MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Andrzej Kozak (trener rugbistów Edach Budowlanych Lublin): To nie był satysfakcjonujący nas sezon

Marcin Puka
Marcin Puka
(Ubiegłoroczne rozgrywki Budowlani zakończyli na 4. miejscu, tym razem byli 5.)
(Ubiegłoroczne rozgrywki Budowlani zakończyli na 4. miejscu, tym razem byli 5.) fot. ilustracyjna: Wojciech Szubartowski
Rozmawiamy z Andrzejem Kozakiem, trenerem rugbistów Edach Budowlanych. Lublinianie zakończyli sezon na 5. miejscu.

Jakby trener podsumował zakończone rozgrywki?
Andrzej Kozak (trener Edach Budowlanych Lublin): Sezon był bardzo dziwny. Długo jestem w rugby, ale takiego sezonu sobie nie przypominam. Najpierw decyzja dziewięciozespołowej lidze. Na jesieni dziesięć meczów, a na wiosnę tylko pięć. Na pewno czujemy niedosyt, celem był medal i kolejny raz nie udało się nam go zdobyć. W porównaniu z poprzednim sezonem wypadliśmy nawet z fazy play-off. Czyli patrząc tylko z tego pryzmatu, w porównaniu pomiędzy sezonami i w kwestii niezrealizowanych celów medalowych, to nie był satysfakcjonujący nas sezon. Z drugiej strony dalej byliśmy liczącą się siłą w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce i do ostatniego meczu graliśmy o wejście do czołowej czwórki.

Czego zabrakło, aby utrzymać czwartą pozycję i zagrać w meczu o brąz?
To złożony problem. Miało na to wpływ kilka czynników. Pierwszy najważniejszy to porównanie zasobów kadrowych naszego zespołu z kadrami innych czołowych polskich zespołów. Mieliśmy za wąski skład. Jesienią przegraliśmy dwa bezpośrednie pojedynki z Awentą Pogoń Siedlce, co zaważyło na końcowych rozstrzygnięciach w tabeli. Drugą istotną kwestią było to, że jesienią w dziesięciu meczach zdobyliśmy tylko jeden punkt bonusowy. Wiosną mieliśmy gorszy układ gier niż nasz bezpośredni rywal, ale aby grać o medale trzeba umieć wygrywać ze wszystkimi przeciwnikami włącznie z tymi, którzy są wyżej w tabeli. Usprawiedliwiają nas na pewno ubytki w składzie. Przed wiosennymi rewanżami straciliśmy dwóch kontuzjowanych zawodników. Następnie doszły pauzy za kartki i kolejne urazy. Czyli do najważniejszych meczów przystępowaliśmy mocno osłabieni. Biorąc to wszystko pod uwagę, naprawdę trudno się było spodziewać, że wydarzy się cud i utrzymamy czwartą pozycję. Pamiętajmy jednak, że o ten cud walczyliśmy do ostatniego meczu, czyli cały czas byliśmy w grze o nasz cel.

Co musi się stać, żeby po 21 latach ponownie wywalczyć krążek krajowego czempionatu?
Odpowiedź jest prosta. Musimy wygrywać więcej meczów. Tylko, że diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Nasz zespół jest najstarszy w lidze. To powoduje, że z roku na rok jest nam coraz trudniej walczyć o najwyższe cele. Kolejna rzecz, której nam brakowało w ostatnich dwóch sezonach to zdrowie. Nasz zespół borykał się z bardzo dużą liczbą urazów. Mieliśmy po prostu dużego pecha. Tak podsumowując, to musimy mieć przede wszystkim liczniejszą kadrę zawodników oraz ta kadra nie może być w tak znaczący sposób trapiona przez kontuzje. Oczywiście można jeszcze odpowiedź na to pytanie sprowadzić do jednego stwierdzenia, że musimy w końcu mieć to boiskowe szczęście.

Mieliście wąską kadrę, a widoczne to było gdy przyszły kontuzje i pauzy za kartki. W następnych rozgrywkach skład będzie szerszy?
Na ten moment odpowiedzieć wiążąco i wiarygodnie na to pytanie nie potrafię. Dopiero co skończył się dla nas sezon. Obecnie pogodzić sport, rodzinę i pracę zawodową to prawdziwe wyzwanie. Trzeba przekonać najbliższych, szefostwo i współpracowników, że pewnego rodzaju fanaberia, jaką dla wielu osób jest gra w jakieś tam rugby, to dla zawodnika tak ważna rzecz, że trzeba dać mu dodatkowe wolne lub zrobić coś w domu za nieobecnego męża. Wrócą kontuzjowani zawodnicy, po drugie do zespołu powinno dołączyć kilku juniorów. Ci młodzi zawodnicy na razie są taką „melodią przyszłości”, ale jak pokazuje przykład Szymona Próchniaka z ostatnich dwóch meczów, są nam bardzo potrzebni. Będziemy ich powoli wdrażać i wprowadzać w dorosłe rugby, ale najważniejsze, że w końcu kilku takich zawodników nas wzmocni.

Czyli będą wzmocnienia?
Podobnie jak na poprzednie pytanie, nie jestem w stanie odpowiedzieć w sposób wiążący i wiarygodny. W najbliższych dniach czeka nas w klubie „narada” nad koncepcją przyszłości funkcjonowania pierwszej drużyny. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że potrzebna jest ewolucja w zakresie sfer organizacyjnej i sportowej tej drużyny i jej „otoczki”. Musimy podjąć pewne kroki poprawiające i usprawniające nasze działania, inaczej znowu za rok będziemy wymieniać jakich rzeczy nam zabrakło i dlaczego. Znowu niewiele nam zabraknie i będziemy mówili że szczęście się do nas nie uśmiechnęło. Przecież wiemy, że temu szczęściu trzeba pomóc i wtedy będzie ono się do nas uśmiechać od ucha do ucha.

Jak będzie wyglądać pana przyszłość? Zostaje pan w klubie, jako trener lub w innej roli?
Znowu, jak zdarta płyta powtórzę, że jest jeszcze za wcześnie aby to przesądzać. Zgodziłem się na powrót, ale tylko dla dokończenia sezonu (po rundzie jesiennej sezonu 2023/24 Kozak zastąpił Stanisława Powałę-Niedźwieckiego – przyp. red.). Tak jak powiedziałem powyżej, czekają nas rozmowy, podczas których będzie także poruszana kwestia mojej przyszłości w klubie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Berlińskie przygotowania do Euro 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski