18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Genowefa Tokarska: umiem słuchać innych

Marzena Podniesińska, Justyna Pająk, Krzysztof WitaszekZaktualizowano 
Genowefa Tokarska
Genowefa Tokarska Krzysztof Witaszek
Wywiad z Genowefą Tokarską - wojewodą lubelskim od 2007 roku, wcześniej nauczycielka i bankowiec, wójt gminy Biszcza.

Początki mojej kariery...
To było tak dawno (uśmiech)... Mam za sobą ponad 35 lat pracy. Karierę zaczęłam od pracy w szkole, w Zespole Szkół Rolniczych w Różańcu. Uczyłam uprawy roślin i przedmiotów związanych z rolnictwem oraz chemii. Dużo satysfakcji przynosiło mi przygotowywanie młodzieży do olimpiad. Potem kilkanaście lat pracowałam w bankowości, byłam m.in. dyrektorem banku spółdzielczego. W 1990 roku pomyślałam, że jako kobieta spróbuję swoich sił w wyborach na wójta gminy Biszcza. Mówiło się wtedy o kilku kandydaturach, ale ostatecznie konkurencji nie miałam, bo nikt więcej nie wystartował. Wójtem byłam przez 18 lat. Gdy zaczynałam, to była biedna gmina. Gdy w 2007 roku odchodziłam do Lublina na stanowisko wojewody, były już nowe drogi, wodociąg, kanalizacja, oczyszczalnia ścieków, rozpoczęła się budowa zbiornika wodnego (44 ha).

Gdybym nie robiła tego co robię...
Byłabym nauczycielką. Praca z młodzieżą sprawiała mi ogromną przyjemność. Niestety, nie mam już uprawnień nauczycielskich, musiałabym je znowu uzyskać.

Wakacje spędzam...
W większości w domu, ale gdy już wyjeżdżałam, to nad Bałtyk. Przed ostatnie dwa lata udawało mi się urlopy spędzać w Darłówku. Bo najlepiej odpoczywam nad wodą. Jeśli nie tam, to wystarcza mi odpoczynek nad zalewem w Biszczy (uśmiech).

Mój autorytet to...
Maria Curie-Skłodowska. Jej postać zafascynowała mnie już w latach młodzieńczych. Cenię ją jako naukowca. Miała ogromny potencjał intelektualny, ale poza tym była normalną kobietą i matką. I właśnie podziwiam ją za łączenie ról - naukowca i matki.

Grałam w koszykówkę, chodziłam na dyskoteki. Ale było inaczej niż dziś

Moja największa wpadka...
Było ich kilka (śmiech). Ale z dużym rozbawieniem wspominam zawsze pewne zdarzenie na zawodach strażackich. Pamiętam, że było wtedy bardzo dużo osób, a ja miałam przedstawić skład komisji oceniającej. Jednym z członków była kobieta, która stała na scenie za mną. Ja natomiast przedstawiłam ją jako mężczyznę. Wszyscy się śmiali, bo ona ukłoniła się zgromadzonym, a ja nie wiedziałam, o co chodzi. Na wszelki wypadek przeczytałam nazwisko jeszcze raz, no i był jeszcze większy śmiech.

Moje życie studenckie...
Ukończyłam Akademię Rolniczą w Lublinie. Należałam do klubu sportowego. Grałam w koszykówkę, chodziłam na dyskoteki. Ale było inaczej niż dziś. Wtedy na przykład chłopcy nie mogli wchodzić do akademików żeńskich o każdej porze dnia i nocy. Ale studenci mieli na to swoje sposoby (śmiech). To były też inne czasy z innych powodów. Co prawda aktywnie nie uczestniczyłam w wydarzeniach z 1968 roku, ale interesowałam się tym, co się działo. Pamiętam, że milicja chodziła po miasteczku akademickim, często przesłuchiwała studentów. Ale mimo to życie studenckie kwitło.

Moje domowe obowiązki...
Prawie ich nie mam, bo większość czasu spędzam w pracy. Walczę o to, aby mieć chociaż jeden dzień w tygodniu wolny od pracy. Ostatnio robiłam z mężem i córką pierożki (uśmiech). Dla rodziny mam mało czasu. Swój wolny czas poświęcam wnukom, których lubię rozpieszczać.

Moje wady…
Bywam zbyt apodyktyczna dla rodziny, na co uwagę zwracają mi córki. A w stosunkach z innymi osobami jestem zbyt ufna, wierzę ludziom, chociaż często wiem, że moja naiwność może mnie zgubić.

Ulubiona potrawa...
Nie lubię gotować. Dla mnie czas spędzony w kuchni, to czas stracony. Najbardziej lubię jeść to, co ktoś przygotuje (uśmiech).

Największe marzenie...
Nie wiem, czy ja mam marzenia. Ze sfery publicznej chciałabym, żeby Lubelszczyzna nie była w ogonie. A z osobistych marzeń - pragnę, by status życiowy moich dzieci był na miarę XXI wieku.

W ludziach najbardziej denerwuje mnie...
Zakłamanie, arogancja, działanie na pokaz.

Jestem dumna z...
córek i rodziny. Z tego, że postępują w taki sposób, w jaki je wychowaliśmy. I z tego, że swoje dzieci wychowują w takim samym duchu. Mój wnuczek, I klasa gimnazjum, jest zafascynowany historią. Kiedyś zabrałam go na wycieczkę do Warszawy. Jadąc tramwajem do Wilanowa, opowiadałam mu po drodze dość dyskretnie o miejscach, które mijaliśmy. Podszedł do mnie jakiś starszy pan i powiedział: "Ja pani bardzo dziękuję za ten patriotyzm".

Relaksuję się...
zdecydowanie przy pracy w ogrodzie. Uwielbiam patrzeć jak wszystko rośnie i kwitnie. Bo bardzo lubię kwiaty. Mam też swój ogródek biodynamiczny. Wiem np., że marchewka najlepiej rośnie w sąsiedztwie cebuli. Mam ogromną przyjemność, gdy robię surówkę ze swoich warzyw.

Ostatnio przeczytałam/obejrzałam...
"Okruchy wartości" arcybiskupa Józefa Życińskiego. Dostałam ją w styczniu i noszę ze sobą, bo mieści mi się w torebce. To zbiór wybranych cytatów z Pisma Świętego i ich współczesna interpretacja. Ksiądz arcybiskup niezwykle celnie, czasami zaskakująco, opisuje, jak by to było, gdyby sceny biblijne rozgrywały się dzisiaj. Co by się stało, gdyby - na przykład - zabrakło wina na weselu, jak w Kanie Galilejskiej? Z oglądaniem telewizji jest u mnie gorzej. Zwyczajnie nie mam na to czasu. Jedynie oglądam wiadomości, żeby być na bieżąco z wydarzeniami.

Moje ulubione miejsce w Lublinie...
Całe miasteczko akademickie, kościół akademicki na KUL-u, Ogród Botaniczny. Darzę Lublin ogromnym sentymentem. Tu studiowałam. Pamiętam, że wzdłuż chodnika prowadzącego do akademików rosły piękne róże. Dziś ilekroć idę do Chatki Żaka na jakieś przedstawienie, czuję się tak, jakbym była u siebie. Tutaj oddycham swoim powietrzem.

W Lublinie zmieniłabym...
Poprawiłabym infrastrukturę uliczną, to jest konieczne. Podziemnej kolejki przecież nie da się tu wybudować, więc trzeba inwestować w rozbudowę ulic.

Prywatnie jestem osobą...
otwartą na ludzi, towarzyską, mam bardzo wielu znajomych i przyjaciół. Sąsiadki naprawdę mnie lubią. Myślę, że sąsiedzi też (uśmiech).

Moje motto życiowe...
Żeby zasłużyć na miano dobrego człowieka.

Najbardziej tęsknię za...
Nie mam tęsknot wygórowanych. Lubię życie, ludzi. Jest mi wszędzie dobrze. Jestem przyjaźnie nastawiona do rzeczywistości.

Mój sposób na stres...
to ucieczka w sen. Gdy mam jakiś problem i nie potrafię go rozwiązać, to kładę się jak najwcześniej spać. Rano się budzę i wszystko wygląda inaczej. Mam wtedy najczęściej kilka pomysłów na rozwiązanie problemów.

Moje zalety...
Umiem słuchać innych. Nigdy nie upieram się przy swoim stanowisku na zasadzie: "Nie, bo nie". Zawsze dyskutuję na argumenty, nie lubię kłótni.

Interesuję się...
przyrodą, ogrodem. To moje hobby, na które, niestety, nie mam czasu.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

;(
Wszyscy mają prawo do obrony, zwłaszcz jeśli ktoś został niesłusznie posądzony o czyny których nie zrobił ( prokuratura to potwierdziła) ma chyba prawo do obrony swego dobrego imienia a osobu które tego doprowadziły powinny zostać ukarane zgodnie z obowiązującym prawem.
Art. 231

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
s
ssssssssssssssssss
Wszyscy mają prawo do obrony, zwłaszcz jeśli ktoś został niesłusznie posądzony o czyny których nie zrobił ( prokuratura to potwierdziła) ma chyba prawo do obrony swego dobrego imienia a osobu które tego doprowadziły powinny zostać ukarane zgodnie z obowiązującym prawem.
Art. 231

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
u
uklejka

gratulacje ,jak to milo posluchac madrego czlowieka.bez pretensji.jestem dumna,ze kiedys razem uczylismy sie

a
ajaj

Pani Genowefa Tokarska
Wojewoda Lubelski

L i s t o t w a r t y

Szanowna Pani Wojewodo,

Od dłuższego czasu usiłowałem spotkać się z Panią Wojewodą, jednak moje prośby o to spotkanie pozostały bez odpowiedzi. Pan Krzysztof Pawlos - Dyrektor Pani Gabinetu stwierdził, iż nie ma Pani żadnego interesu w tym, aby się ze mną spotkać. W związku z powyższym zdecydowałem się na wystosowanie tej formy listu.
Propozycję objęcia stanowiska Lubelskiego Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego otrzymałem w lutym 2008 roku. Podjąłem to wyzwanie, gdyż jestem absolwentem Wydziału Handlu Wewnętrznego na kierunku Ekonomika
i Organizacja Transportu Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie
i propozycja objęcia powyższej funkcji była zgodna z moim wykształceniem.
Stanowisko Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w Lublinie objąłem 10 marca 2008 roku. W tym czasie Lubelski Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego zajmował jedno z ostatnich miejsc w Polsce na tle pozostałych WITD, prawie we wszystkich statystykach. Sprawą nie cierpiącą zwłoki było wprowadzenie szeregu zmian, mających na celu poprawę funkcjonowania podległej mi jednostki. Pozyskanie nowego lokalu na siedzibę inspektoratu było jednym z pierwszych stojących przede mną zadań. W tym czasie patologia
w przewozach pasażerskich na Lubelszczyźnie była niechlubnym ewenementem
w skali kraju. Lubelski Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego nie posiadał również odpowiedniego wyposażenia dającego możliwość podjęcia skutecznych działań, mających na celu eliminowanie nieprawidłowości występujących
w przewozach osób i rzeczy.
Przed końcem 2008 roku udało mi się pozyskać nowy lokal na siedzibę WITD w Lublinie, a w wyniku poczynionych starań uzyskałem zgodę Głównego Inspektora Transportu Drogowego na uruchomienie jedynego w Polsce Centralnego Ośrodka Szkoleniowego ITD w Lublinie.
Również wyłącznie dzięki mojej inicjatywie powstał Zespół d/s Poprawy Bezpieczeństwa w Przewozach Pasażerskich, składający się z przedstawicieli m.in.: Politechniki Lubelskiej, Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego, Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie, którego podstawowym celem była poprawa bezpieczeństwa w przewozach osób na terenie województwa lubelskiego, a finalnym efektem pracy miał być elektroniczny rozkład jazdy eliminujący nieprawidłowości występujące w dotychczasowych rozkładach jazdy (niejednokrotnie są one bowiem sprzeczne z zasadami prawa o ruchu drogowym ).
Oddziały Wydziału Inspekcji w Białej Podlaskiej i Zamościu były tylko oddziałami z nazwy. Jeszcze w 2008 roku doprowadziłem do uruchomienia dwóch oddziałów Wydziału Inspekcji w Zamościu i Międzyrzecu Podlaskim z pełną infrastrukturą niezbędną do ich prawidłowego funkcjonowania. Dzięki zakupom niezbędnego sprzętu w 2008 roku WITD w Lublinie mógł podjąć skuteczne działania, mające na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach Lubelszczyzny.
Uważam, że dzięki trafnym i dobrze dokonanym zakupom staliśmy się najlepiej wyposażonym Inspektoratem w Polsce. Zakupione laserowe mierniki prędkości były pierwszymi tego typu urządzeniami na terenie naszego województwa i pierwszymi w ITD w Polsce, zaś laserowy miernik prędkości z możliwością nagrywania zdarzeń był pierwszym urządzeniem tego typu w naszym kraju. Nadmieniam, iż korzystając z naszych sukcesów i doświadczeń inne Wojewódzkie Inspektoraty Transportu Drogowego zakupiły również ten sprzęt, jednak za znacznie wyższą cenę.
Na efekty mojej pracy nie trzeba było długo czekać. Wpływy do budżetu państwa wypracowane przez WITD w Lublinie w 2009 roku wyniosły prawie 7,4 mln złotych. W roku 2008 roku wpływy takie były o ponad połowę niższe
i wynosiły 3,4 mln złotych.
Efektem szeroko zakrojonej akcji Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie, zapoczątkowanej już w 2008 roku, było przekazanie do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego i Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie obszernych materiałów, dokumentujących łamanie przepisów prawa przez „busy”, a następnie zmiana rozkładów jazdy przez Urząd Marszałkowski, uwzględniająca wszelkie zasady bezpieczeństwa. Byliśmy pierwszym w Polsce Inspektoratem, który opracował dokumentację pomocną
w wyeliminowaniu wadliwych rozkładów jazdy. Niewątpliwie wpłynęło to na poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach. Dało również możliwość korzystania
z naszych doświadczeń innym inspektoratom transportu drogowego.
Również dzięki mojej inicjatywie podpisana została umowa o wzajemnej współpracy z KWP w Lublinie, mającej na celu poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach.
Działając w oparciu o art. 53 § 5 ustawy z dnia 6 września 2001 r.
o transporcie drogowym (Dz. U. z 2007 r., Nr 125, poz. 874), niezwłocznie po moim powołaniu na stanowisko Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, złożyłem do Pani Wojewody wniosek o powołanie na mojego zastępcę Pana Piotra Winiarskiego, poprzedniego Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego
w Lublinie, jednak otrzymałem zdecydowaną odmowę. Jednocześnie dano mi do zrozumienia, że jedynym możliwym kandydatem do zaakceptowania przez Panią Wojewodę na mojego zastępcę jest Pan Jan Sokół.
Z informacji uzyskanych od pracowników WITD w Lublinie dowiedziałem się, że jest on osobą mającą kontrowersyjną opinię. Mam wielu znajomych
i przyjaciół w środowisku PSL w Białej Podlaskiej, dowiedziałem się od nich o niechlubnej przeszłości Pana Jana Sokoła, jaką się zapisał zarówno jako dyrektor banku w Leśnej Podlaskiej, jak i działacz PSL na terenie Białej Podlaskiej. Informacjami dotyczącymi działalności Pana Jana Sokoła (min. zakup działek i nieruchomości po rażąco zaniżonych cenach od banku, którego był wówczas dyrektorem) podzieliłem się z Panią Wojewodą.
Z tego też powodu przez ponad dwa miesiące nie wyrażałem zgody na powołanie ww. osoby na mojego zastępcę. Jednak na skutek nacisków ze strony Pani Wojewody oraz gwarancji, iż w przypadku negatywnej oceny pracy Pana Sokoła na stanowisku Zastępcy Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, będę mógł skorzystać
z przysługującego mi uprawnienia odwołania go z pełnienia ww. funkcji, podjąłem decyzję o powołaniu Pana Jana Sokoła na stanowisko mojego zastępcy.
Niestety moje obawy, co do ww. osoby potwierdziły się, o czym wielokrotnie była Pani przeze mnie informowana w formie pisemnej.
Zachowanie mojego zastępcy wskazywało, iż najwyraźniej chciał z WITD
w Lublinie zrobić swój prywatny „ folwark”. O zagadnieniach merytorycznych jak
i pracy w tego typu placówce nie miał żadnego pojęcia, nie wykazywał on również chęci zdobycia w tym zakresie jakiejkolwiek wiedzy. Przede wszystkim pozostawał on w błędzie co do roli jaką pełni Zastępca Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w jednostce. Nie wykonywał zadań z zakresu swoich obowiązków, natomiast próbował wchodzić w moje kompetencje, forsując swoje pomysły (min. usiłowanie naprawy samochodu służbowego u swego kolegi poza wszelkimi procedurami obowiązującymi w WITD w Lublinie, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na mój temat), drwiąc z obowiązujących regulaminów
i łamiąc prawo. Przy tym wykazywał się on przekonaniem, iż jest w stanie wpłynąć na zmianę zatrudnienia na stanowisku Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego z uwagi na swoje prywatne koneksje.
W związku z tą sytuacją, w porozumieniu z Głównym Inspektorem Transportu Drogowego Tomaszem Połeć i po uzyskaniu jego akceptacji - z którą została Pani zapoznana - złożyłem w dniu 7 grudnia 2009 roku wniosek o odwołanie Pana Jana Sokoła ze stanowiska Zastępcy Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, jako podstawę wskazując naruszenie art. 100 § 1 i § 2 pkt 6 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (Dz. U. z 1998 r., Nr 21, poz. 94)
Wniosek ten nigdy nie został przez Panią rozpatrzony. Nie otrzymałem również odpowiedzi od Pani na szereg pism dokumentujących wielokrotne przypadki łamania prawa przez Pana Sokoła. Dodatkowo, ww. osoba wielokrotnie próbowała wywrzeć na mnie presję mającą na celu wycofanie przedmiotowego wniosku, strasząc „zniszczeniem mnie i mojej rodziny”. Również o powyższym fakcie została Pani poinformowana. Pan Jan Sokół powoływał się przy tym na koneksje z Panią Wojewodą, jak również ze swoim sąsiadem, znanym posłem PSL, którego nazwiska, jako oczywistego nie będę przytaczał. Pan Sokół miał takie słynne powiedzenie: „przyjdzie Pan „W” tupnie nogą i będą po ścianach skakać”.
Brak mojej zdecydowanej reakcji zarówno na groźby kierowane do mnie przez Sokoła, jak i nakłanianie mnie przez Panią Wojewodę, do wycofania wniosku, okazały się znamienne w skutkach. Złożone zostało doniesienie przeciwko mnie do Prokuratury przez Pana Jana Sokoła i Panią Wojewodę.
Nie wiem, jakie są zależności między Panem Sokołem, a Panią Wojewodą, skoro Dyrektor Jarosław Szymczyk stwierdził, że została Pani „przyparta do muru przez Sokoła” i „musiała Pani złożyć doniesienie do Prokuratury na Jurkowskiego”.
Pani ocena mojej pracy jako Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w Lublinie, nie była oceną merytoryczną, tylko opierała się na ocenie Jana Sokoła, który – jak sam twierdzi - jest Pani serdecznym przyjacielem. Ww. osoba wielokrotnie podkreślała to w rozmowach ze mną. O wysokim prawdopodobieństwie powyższego stwierdzenia, może świadczyć fakt zupełnego braku zainteresowania z Pani strony faktycznymi sukcesami Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie, w czasie, gdy ja nim kierowałem.
Nie sposób się również zgodzić ze stwierdzeniem , iż konflikt między mną, a moim zastępcą, był konfliktem politycznym. Nigdy nie byłem i nie jestem członkiem Platformy Obywatelskiej ani innego ugrupowania politycznego,
w przeciwieństwie do Pana Sokoła, który przychodził do pracy
w ubraniu strażackim i podkreślał, że jest wpływowym działaczem PSL.
Zgodnie z ustawą o transporcie drogowym (art. 52 § 3), to Wojewódzki Inspektor kieruje Wojewódzkim Inspektoratem Transportu Drogowego przy pomocy Wojewódzkiego Inspektoratu i tylko on odpowiada za jego prawidłowe funkcjonowanie, ma też prawo wnioskować o powołanie i odwołanie swego zastępcy.
Termin „konflikt dyrektorów” jest zupełnie nieadekwatny do niekompetentnego, złośliwego i bezprawnego postępowania Pana Sokoła. Niezrozumiałym również dla mnie pozostaje twierdzenie, że „nie potrafili się dogadać”, gdy zupełnie nie chodziło o „dogadanie się” między mną a Panem Janem Sokołem tylko o kierowanie jednostką, bezprawne działania i ewidentne wkraczanie w kompetencje przełożonego przez Pana Sokoła. Fakt sprawowania funkcji Zastępcy Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego nie może być przyzwoleniem na naganne działania, na powyższe nie może również wpływać fakt posiadania politycznych koneksji. Dodatkowo brak poszanowania dla reguł obowiązujących
w miejscu pracy, m. in. dyscypliny czasu pracy i lojalności wobec przełożonego miał negatywny wpływ na nastroje panujące w jednostce. Wszystkie nieprawidłowości,
o których mowa powyżej zostały szczegółowo udokumentowane oraz przedstawione Pani Wojewodzie.
Fakt podania do publicznej wiadomości stanowiska w sprawie przyczyny pozbawienia mnie funkcji Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, którego powodem miały być moje problemy z Prokuraturą cyt:. Dyrektor Jurkowski stracił stanowisko, bo jego działalnością zajęła się prokuratura”(wypowiedź Pani Wojewody dla Dziennika Wschodniego z dnia 19.03.2010), wydaje się co najmniej niezrozumiały. To przecież Pani Wojewoda złożyła wniosek o wszczęcie postępowania - jak twierdzi Dyrektor Jarosław Szymczyk - pod presją Jana Sokoła.
Jan Sokół wykorzystywał wielokrotnie samochód służbowy do celów prywatnych. Powyższe zostało bardzo dokładnie udokumentowane (wielokrotne podróże Pana Sokoła zarówno w godzinach pracy jak i w godzinach nocnych, garażowanie w miejscach niedozwolonych, wszystko to zarejestrowało urządzenie GPS w które pojazd był wyposażony, wyjazdy te w żadnym wypadku nie były związane z pełnioną funkcją) . Jednak nawet tak poważne naruszenia jak użyczanie pojazdu służbowego członkom rodziny (podczas pobytu Jana Sokoła na urlopie z pojazdu służbowego korzystał jego syn), czy wielokrotne potwierdzenie nieprawdy w kartach drogowych pojazdu, nie były przedmiotem zainteresowania ze strony Pani Wojewody. Co najmniej dziwny wydaje się fakt nie wyciągnięcia przez Panią konsekwencji służbowych w stosunku do Pana Jana Sokoła. Znamienne pozostaje jednak, że najpierw uznała Pani, iż korzystanie przeze mnie z pojazdu służbowego na trasie Międzyrzec Podlaski – Lublin wypełnia przesłanki podróży służbowych (stanowisko potwierdzone wypowiedzią Pani Rzecznik z grudnia 2008 r., w tygodniku Słowo Podlasia), zaś następnie ta sama forma korzystania z pojazdu służbowego stanowiła przyczynę skierowania do Prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przeze mnie przestępstwa. Z powyższego wynika, iż ww. sytuacja nie miała na celu dbania o szeroko rozumiane dobro publiczne, a pozwoliła dostarczyć pretekstu do odwołania mnie ze stanowiska Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego.
Biorąc pod uwagę powyższe, należy skłonić się ku stanowisku, iż brak reakcji ze strony Pani Wojewody na naganne zachowania mojego ówczesnego zastępcy doprowadziły do sytuacji, w której poczuł on się bezkarny, co w sposób znaczący wpłynęło na atmosferę pracy w Wojewódzkim Inspektoracie Transportu Drogowego w Lublinie, czyniąc dalszą współpracę praktycznie niemożliwą.
Tego rodzaju postawa oraz podejmowane przez Wojewodę Lubelskiego działania bezsprzecznie wykazały, iż dobro Inspekcji Transportu Drogowego i dobro Polski musi przegrać z układami.
Szanowna Pani Wojewodo, w związku z całkowitym wykazaniem mojej niewinności przez Prokuraturę, wyrażającym się w umorzeniu wszelkich prowadzonych wobec mnie postępowań karnych oraz z uwagi na osobistą krzywdę, jaka została mi wyrządzona i mojej rodzinie, domagam się przywrócenia mnie do pracy w WITD w Lublinie oraz oficjalnego przeproszenia mojej osoby, z podaniem powyższego do wiadomości opinii publicznej.
Bez względu na powyższe nadal głęboko wierzę, że jako przedstawiciel Rady Ministrów w województwie, potrafi Pani wyciągnąć wnioski z popełnionych przez siebie błędów i naprawić to, co zostało przez Pani działania zepsute. Mam nadzieję, iż w najbliższym czasie działania Pani Wojewody pozwolą mi utwierdzić się
w przekonaniu, że w szeroko rozumianym życiu publicznym można liczyć na racjonalność organów państwowych i przejrzystość ich działań, wolnych od decyzji podejmowanych pod presją szeroko rozumianych układów polityczno
– towarzyskich.
Czas również, aby o tym panujących między WITD w Lublinie a Urzędem Wojewódzki w Lublinie dowiedziała się opinia publiczna. Jest to szczególnie istotne z tego względu, że na przestrzeni ostatnich miesięcy w prasie krajowej i lokalnej pojawił się szereg artykułów, stawiających mnie w bardzo niekorzystnym świetle, co było również skutkiem niektórych Pani wypowiedzi dla prasy. Wobec powyższego, cała opisana przeze mnie sprawa, sposób jej zakończenia, w tym sposób naprawienia przez Panią wyrządzonej mi krzywdy, winien być podany do wiadomości opinii publicznej.

Z poważaniem

__________________
Cezary Jurkowski

Do wiadomości:
1.Pan Premier Donald Tusk
,Kancelaria Prezesa Rady Ministrów , 00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3
2.Pan Tomasz Połeć, Główny Inspektor Transportu Drogowego
3.Pan Stanisław Żmijan, Przewodniczący PO w Lublinie
ul. Krakowski Przedmieście 10/5, 20-002 Lublin
4.Pan Krzysztof Hetman, Prezes ZWPSL w Lublinie
ul. Karłowicza 4, 20-027 Lublin
5.GRUPA WYDAWNICZA SŁOWO sp. z o.o. 21-500 Biała Podlaska, ul. Warszawska 15,
6.Dziennik Wschodni, 20-081 Lublin, ul. Staszica 20,
7.Polskapresse Sp. z o.o., ul. Domaniewska 41, 02-672 Warszawa
8.Presspublica Sp. z o.o. Prosta Office Center, ul. Prosta 51, 00-838 Warszawa,
9.Agora S.A., ul. Czerska 8/10

s
sia

Piejo kury, piejo,
Nimajo koguta.
Piejo kury, piejo,
Ni majo koguta.

Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Piejo kury piejo,
Nimajo koguta.
Piejo kury piejo,
Nimajo koguta.

Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Piejo kury piejo,
Ni majo koguta.
Piejo kury piejo,
Ni majo koguta.

Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgo rajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgorajsko nuta.
Oj, ładna to jest ładna, biłgo rajsko nuta.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3