Brak rąk do pracy może być dla naszej gospodarki zbawienny

dr Mariusz Świetlicki
Bezrobocie w Polsce według danych Eurostatu spadło do historycznie niskiego poziomu - poniżej 4 proc. Jest ono równocześnie jednym z najniższych w Europie. I jest to fantastyczna wiadomość! Mało tego, szacuje się, że nasz rynek pracy jest zasilony przez ok. 1 mln osób z Ukrainy. Oznacza to, że obecnie właściwie każdy, kto chce pracować, nie ma z tym problemu.

Pamiętać jednak należy, że silne wzrosty gospodarcze w Polsce w minionych dekadach były możliwe głównie dzięki wykorzystaniu prostych rezerw. Cały czas była olbrzymia grupa osób bez pracy lub pracujących zdecydowanie poniżej swoich kwalifikacji. To umożliwiało rozwój każdego dobrego przedsięwzięcia gospodarczego bez martwienia się o dostępność pracowników.

Także zasoby sprzętowe, maszynowe, infrastrukturalne były w Polsce dalekie od tego, czym dysponowały kraje Europy Zachodniej. Wyrównywanie tych różnic również pozwalało osiągać stosunkowo wysoki wzrost produkcji. Te proste zasoby zostały już jednak wyczerpane. Dziś przedsiębiorcy i państwo stoją przed zupełnie innymi wyzwaniami.

Musimy zacząć odważniej sięgnąć po narzędzia, które pozwolą zwiększyć efektywność zasobów, a nie tylko ich ilość. Kluczowa staje się poprawa efektywności pracy. I to nie tylko w kontekście wzrostu produkcji, ale również wzrostu wynagrodzeń. Brak rąk do pracy musi prowadzić do wyższych pensji, ale firmy muszą na te wynagrodzenia zarobić, a jest to możliwe tylko w sytuacji, gdy praca stanie się wydajniejsza. I tu pojawiają się kluczowe wyzwania przed polskimi przedsiębiorcami: automatyzacja produkcji, robotyzacja, zaawansowana informatyzacja i cyfryzacja, poprawa organizacji pracy.

Te zmiany wymagają jednak nakładów inwestycyjnych. Niestety w ostatnich latach sytuacja w Polsce nie wygląda pod tym względem najlepiej. Szybko rośnie konsumpcja, nieźle wygląda eksport, natomiast inwestycje, zwłaszcza w sektorze prywatnym, zatrzymały się i nie chcą ruszyć. Przedsiębiorcy wyraźnie obawiają się przyszłości. Cały czas wolą szukać rezerw w dotychczasowej działalności niż znacząco inwestować w przyszłość. W jakimś stopniu uzasadniają to opisywane wyżej braki na rynku pracy. Trudno budować nowy zakład lub stawiać nowe maszyny, gdy nie będzie komu ich obsługiwać. Mało tego - sama budowa jest już utrudniona ze względu na kłopoty z dostępnością pracowników budowlanych.

Nie znam dokładnych danych dotyczących struktury realizowanych obecnie w Polsce inwestycji. Być może dałyby one lepszą odpowiedź na pytanie, czy inwestujemy w takie dziedziny jak automatyzacja, robotyzacja lub cyfryzacja. Jeśli tak jest, to mimo braku wzrostu globalnych kwot na inwestycje ich wpływ na rozwój gospodarczy może być duży. Nadzieją napawa mnie, że wszyscy przedsiębiorcy, których znam, właśnie tak myślą teraz o rozwoju biznesu. Szukają rozwiązań, które poprawią efektywność pracy. Nie chodzi o postawienie nowej maszyny, tylko o udoskonalenie lub wymianę tych, które mamy, na szybsze, mniej zawodne, bardziej zautomatyzowane.

Wbrew pozorom więc, brak rąk do pracy może być dla naszej gospodarki zbawienny. Umożliwi bowiem jej znaczące unowocześnienie. Oby tylko przedsiębiorcy mieli w tym zakresie swobodę działania, a państwo ich w tym wspierało, samo unowocześniając swoją administrację.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie