Miały być inwestycje i nowe miejsca pracy. Jest pozew przeciwko Polsce

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Andrzej Banas / archiwum Polska Press
4,2 mld zł domaga się od Rzeczypospolitej Polskiej spółka Prairie Mining Limited. Ma to być odszkodowanie za szkody i utracone zyski powstałe podczas przygotowań do uruchomienia kopalń węgla Jan Karski na Lubelszczyźnie i Dębieńsko na Śląsku.

Australijska spółka Prairie Mining Ltd. złożyła pozew w postępowaniu arbitrażowym, który toczy się przed międzynarodowym trybunałem. Zdaniem władz firmy, polskie władze naruszyły swoje zobowiązania wynikające z międzynarodowych traktatów poprzez działania mające na celu zablokowanie rozwoju kopalni Dębieńsko i budowy nowej kopalni na Lubelszczyźnie.

Australijczycy złożyli w sumie dwa roszczenia. Oba zostały zarejestrowane w stałym Sądzie Arbitrażowym w Hadze.

- Sprawa toczy się w szybkim tempie, a spółka złożyła już pozew w postępowaniu arbitrażowym z tytułu BIT (dwustronnej umowy inwestycyjnej Australia-Polska – przyp. red.), który zawierał wycenę szkód przygotowaną przez zewnętrznych ekspertów do spraw wysokości roszczeń. Odszkodowanie, którego domaga się spółka, opiewa na kwotę 806 mln funtów szterlingów. W dochodzeniu roszczenia kierownictwo spółki Prairie współpracuje z radcami prawnymi i szeregiem ekspertów zewnętrznych - mówi Ben Stoikovich, dyrektor generalny Prairie.

Szyby w Kuliku

Budowa nowej kopalni na Lubelszczyźnie zapowiadana była od lat. Szyb miał stanąć w miejscowości Kulik w gminie Siedliszcze. Odwierty wykazały, że pod ziemią znajdują się duże złoża wykorzystywanego w hutnictwie węgla koksowego. Surowiec jest niezbędny do produkcji stali i znajduje się na liście surowców strategicznych Unii Europejskiej.

Przedstawiciele Prairie zapowiadali utworzenie 10 tys. miejsc pracy i wydobycie węgla na poziomie 6,3 mln ton rocznie. Australijska spółka zdążyła podpisać przedwstępne umowy z właścicielami gospodarstw we wsi Kulik, na terenie której miała powstać kopalnia.

- To nadzieja dla nas i naszych dzieci – tak pięć lat temu mówili dziennikarzom mieszkańcy wsi.

Kompletowanie dokumentacji niezbędnej do złożenia wniosku o wydanie koncesji przedłużało się. Brakowało decyzji środowiskowej, którą wydaje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie.

Ostatecznie spółka Prairie nie uzyskała koncesji do wydobycia węgla ze złoża K-6, K-7. Takie uprawnienia minister klimatu przyznał spółce Lubelski Węgiel „Bogdanka”. Poprzez swojego właściciela, grupę Enea z Wielkopolski, kopalnia jest powiązana ze Skarbem Państwa.

Bogdanka otrzymała koncesję w styczniu ubiegłego roku. Wówczas władze kopalni deklarowały, że mają możliwość rozpoczęcia wydobycia bez drążenia nowych szybów, przy wykorzystaniu już istniejącej infrastruktury w pobliskim Polu Stefanów. Przyznanie koncesji Bogdance, przedstawiciel australijskiej spółki nazwał: „dowodem dyskryminującego traktowania Prairie jako inwestora zagranicznego w Polsce”.

- Nikomu nie zależy, żeby Lubelszczyzna się rozwijała. Same hasła nie wystarczą – twierdzi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza. Na potrzeby australijskiej inwestycji tamtejszy urząd miasta zmienił plan zagospodarowania przestrzennego i pomagał firmie w negocjacjach z mieszkańcami. - Gmina zrobiła wszystko, żeby doszło do inwestycji - dodaje burmistrz.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie