajcie nam oddychać” - to tylko część haseł, które pojawiły się podczas marszu „Stop COVID-19”. Manifestacja w sobotę przeszła przez Lublin. O skomentowanie najczęściej powtarzanych tez poprosiliśmy lekarza.

Około 300 osób manifestowało swój sprzeciw wobec ograniczeniom wprowadzanym przez rząd na czas pandemii. Zaniechania wszelkich testów, izolacji i kwarantanny żądali uczestnicy Marszu o Wolność. Na samym początku zgromadzenia organizatorka oznajmiła zebranym:

- Mam państwu przypomnieć o obowiązku noszenia maseczek i zachowania 1,5-metrowej odległości - powiedziała. To ogłoszenie zebrani skwitowali gromkim śmiechem. Część z nich miała w ustach lizaki. Dlaczego?

- Lubię lizaki - odparł mężczyzna w średnim wieku, kiedy go o to zapytałem. Następnie uśmiechnął się i mrugnął. - Skoro jem, to nie muszę mieć maseczki. A skoro nie muszę mieć maseczki, to oni nic nie mogą zrobić - odpowiedział zerkając w stronę funkcjonariuszy policji. Mundurowi towarzyszyli manifestantom w trakcie całego pochodu.

- Mam czworo dzieci i chcę, żeby żyły w wolnym kraju – powiedziała Anna. Na manifestację przyjechała spod Lublina. - Wirus na pewno jest, był i będzie, ale na pewno nie jest tak groźny, jak o tym mówią rząd i media. Lekarze, szkoły, urzędy, z powodu ograniczeń wszystko działa na pół gwizdka. Tak się nie da żyć.

- Rząd upaństwowił moje życie, moje zdrowie. Nie mam prawa, jako obywatel, decydować o swoim losie - powiedział Stanisław. 66-latek skarżył się, że z powodu ograniczeń wprowadzonych na czas pandemii nie mógł odwiedzić w szpitalu swojej umierającej matki. - Mój przypadek nie był odosobniony - dodał.

Zarejestrowany i pokojowy protest przeciwników „plandemii" (jak nazywają ją uczestnicy manifestacji) rozpoczął się na pl. Zamkowym około godz. 15. Godzinę później manifestanci wyruszyli w pochód przez miasto. Przeszli al. Tysiąclecia, Solidarności, ul. Dolną 3 maja na pl. Litewski. Następnie, deptakiem udali się pod ratusz, gdzie manifestacja zakończyła się.

Podobne akcje odbyły są także w innych polskich miastach. Organizatorami wydarzenia jest Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, Konfederacja Korony Polskiej, Stowarzyszenie WIR Masz Głos, Jedność Narodu, Strajk Przedsiębiorców oraz Narodowy Strajk Polaków.

Co na to lekarz?
Podczas wydarzenia głos zabierali przeciwnicy noszenia maseczek i rządowych ograniczeń. Ze strony manifestantów padały różne argumenty. O skomentowanie najczęściej powtarzanych teorii poprosiliśmy dr Tomasza Zielińskiego, prezesa Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców

Argument: „mam astmę, alergię, maseczki nie noszę, bo mnie dusi, a mimo to nie zaraziłam się koronawirusem. Gdyby pandemia rzeczywiście była, to by już dawno mnie dotknęła”.
Odpowiedź: Ludzie, którzy nie noszą maseczek są bardziej narażeni na zarażenie. Natomiast to nie jest tak, że jak raz wyjdę na ulicę bez maseczki to zawsze od razu się zarażę. W tej chwili na Lubelszczyźnie wykrywanych jest około 200 przypadków Covid-19 dziennie. Ryzyko, że trafimy na człowieka zarażonego statystycznie nie jest duże. Ale jak zarażonych będą tysiące, to prawdopodobieństwo to wzrośnie. Po to stosujemy ograniczenia, żeby do tego nie doszło.

Argument: „maseczki są dla chorych, nie dla zdrowych, więc skoro jestem zdrowa to nie muszę nosić maseczki”.
Odpowiedź: To, że ktoś nie ma zdiagnozowanej choroby i nie ma przekonania, że jest chory nie oznacza, że jest zdrowy. Maseczki zmniejszają możliwość wydzielania z siebie cząstek wirusa. Jeżeli spotkamy osobę, która jest chora i o tym nie wie, ale mamy maseczkę i nie mieliśmy z nią długiego kontaktu to nie zarazimy się. Im dłużej przebywamy z osobą zarażoną, tym większe ryzyko zarażenia.

Argument: „umieralność w Polsce nie jest większa niż w poprzednich latach, więc gdzie jest ten zabójczy wirus?”
Odpowiedź: Ludzie umierają z różnych powodów. W tym roku, przez to, że mamy epidemię, inaczej zaczęliśmy się zachowywać. Poprzez izolację przez pierwsze miesiące epidemii mieliśmy mniej kontaktów, mniej zakażeń grypy i mniej zgonów z tego powodu. Dzieci nie chodziły do szkoły, część dorosłych pracowała zdalnie z domu, nie zarażało seniorów i zgonów z powodu różnych innych infekcji było mniej niż w poprzednich latach. To nie jest tak, że wirus jest niegroźny. To reorganizacja naszego życia spowodowała spadek zgonów z innych powodów.

Argument: „umieralność na Covida jest mniejsza niż na grypę, tylko nikt o tym nie mówi”.
Odpowiedź: W tej chwili więcej osób umiera na Covid-19 niż na grypę. Nie można porównywać tych dwóch przyczyn śmierci. Na grypę mamy leki, mamy szczepionki. W przypadku Covid-19 mamy nadzieję, że za ileś miesięcy pojawi się lekarstwo, pojawi się szczepionka i medycyna sobie z tym problemem poradzi. Po to był lockdown, po to są rozmaite obostrzenia, żebyśmy do tego czasu przetrwali z jak najmniejszymi stratami.

Wniosek: „powinno się skończyć z tymi obostrzeniami”.
Wniosek: Trudno to skomentować. Powinniśmy polegać na nauce i dowodach, a z nich wniosek jest jeden: im mniej kontaktów, tym mniej zakażeń. Żeby powstrzymać epidemię trzeba stawiać granicę. Tak jak przy HIV rozprzestrzenianie się choroby powstrzymała prezerwatywa, tak przy chorobach przenoszonych drogą kropelkową i powietrzną zaleca się zwiększenie odległości między ludźmi i noszenie maseczek. To zmniejsza ryzyko zakażenia i ogranicza ryzyko epidemii. Gdyby ludzie sami to rozumieli i sami z siebie stosowali się do tych wytycznych, to pewnie nakazy, zakazy i wszystkie obostrzenia nie byłyby potrzebne. Niestety nie żyjemy w idealnym świecie i nie jest to możliwe. Jako medycyna, jesteśmy na granicy wydolności systemu. Każdy następny pacjent w ciężkim stanie to ryzyko, że nie będziemy mieli czym leczyć i on umrze. Tak było we Włoszech. Oni wiedzieli, jak pomagać, ale nie mieli ludzi i sprzętu, żeby to robić. Nadal możemy powstrzymać realizację tego czarnego scenariusza u nas.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kokos
11 października, 10:41, Xo Hala:

No bardzo odpowiedzialne zachowanie demonstrantów, gdyby tak i wszystkie inne choroby udało się wypędzić i wyleczyć demonstrując i zaprzeczając ich istnieniu?

Mamy w kolejce po COVID-19 - malarie, trąd, cholerę, gruźlicę, dżumę, o grypie już nawet nie wspominam,aha no jest ciągle groźny hiv, wzw-b i c, jest też hbv i hcv no itd itp. Protestanci - do dzieła, w każdą sobotę zgromadzenie, obowiązkowo bez maseczek i prezerwatyw przeciw wybranej groźnej chorobie. Może w końcu WY uleczycie ten świat, swoim niezadowoleniem .... skoro medycyna nie daje rady, kto to wie ...

Masz już butapren? Żeby sobie przelepić gałgan do nosa?

K
Kokos

A wszystko zaczeło się w Chinach: brud, smród, przeludnienie i ubóstwo. Wyławianie g...n z kanalizacji i przerabianie ich na olej, na którym potem się smażyło i pewnie nieoficjalnie smaży smakowite skrzydełka nietoperza! Bez hejtu, bez ściemy, byłem widziałem.

Dodaj ogłoszenie