Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Polki i Polacy tłumnie ruszyli na wybory. To najwyższa frekwencja w dziejach III RP

Adrianna Romanek
Adrianna Romanek
Wybory parlamentarne 2023 do sejmu i senatu.
Wybory parlamentarne 2023 do sejmu i senatu. Mariusz Kapala
73,7 proc. kobiet i 72 proc. mężczyzn głosowało w tegorocznych wyborach - tak wynika z sondażu Ipsos. Frekwencja wyniosła więcej niż w pierwszych częściowo wolnych wyborach parlamentarnych w 1989 r. W Lublinie do ponad 30 komisji trzeba było dowozić karty do głosowania.

Rekordowa frekwencja w wyborach do Parlamentu

W woj. lubelskim częściowa frekwencja w obwodach, z których spłynęły już dane wynosi 69,04 proc. Najwięcej, bo 73,62 proc. uprawnionych zagłosowało w powiecie lubelskim. Dodatkowo z sondażu Ipsos dla TVP, TVN i Polsat wynika, że w tegorocznych wyborach parlamentarnych w Polsce oddało głos 73,7 proc. kobiet i 72 proc. mężczyzn. Sylwester Marciniak, przewodniczący Państwowej Komisji wyborczej podkreślił, że to najwyższa frekwencja w historii III RP. W pierwszych częściowo wolnych wyborach parlamentarnych w 1989 r. do urn poszło 62,7 proc. uprawnionych do głosowania. Tegoroczne sondaże pokazują, że mobilizacja była ogromna.

W Lublinie zabrakło kart do głosowania

- W niektórych lokalach jeszcze po północy ludzie stali w kolejce. Była to niewątpliwie wyjątkowa sytuacja, jednak wszyscy, którzy pojawili się przed godz. 21:00 mogli oddać swój głos. Do ponad 30 komisji na terenie Lublina dowoziliśmy rezerwę kart do głosowania. We wcześniejszych wyborach takie sytuacje można było policzyć na palcach jednej ręki. To pokazuje, jak duża była to skala - mówi w rozmowie z Kurierem Łukasz Mazur, pełnomocnik prezydenta Lublina do spraw wyborów.

Determinacja mieszkańców

Z redakcją Kuriera Lubelskiego skontaktowało się wielu Czytelników, którzy by oddać swój głos, czekali w kolejkach nawet kilka godzin. Jedną z nich jest pani Iwona, która głosowała w Obwodowej Komisji Wyborczej numer 2 przy al. Warszawskiej 37a.

- Stałam w kolejce od godz. 20. Głos udało mi się oddać dopiero 17 minut po północy, wiem, ponieważ specjalnie spojrzałam na zegarek i przetarłam oczy ze zdumienia. W lokalu znajdowało się wtedy jeszcze ok. 30 osób. Kolejka była bardzo długa, a na zewnątrz było naprawdę zimno. Okropnie zmarzłam, jednak fakt, że mogę mieć realny wpływ na to, co się dzieje w naszym kraju, determinował mnie do oddania głosu. Dawno nie widziałam tak ogromnej życzliwości wśród ludzi. Ktoś mieszkający nieopodal przyniósł ciepłą herbatę w termosie i rozdawał ją zainteresowanym, jeden pan przywiózł koce dla zmarzniętych osób, niektórzy parkowali samochody obok lokalu wyborczego i proponowali ogrzanie się w środku. Coś niesamowitego - relacjonuje pani Iwona.

Podobna sytuacja miała miejsce przy ulicy Zbożowej w Lublinie.

- Wraz z moją mamą głosowałyśmy w Ośrodku Wsparcia dla Osób z Niepełnosprawnością „Benjamin” przy ulicy Zbożowej 22a. W kolejce ustawiłyśmy się ok. godziny 17:30, a głos udało nam się oddać dopiero po trzech godzinach. Mimo chłodu i wiatru, który skutecznie testował naszą wytrzymałość i determinacje chciałyśmy zdecydować o losie kobiet w naszym państwie - mówi pani Gabriela.

Dwie Lublinianki, które skontaktowały się z naszą redakcją, oddały swój głos poza granicą naszego kraju. Bycie na urlopie nie przeszkodziło im w głosowaniu i zaznaczają, że wycieczkę planowały tak, by 15 października pojawić się w lokalu wyborczym.

- Głosowałyśmy w Mediolanie. Kolejka miała ponad sto metrów i na oddanie głosu czekałyśmy ok. dwie godziny. Ludzie czekający przed lokalem byli zdeterminowani i nie widziałyśmy, by ktoś zrezygnował ze względu na długi czas oczekiwania. Czuć było jakąś wspólnotę i to było piękne - opowiada Czytelniczka Patrycja.

Za rekordową frekwencję w wyborach parlamentarnych Polakom podziękował Andrzej Duda. – Dziękuję rodakom, którzy oddali głos. To był ważny moment. Pokazaliśmy, że odpowiedzialnie bierzemy sprawy w swoje ręce – powiedział.

- Apelowałem o tę frekwencję. Zresztą, apeluję o nią od samego początku, kiedy pełnię urząd prezydenta Rzeczypospolitej. Bardzo za nią dziękuję. Wiem, że były osoby, które godzinami czekały po to, żeby mogły oddać ten głos. Wiem, że były osoby, które czekały do późnych godzin nocnych. Dziękuję za to, bo to był bardzo ważny moment. Prawie 73 proc. frekwencji to jest rewelacyjny wynik – ocenił prezydent.

Skąd taka mobilizacja wśród społeczeństwa?

Wysoką frekwencję także wśród kobiet od początku przewidywała dr hab. Krystyna Leszczyńska-Wichmanowska, prof. UMCS z Katedry Systemów Politycznych i Praw Człowieka.

- Wyróżniam kilka czynników na to wpływających. Pierwszy z nich to fakt, że nie były to wybory, tylko plebiscyt wynikający z polaryzacji polskiej sceny politycznej. Zmobilizowali się zarówno sympatycy, jak i przeciwnicy konkretnych partii politycznych i tłumnie ruszyli do urn wyborczych. Po drugie od 2018 roku odnotowuje się rosnącą frekwencję także wśród młodych kobiet. Gdy kobiety są zorientowane na osiągnięcie konkretnego celu to ich mobilizacja, siła wzrasta tak, że nic nie jest w stanie ich zatrzymać - podkreśla Krystyna Leszczyńska-Wichmanowska.

Dr hab. Arkadiusz Jabłoński, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zaznacza, że mobilizacja do wzięcia udziału w wyborach płynęła ze wszystkich stron.

- Każda ze stron próbowała przekonać swój elektorat. Opozycja mówiła, że należy wreszcie dokonać zmiany i powrócić do "normalności", natomiast rządzący mobilizowali swoich wyborców, wskazując na niebezpieczeństwo chaosu, który może nastąpić po przejęciu władzy przez konkurentów. Obie strony odniosły sukces i ludzie poważnie potraktowali wybory i tłumnie udali się do urn wyborczych - zaznacza Jabłoński.

Socjolog podkreśla także, że zarówno rządzący, jak i opozycja zachęcali Polki do wzięcia udziału w wyborach.

- Wydaje mi się, że ta mobilizacja po stronie opozycyjnej była zdecydowanie większa. Hasła w stylu "te wybory zależą od kobiet" miały realny wpływ na większą frekwencję wśród pań. Trzeba także przyznać, że liczba wyborców o bardziej konserwatywnych poglądach w porównaniu do standardów europejskich dalej jest wysoka. Żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju, w którym wyborcy mają poczucie sprawczości - dodaje Jabłoński.

Do wysokiej frekwencji wśród kobiet odniosła się także dr hab. Krystyna Leszczyńska-Wichmanowska.

- Kobiety udowodniły, że nie pozwolą traktować się przedmiotowo i pokazały, że są aktywnym podmiotem nie tylko w procedurze wyborczej. Zdecydowanie ich gniew wyrażony podczas protestów, brak poczucia sprawczości oraz fakt, że politycy podejmowali decyzje "ponad ich głowami", wpłyną na wysoką frekwencję. Kobiety zrozumiały, że są sprawcze, mogą coś zmienić i poszły gremialnie na wybory - dodaje Leszczyńska-Wichmanowska.

Frekwencja w poszczególnych grupach wiekowych:

  • 83,2 proc. głosujących to osoby w wieku 50-59 lat,
  • 78,5 proc. to osoby w wieku 40-49 lat,
  • 72,3 proc. - w wieku 30-39 lat
  • 68,8 proc.to osoby w wieku 18-29 lat,
  • 67,0 proc. - to osoby w wieku 60 i więcej lat.
od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski