Dron dostarczył paczkę ze sklepu w Lublinie do klienta. Całą drogę pokonał bez udziału człowieka

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Pokaz możliwości dronoida Hermes V8M w Lublinie P-art Studio
Rakiety do ping-ponga, trzy piłeczki, zegarek dla biegacza i koszulka. Sprzęt sportowy zamówiony w lubelskim sklepie, do klienta po raz pierwszy dostarczył dron. - To historyczny moment - podkreśla twórca Hermesa.

Lot rozpoczyna się przed sklepem Decathlon na Węglinie. Napędzany ośmioma silnikami dron Hermes V8M startuje we wtorek około godz. 9. W ciągu dwóch i pół minuty dociera do domu klienta w Lipniaku pod Lublinem. Pozostawia przesyłkę, w której są dwie rakiety do ping-ponga i trzy piłeczki. Następnie kontynuuje lot.

Po wylocie z Lipniaka dron kieruje się w stronę Czechowa. Urządzenie kilkakrotnie wpada w drgania. To przez porywisty wiatr, który na wysokości 120 metrów przekraczał prędkość 12 metrów na sekundę.

- To duże wyzwanie dla konstrukcji - przyznaje Sławomir Huczała, główny konstruktor i współwłaściciel Spartaqs. Inżynierowie z tej katowickiej firmy zaprojektowali, zbudowali od zera i przetestowali Hermesa.

Mimo niedogodności dron bezbłędnie pokonuje wyznaczoną trasę. Ląduje przed Decathlonem przy al. Spółdzielczości Pracy. Do sklepu dostarcza firmową koszulkę i zegarek do biegania.

- To spektakularny sukces - podsumowuje Sławomir Huczała. Inżynier podkreśla, że urządzenie nie jest dronem, a dronoidem, skomputeryzowanym robotem, który wykonuje misje autonomicznie. Oznacza to, że nie steruje nim człowiek, ale program posługujący się zestawem kamer i czujników.

Dron z dostawą do domu

- To był pierwszy taki lot w Europie i historyczna chwila - podkreśla Kamil Chrzan ze spółki Lublinensis Dron Transport. Po raz pierwszy urządzenie tego typu wykonało komercyjny lot, przewożąc towar ze sklepu do klienta i to pokonując całą trasę bez udziału człowieka.

To Kamil Chrzan był organizatorem wtorkowego pokazu. Marzeniem przedsiębiorcy jest, żeby Lublin stał się pierwszym miastem, gdzie transport dronami stanie się standardem. Planuje stworzyć flotę pojazdów latających, które mogłyby dostarczać paczki pomiędzy lubelskimi firmami, biurami, urzędami i zwykłymi mieszkańcami.

- Docelowo chcielibyśmy postawić na sieć tzw. dronomatów. Czyli baz dla dronów rozstawionych na osiedlach, balkonach lub dachach budynków. Mogłyby tam ładować baterie i przechodzić serwisowanie - mówi Kamil Chrzan.

Praktyczne zastosowanie

Startup LDT stara się o dofinansowanie z PARP na rozpoczęcie komercyjnych przewozów dronowych. Kamil Chrzan ma nadzieję, że flota dronów wyleci na lubelskie niebo w kwietniu przyszłego roku. Współpracą ze startupem są zainteresowane firmy i urzędy.

- Zależy nam na praktycznym zastosowaniu tego pomysłu. Jeśli okaże się, że wykorzystanie dronów do przewożenia dokumentów między naszymi filiami będzie tańsze niż przy użyciu samochodów, to z tego skorzystamy - wyjaśnia Artur Rumiński, sekretarz powiatu lubelskiego.

- Bardzo się cieszę, że w Lublinie są startupy z innowacyjnymi pomysłami. Wspieramy inicjatywy, które kształtują pozycję miasta jako Smart City, miasta przyszłości - mówi Diana Ciszewska-Tolak z Urzędu Miasta Lublin.

Konstruktor Hermesa już pracuje nad kolejnymi modelami drona zdolnymi przewieźć więcej i dalej. Są już pomysły, żeby rozwiązanie wykorzystać do ratowania życia. Trwają prace nad dronem z defibrylatorem. Po dodzwonieniu się pod numer 112 operator mógłby wysłać na miejsce wypadku drona z zestawem do pierwszej pomocy.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
werva

Fajny marketing dla decatlonu ale obawiam się że podatnicy zapłacą za tą zabawę w postaci dofinansowań na start up dla tej firmy , po czym nic z tego nie będzie. Gdyby to miał być biznes to taki lot kosztował by więcej niż towar który by przenosił. Kto by za to płacił ?

Dodaj ogłoszenie