Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Unia rosyjsko-północnokoreańska. Felieton Jacka Borkowicza

Jacek Borkowicz
Władimir Putin przyznał, że wysłanie sowieckich czołgów na Budapeszt w 1956 r. oraz na Pragę w dwanaście lat później było „błędem”. Dobre i to, ciekawe kiedy dotrze do niego, że takim samym błędem była ubiegłoroczna inwazja na Ukrainę. Czekamy na nowiny.

Rosyjski dyktator powiedział to we Władywostoku, dokąd przyjechał z Moskwy aby spotkać się z kolegą-dyktatorem z Północnej Korei, Kim Dzong Unem. Miejsce spotkania zaplanowano tak, aby wyglądało na partnerskie: Władywostok leży blisko rosyjsko-koreańskiej granicy, zatem dwóch równorzędnych sobie przywódców poda sobie ręce na rubieży swoich włości. Teoretycznie wszystko się zgadza, ale porównajmy powierzchnie Korei Północnej i Rosji, a wiele zrozumiemy. Z Pjongjangu do Władywostoku jest w linii prostej niecałe 700 kilometrów, natomiast z Moskwy – dziesięć razy więcej. Siedem tysięcy kilometrów musiał telepać się rosyjski przywódca, aby spotkać się z człowiekiem, którego reszta świata uważa za pariasa. Nie świadczy to dobrze o kondycji rosyjskiego państwa, a także osobistej pozycji samego Putina.

Obaj panowie podali sobie ręce na kosmodromie Wostocznyj, co wzbudziło nieśmiałą nadzieję, że za pomysłem na ten „szczyt” stoi chęć wspólnego wyekspediowania samych siebie w przestrzeń międzyplanetarną. Przyznajmy że takie rozwiązanie oszczędziłoby światu wiele kłopotów. Niestety, wygląda na to, że żaden z dżentelmenów nie przystał na podobnie taktowne rozwiązanie. Szkoda.

Tematem spotkania była… cóż, nietrudno zgadnąć: wzajemna pomoc. Rosja pomoże Korei w projektach kosmicznych, Korea za to wyśle Rosji pociski, zalegające w jej magazynach. Domyślamy się że Rosja, która zdążyła wystrzelać się na ukraińskim froncie, dramatycznie ich potrzebuje. Brzmi to groźnie, pamiętajmy jednak o tym, że owe koreańskie pociski importowano przed laty nie skądinąd, ale z Rosji właśnie. Tej samej Rosji, która w ciągu ostatniego roku dowiodła że jej artyleryjski arsenał jest mocno przestarzały, a więc niecelny i nieskuteczny w boju. Znając rosyjskie realia można się domyślać że Rosja nie posłała do Korei uzbrojenia w najlepszym stanie, lecz raczej opchnęła bratniemu narodowi to, co tylko dało mu się wcisnąć. Więc teraz po prostu wraca do producenta. Jak już toto na froncie nawet wystrzeli, nie daj Boże znaleźć się w pobliżu. Bo do celu raczej nie doleci. Ale to oczywiście tylko spekulacje.

Korea Północna to dziwny kraj, w którym nie wiadomo nawet, kto jest pierwszym sekretarzem tamtejszej „kompartii”. Prawie nic nie wiemy też o życiu prywatnym „ukochanego przywódcy”. Tym bardziej więc dziwi, że od kilku miesięcy Kim Dzong Un pokazuje się publicznie z córeczką. I to bynajmniej nie na konkursach hafciarek. Dziesięcioletnia Kim Dzu Ae uczestniczy w manewrach, ogląda z bliska rakiety balistyczne, a nawet ostatnio wzięła udział w próbnym ataku nuklearnym. Wygląda na to że tatuś namaścił ją na następczynię. Może więc we Władywostoku odbył się jakieś targi na temat przyszłego mariażu i unii personalnej Północnej Korei z wielką Rosją? Kto tam wie, starszy syn Putina (oficjalnie nieistniejący) urodził się pięć lat przed koreańską księżniczką, to doskonały wiek dla męża. Jest tylko jeden mały kłopot, bo przebywa w Szwajcarii i o ile wiemy, nie wyraża chęci powrotu.

Jacek Borkowicz, historyk, pisarz i publicysta

emisja bez ograniczeń wiekowychnarkotyki
Wideo

Strefa Biznesu: Czterodniowy tydzień pracy w tej kadencji Sejmu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski