W środku nocy firma zieleniarska zaczęła akcję przesadzania drzew przy ul. Lipowej w Lublinie. Akcję zablokowali mieszkańcy. Zobacz wideo

Gracja Grzegorczyk
Gracja Grzegorczyk

Wideo

Zobacz galerię (7 zdjęć)
Pod osłoną nocy firma zieleniarska zaczęła przesadzać drzewa przy ul. Lipowej w Lublinie. Zaniepokojeni mieszkańcy postanowili zapobiec temu procederowi. Udało się. Obecny na miejscu wiceprzewodniczący rady miasta żąda wyjaśnień w tej sprawie.

Do zdarzenia doszło w niedzielę ok. godziny 22.30. Mieszkańców kamienic przy ul. Lipowej obudziły hałasy. Okazało się, że prowadzone są prace mające na celu przesadzenie przydrożnych lip. Było to o tyle dziwne, że kilka godzin wcześniej odbył się protest przeciw wycince drzew w tym miejscu.

Ratusz oraz Prezydent zapewniali, że prace nie rozpoczną się w najbliższym czasie. Rzeczywistość okazała się zgoła inna.
W obronie „wyrywanych” drzew stanęła Joanna Piskorz, mieszkanka kamienicy przy ul. Lipowej 10. Nie tylko zablokowała maszynę, ale i cały czas nagrywała zdarzenie. – W nocy zauważyliśmy światła. Zainteresowało nas też, że jest strasznie głośno. Sąsiadka zaczęła krzyczeć, że wyrywają drzewa. Otworzyliśmy okna i zaczęliśmy krzyczeć do robotników, dlaczego robią to w niedzielę i pod osłoną nocy, ale nic sobie z tego nie zrobili. Stwierdziliśmy, ze wychodzimy i będziemy sami bronić drzew – relacjonuje.

Pikieta w obronie drzew przy ul. Lipowej w Lublinie. „Szersz...

Do protestu przyłączyli się okoliczni mieszkańcy. Firmie udało się zabrać „tylko” 5 drzew. Wszystko dzięki akcji pani Joanny.

Protestujący nie są przekonani, co do intencji firmy zieleniarskiej. W teorii zabrane lipy mają zostać przesadzone. - One były przeznaczone do przesadzenia, ale wyrywali je w taki sposób, nie patrząc na system korzeniowy, tak jakby chcieli je po prostu wyrwać i zniszczyć – wskazuje Joanna Piskorz.

Mieszkańcy nie są pewni, czy nocna akcja nie była niezgodna z prawem. Ich zdaniem zabrane lipy były w bezpośrednim sąsiedztwie z gniazdami ptaków, a takich drzew nie wolno przesadzać.

– Przyjechali ciężkim sprzętem. Wyrwali z korzeniami. Nikt się niczym nie przejmuje. Nikogo to nie interesuje – mówi jedna z protestujących nocą mieszkanek.

W nocy na miejsce przyjechał wiceprzewodniczący Rady Miasta Lublin, Marcin Nowak (klub prezydenta Żuka). Nie krył swojego zbulwersowania całą sytuacją i żąda wyjaśnień od ratusza. – Sytuacja jest przede wszystkim zdumiewająca. Wszystko działo się bowiem pod osłoną nocy. Jestem przekonany, że trzeba to zdarzenie niezwłocznie wyjaśnić i ustalić kto ponosi za to odpowiedzialność. Wszystko działo się szybko i chaotycznie – mówi radny.

Lipa dostała na imię Krzysztof. Kolejny protest przeciwko w...

Lubelski ratusz na konferencji w poniedziałek przeprosił za nocną sytuację i stwierdził, że wyszło to dość niefortunnie.

Mieszkańcy ul. Lipowej domagają się pozostawienia drzew. Jak sami mówią, asfalt w lecie nagrzewa się do nawet 40 stopni. – To dla nas kwestia życia i śmierci – mówi jedna z mieszkanek.

Docelowo przesadzonych ma zostać 19 drzew, a kolejne 11 ma być wycięte. Wywiezione lipy zostaną ponownie posadzone na posesji w sąsiedztwie Dworku Grafa.

Czytaj także

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Co w zamian zostanie nasadzone 3:1 ?

Dodaj ogłoszenie