Milion złotych za załatwienie inwestycji w centrum Lublina. Wśród oskarżonych m.in. Piotr Kowalczyk. Dotarliśmy do aktu oskarżenia

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Łukasz Kaczanowski/archiwum
Miliona złotych mieli zażądać od potencjalnego inwestora czterej przedsiębiorcy z Lublina. Zdaniem prokuratury, przy załatwianiu sprawy powoływali się na wpływy w ratuszu i urzędzie wojewódzkim. Wśród oskarżonych jest Piotr Kowalczyk, były przewodniczący Rady Miasta Lublin. Utrzymuje, że jest niewinny.

„Wszystko jest okej”, „mam dar przekonywania”, „jeżeli ma to się udać to tylko nam” - takie zapewnienia od lubelskich przedsiębiorców miał usłyszeć inwestor planujący budowę wieżowca w centrum miasta. Osoby składające propozycje nie wiedziały, że miliona złotych na „sponsoring dla ludzi” żądają nie od bogatego biznesmena, ale agenta CBA pod przykryciem.

Do pierwszego z serii spotkań miało dojść 4 lipca 2019 r. Podający się za inwestora funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego umówił się na rozmowę z Maciejem Sz. i Mariuszem P. w bistro Kartoflisko w centrum Lublina. Panowie mieli omówić kwestie związane z zakupem nieruchomości w Lublinie.

Po krótkiej rozmowie Maciej Sz. i potencjalny „inwestor” pojechali na ul. Zana, gdzie oglądali nieruchomość naprzeciwko sądu. Kilka godzin później spotkali się znów z Mariuszem P., tym razem w restauracji 2PiEr przy ul. Grottgera.

„W trakcie prowadzonej rozmowy Maciej Sz. oświadczył, że do jego zadań należeć będzie kwestia negocjacji ceny z właścicielem nieruchomości, zaś Mariusz P. poinformował (agenta – przyp. red.), że w przypadku podpisania umowy o współpracy załatwi wszystkie pozwolenia, decyzje i odbiory. Dodał również, że Prezydent Miasta Lublin to jego przyjaciel, a Wojewoda Lubelski (wówczas funkcję tę pełnił Przemysław Czarnek – przyp. red.) jest jego kuzynem. W związku z powyższym nie będzie żadnych problemów z uzyskaniem pozwolenia na budowę, czy też innymi zagadnieniami” - czytamy w akcie oskarżenia.

Milion na sponsoring

Kolejny raz „inwestor” spotkał Macieja Sz. 15 lipca na lotnisku Chopina w Warszawie. Wówczas po raz pierwszy panowie rozmawiali o konkretnych kwotach. Maciej Sz. wycenił grunty pod planowaną inwestycję na 18-21 mln zł.

„Jednocześnie polecił (agentowi – przyp. red.) zarezerwowanie dodatkowej sumy w wysokości 1 mln na tzw. »sponsoring dla ludzi«, potrzebny do uzyskania pozwolenia na budowę oraz odbiorów” - czytamy w aktach sprawy. Projekt spinać i pilnować miał architekt Adam M. „Prywatnie dobry znajomy Krzysztofa Żuka” - twierdzi prokuratura.

Maciej Sz. zapowiedział zorganizowanie rozmowy z prezydentem Lublina.

Kolejne spotkanie odbyło się 6 sierpnia w Vanilla Cafe przy deptaku. Wówczas Adam M. miał dążyć do podpisania umowy przedwstępnej z właścicielem gruntu przy ul. Zana. Okazało się, że plan zagospodarowania wyklucza możliwość budowy wieżowca przy budynku sądu. Architekt zaproponował inną lokalizację, po drugiej stronie ulicy, w pobliżu sklepu z dywanami.

Prawa ręka

Kolejne rozmowy w sprawie planowanej inwestycji odbyły się 10 października w biurze przy Al. Racławickich. W spotkaniu po raz pierwszy miał wziąć udział Piotr Kowalczyk. Adam M. nazywał go „prawą ręką” Krzysztofa Żuka.

Piotr Kowalczyk to były samorządowiec. W latach 2006-2012 zasiadał w radzie miasta z ramienia PiS. Następnie założył klub Wspólny Lublin, który oficjalnie wspierał prezydenta Krzysztofa Żuka z PO. W polityce był do jesieni 2018 r., kiedy to ogłosił, że rezygnuje z funkcji społecznych na rzecz pracy naukowej i własnego biznesu. Jest właścicielem m.in. agencji reklamowej Medialny24. Ma też kamienicę przy ul. Grodzkiej.

Wróćmy do października 2019 r. Adam M., Piotr Kowalczyk i rzekomy inwestor udają się do ratusza. Tam spotykają się z prezydentem i dyrektorką Wydziału Architektury i Budownictwa UM Lublin.

„W zdecydowanej większości rozmowę prowadził Piotr Kowalczyk, który zobowiązał się do podjęcia działań marketingowych zmierzających do ograniczenia sprzeciwu lokalnej społeczności” - czytamy w aktach sprawy.

W pewnym momencie miał zapytać dyrektorkę: „czy inwestor uzyska zgodę, potwierdzenie na rozpoczęcie projektu zanim wyłoży pieniądze na inwestycję”. Po krótkim namyśle urzędniczka miała oświadczyć: „inwestor uzyska zgodę, jednakże będzie ona miała charakter nieformalny”.

Po spotkaniu w ratuszu, inwestor, Piotr Kowalczyk i Adam M. udali się do restauracji Kardamon. Rozmowę z prezydentem mieli ocenić jako „więcej niż dobrą”. Adam M. opisał Kowalczyka jako osobę, która „przez ostatnie lata faktycznie rządziła Lublinem i dobrze zna prezydenta Krzysztofa Żuka”.

Adam M. oczekiwał „dodatku motywacyjnego” za uzyskanie zgody na budowę. Maciej Sz. przyznał, że potrzebny będzie „background finansowy”. Przedstawili inwestorowi szkic umowy.

20 listopada 2019 r. Piotr Kowalczyk, Maciej Sz., Adam M. ponownie spotkali się z „inwestorem” w restauracji hotelu In Between. Przyznali, że projekt jest bardzo trudny do zrealizowania i stawki w umowie nie podlegają negocjacji. Po tej wymianie zdań Piotr Kowalczyk miał opuścić spotkanie. „Przy tak trudnym projekcie, każdy urzędnik, do którego pójdzie, będzie liczył razy dwa” - miał wówczas stwierdzić Adam M.

Termin podpisania umowy uzgodnili na 3 grudnia. Tego dnia Piotr Kowalczyk, Adam M., Maciej Sz. i agent spotkali się w siedzibie firmy Kowalczyka przy Al. Racławickich. Podpis na umowie miał złożyć Piotr Kowalczyk. Zapewnił o przychylności Krzysztofa Żuka dla inwestycji.

- Wszystko jest okej. Sam to przecież widziałeś - miał przyznać.

Po podpisaniu umowy do siedziby spółki weszli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Trzej uczestnicy spotkania zostali zatrzymani. Trzy godziny później ujęty został Mariusz P. Wszyscy czterej usłyszeli zarzut płatnej protekcji. W areszcie przebywali kilkanaście dni. Wyszli po wpłaceniu poręczenia majątkowego, Piotr Kowalczyk - 18, Adam M. - 19, a Maciej Sz. a Mariusz P. - 20 grudnia.

Nie żądał korzyści

Po wyjściu z aresztu Piotr Kowalczyk zapewniał, że „nie przyjął i nigdy nie żądał żadnej korzyści majątkowej w zamian za załatwienie jakiejkolwiek decyzji”. Roman Giertych, jego obrońca, podkreślał, że „w aktach postępowania nie ma nawet śladu dowodu wskazującego na winę” Kowalczyka.

- Mamy do czynienia z umową cywilno-prawną, która nie ma charakteru przestępczego - przekonywał mecenas.

Wątpliwości budziło także powoływanie się Mariusza P. na wpływy w urzędzie wojewódzkim. Okazało się, że P. był prezesem spółki, której wiceprezesem był Przemysław Czarnek. Według byłego wojewody współpraca między panami zakończyła się w 2005 r. Prywatnie 53-latek jest wujkiem obecnego ministra edukacji.

- Nie utrzymuję z panem P. żadnych kontaktów ani rodzinnych, ani biznesowych, ani służbowych. Żadnych - ucina Czarnek.

Płatna protekcja

Akt oskarżenia w sprawie płatnej protekcji na styku świata polityki i biznesu wpłynął do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w ubiegłym tygodniu. Na ławie oskarżonych zasiądą 43-letni architekt Adam M., 53-letni przedsiębiorca Mariusz P., właściciel biura pośrednictwa nieruchomości 41-letni Maciej Sz. i Piotr Kowalczyk.

Kowalczyk, Adam M. i Mariusz P. nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Odmówili składania wyjaśnień. Na współpracę z organami ścigania zdecydował się Maciej Sz. 41-latek przyznał się i złożył obszerne wyjaśnienia. Śledztwo nadzorowała Prokuratura Okręgowa w Zamościu.

- Szkoda, że nie mogłem zapoznać się z aktem oskarżenia zanim został on udostępniony mediom. To taka nowość charakterystyczna dla państwa pisowskiego - mówi Piotr Kowalczyk.

W rozmowie z dziennikarzem Kuriera zgodził się na publikację swojego nazwiska. Z szerszym komentowaniem sprawy wstrzymuje się do czasu zapoznania się z aktami sprawy.

Terminu pierwszej rozprawy nie wyznaczono. Za płatną protekcję grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. W przypadku Macieja Sz. prokuratura wnioskuje o ukaranie 41-latka bez rozprawy. Śledczy zaproponowali mu rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i grzywnę w wysokości 20 tys. zł. Decyzję podejmie sąd.

Spotkania z inwestorami

O skomentowanie sprawy zwróciliśmy się do ratusza. - Akt oskarżenia, jaki został skierowany do sądu, nie obejmuje działań osób zatrudnionych w Urzędzie Miasta Lublin. Nie wypowiadamy się co do poszczególnych tez czy też twierdzeń zawartych w tym akcie, którego treści nie znamy - wyjaśnia Katarzyna Duma, rzeczniczką prezydenta.

W akcie oskarżenia prokuratura powołuje się na spotkanie z października 2019 r., kiedy to Adam M., Kowalczyk i agent pod przykryciem udali się do ratusza. Rozmawiali z Krzysztofem Żukiem i dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa UM Lublin. Urzędniczka miała oznajmić, że „inwestor uzyska zgodę (na rozpoczęcie projektu – przyp. red.), jednakże będzie ona miała charakter nieformalny”.

- Podczas wskazanego spotkania nie było możliwości udzielenia żadnego nieformalnego pozwolenia na budowę. Co więcej dla tego obszaru obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, którego zapisy wiążą strony postępowania. Spotkanie odbyło się na prośbę inwestora, który deklarował chęć budowy najwyższego biurowca w województwie lubelskim, jako jednej z najbardziej prestiżowych inwestycji dla miasta - mówi Duma.

Rzeczniczka dodaje, że prezydent Żuk wielokrotnie spotykał się w ratuszu z inwestorami, którzy planowali swoje przedsięwzięcia na terenie miasta.

Kopalnia piasku

Dodatkowy zarzut powoływania się na wpływy w urzędzie marszałkowskim usłyszał Mariusz P. W 2017 r. 53-latek miał się podjąć załatwiania koncesji na rozbudowę kopalni piasku na terenie Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego. Za pomoc przedsiębiorcy miał przyjąć korzyść majątkową w wysokości 20 tys. zł.

Według ustaleń prokuratury, Mariusz P. doprowadził do spotkania inwestora z Arkadiuszem Bratkowskim, wówczas członkiem zarządu województwa z PSL. Podczas rozmowy okazało się, że polityk nic nie wie o sprawie. Koncesji nie udało się uzyskać, a kontakt przedsiębiorcy z Mariuszem P. urwał się.

Przełomowy test na koronawirusa z Wrocławia

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
30 marca, 9:36, Endrju Golara:

Wszystkim tym co się już zaczęli przesadnie ekscytować i ferować z góry wyroki pragnę uświadomić, że to zeznania jednego skruszonego. Ci skruszeni zazwyczaj, żeby się wybielić koloryzują i zwalają wszystko na pozostałych. Może też się okazać, że połowa tej historii jest zmyślona, bo zeznania albo wymuszono albo coś w zamian za odpowiednio sformułowane obiecano. CBA to tylko CBA, co jakiś czas pojawia się w kontekście tej instytucji temat przekroczenia uprawnień czy wręcz łapówek a byli i czynni agenci są skazywani wyrokami sądowymi. Radzę poczekać z ocenami i osądami aż do zakończenia sprawy.

Dokładnie, poczekajmy spokojnie na finał całej sprawy. Pozory często mylą i nie wszystko jest takie jakie się wydaje. Szczególnie gdy chodzi o służby wykorzystywane przez pis do celów politycznych.

K
Klaudyna Bis

Coś mało w tym tekście o roli wujka pewnego znanego ministra z PiS. Chętnie bym poczytała o tym. A tu walenie w jedną osobe która pojawia się na końcu i w sumie nic złego nawet nie mówi. dziwne to wszystko....

E
Endrju Golara

Wszystkim tym co się już zaczęli przesadnie ekscytować i ferować z góry wyroki pragnę uświadomić, że to zeznania jednego skruszonego. Ci skruszeni zazwyczaj, żeby się wybielić koloryzują i zwalają wszystko na pozostałych. Może też się okazać, że połowa tej historii jest zmyślona, bo zeznania albo wymuszono albo coś w zamian za odpowiednio sformułowane obiecano. CBA to tylko CBA, co jakiś czas pojawia się w kontekście tej instytucji temat przekroczenia uprawnień czy wręcz łapówek a byli i czynni agenci są skazywani wyrokami sądowymi. Radzę poczekać z ocenami i osądami aż do zakończenia sprawy.

D
Dar

Ludzi naprawdę myślicie że tak nie było. A teraz gdzie P>K robi biznesy.

Ostatni pani poseł protestowała przeciwko budowie spalarni śmieci. /jak myślicie kto obsługuje PR panią poseł ??/ No właśnie ten sam kryształowy człowiek. A teraz spalarnie buduje /zwozi urządzenia/ firma którą kto obsługuje PR....No właśnie też ten sam człowiek. I tej firmie można nikt nie protestował /no może jacyś mieszkańcy/. Ludzie służby gdyby były bystre zobaczyły by komu faktury wystawia P>K i wiedziały by jak się robi biznes....

T
Titi, tata
29 marca, 22:44, AntyPIS:

To skandal żeby robić takie prowokacje ludziom. Przecież to może ich skrzywdzić. Każdy pamięta sprawę biednej Sawickiej. PIS trzeba jak najszybciej odsunąć od władzy zanim zniszczy wszystkich podsłuchami i prowokacjami. W tym kraju nie da się żyć. Żeby było tak jak było

Na dodatek w XXI wieku wymuszają, dobrowolne poddanie się karze przez jednego ze współoskarżonych.

T
Titi, tata
29 marca, 20:16, Klaudyna Bis:

Czy ja dobrze rozumiem że oskarżany czlowiek nie mógł się zapoznać z aktem oskarżenia? A media mogły? to chyba nie jest normalne. Ja się pytam- Czy tak wygląda państwo prawa?

Bardzo dobre pytanie, bo dotyczy praktykującego prawnika, który ma jednego z najgłośniejszych w kraju adwokatów.

A
AntyPIS

To skandal żeby robić takie prowokacje ludziom. Przecież to może ich skrzywdzić. Każdy pamięta sprawę biednej Sawickiej. PIS trzeba jak najszybciej odsunąć od władzy zanim zniszczy wszystkich podsłuchami i prowokacjami. W tym kraju nie da się żyć. Żeby było tak jak było

K
Klaudyna Bis

Czy ja dobrze rozumiem że oskarżany czlowiek nie mógł się zapoznać z aktem oskarżenia? A media mogły? to chyba nie jest normalne. Ja się pytam- Czy tak wygląda państwo prawa?

Dodaj ogłoszenie