Senacki bat na media

Wojciech Klusek
Dziennikarze ostrzegają, że zaproponowana przez Senat nowelizacja prawa prasowego zmierzająca do likwidacji sprostowania i pozostawienia tylko obowiązku odpowiedzi może zniszczyć media. Nowe sformułowanie art. 31 oznacza, że będą one musiały zamieszczać na swój koszt tasiemcowe publikacje rozmywające istotę sporu, a nawet teksty o charakterze reklamowym. - Gdyby ten projekt przeszedł, może oznaczać faktyczny koniec polskiej prasy, zwłaszcza nagłą śmierć jej funkcji krytycznych i opiniotwórczych - uważa redaktor naczelny "Polityki" Jerzy Baczyński.

Pojawiły się opinie , że jest to przygotowana przez polityków próba zamknięcia ust autorom niewygodnych publikacji. Niemniej argumenty dziennikarzy i wydawców znalazły poparcie m. in. Marszałka Senatu i Ministra Kultury, a także Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz co oczywiste SDP.

Debata koncentrująca się na uzasadnionej krytyce proponowanych rozwiązań pomija problem osób oraz instytucji , których dobre imię zostało podważone przez tendencyjne publikacje podszyte fałszem. Tym zapewne kierowała się senacka komisja uznając, że pozostawienie prawa do sprostowania może być niewystarczające.

Polska jest jednym z nielicznych krajów w Europie gdzie obowiązuje zarówno sprostowanie jak i odpowiedź. W grudniu 2010 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że polskie prawo w sposób niewystarczający odróżnia te pojęcia i nakazał korektę prawa prasowego.

Nowa regulacja, która ma wejść w życie po 14 czerwca br. pozostawia tylko odpowiedź, która ma być rzeczowa, ale może odnosić się nie tylko do "stwierdzeń zagrażających dobrom osobistym", ale też do "faktów podanych w materiale prasowym" oraz "zawartych w nim ocen". Taka odpowiedź o wielkości nie przekraczającej dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy, pod groźbą kary, nie będzie mogła być skracana, zmieniana, ani komentowana. Na żądanie zainteresowanego, zgłoszone nawet po kilku miesiącach, musi być opublikowana w tym samym dziale gazety, audycji lub programu.

Prawnicy na których powołuje się red. Baczyński nie mają wątpliwości, że przyjęty model odpowiedzi pozwala de facto na dowolną polemikę (replikę) osoby zainteresowanej w odniesieniu do każdego materiału prasowego, który jej bezpośrednio dotyczy. Odpowiedź staje się typowym listem do redakcji, może dotyczyć ocen, zarówno pozytywnych, negatywnych, a nawet obojętnych.

Obowiązek publikacji polemik odnoszących się do jakichkolwiek ocen (bo jak twierdzi Baczyński - nie chodzi tu o prostowanie faktów) zawartych w gazecie oznacza, że każdy przytoczony fakt może być zawsze uzupełniany, a każda opinia rozwinięta lub skomentowana. - Negatywny artykuł o polityku i jego partii, o rządzie i ministrach, jakakolwiek wypowiedź o firmie, przedsięwzięciu gospodarczym czy urzędzie daje prawo drukowania całych stron polemik - ostrzega naczelny "Polityki. Konsekwencją może być doprowadzenie gazet do ruiny.

Podzielając te obawy uważam, że nowe regulacje powinny także zadbać o interes obywateli, których dobra osobiste zostały naruszone. Trudno odmówić racji senatorom, którzy chcą aby każda osoba zaczepiona publikacją miała prawo do możliwie szerokiego ustosunkowania się do niej i zawartych tam ocen. Przypuszczam, że intencja projektodawców skierowana jest głównie wobec tych tabloidów, które w sposób bezceremonialny potrafią zniszczyć dobre imię człowieka. Oczywiście można się przed tym bronić w sądach, ale nie każdego na to stać. Sprawy ciągną się miesiącami, a błoto jakim obrzucono ofiarę publikacji może na trwale zniszczyć jej reputację. Tym bardziej, że jak pokazuje praktyka sprostowania ukazują się małym drukiem ukryte w niezbyt widocznym miejscu strony.

Walcząc o swoje warto także pamiętać o naszych czytelnikach. Coś jest na rzeczy w opinii znanego reportera Wojciecha Jagielskiego, który powiedział "Jak ktoś chce kontrolować nas, to podnosimy krzyk. Chcemy być ponad prawem, a przede wszystkim ponad krytyką.


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wojciech Klusek
Odpowiadam. Kolejarzem. Za bezpodstawne insynuacje łączące zbieżność nazwiska mojej rodziny z człowiekiem skompromitowanym zapadł już wyrok sądowy. Czy chcesz kolejnego? A kim ty jesteś? Odwagi lustratorze! Czy starcza jej tylko na tyle by anonimowo rzucać oszczerstwa? Mnie nie obrazisz. Taką zdolność mają tylko ludzie honoru, a kodeks Boziewicza wyklucza z niej paszkwilantów. Jednym słowem trzeba być kimś aby obrazić. A dobrego imienia rodziny będę bronić aż do skutku.
A
Adela
Klucha jak to klucha. Za komuny wszystko działo się zapewne bez jego wiedzy i zgody.
b
bidul
Odpowiedz.
W
Wojciech Klusek
Tak jak poprzednie i ten donos mojego wiernego oszczercy jest chybiony. W "Nowinach Rzeszowskich" nie walczyłem o wolność. Raz jeden ponad trzydzieści lat temu, w ramach studenckiej praktyki dziennikarskiej opublikowano mi tekst bodaj nt. cukrowni. Jesteś kłamcą i ignorantem. A może starczy ci odwagi by się ujawnić. Chętnie poznam biografię znawcy organów partyjnych i ZBOWiDU.Ciekawe kto cię szkolił w pisaniu donosów i oczernianiu. Tamtem świat już sie skończył a wy po staremu - dajcie człowieka, a błoto się znajdzie.
p
partyzant
Będzie można strzelać w plecy zza węgła i PO sprawie. Jedna już testuje ten przepis. I chyba przy POmosy POkrak to się uda.
a
antyZBOWID
Ho, ho ho! Nasz Kluek "walczył" juz o wolność słowa w "Nowinach Rzeszowskich" - byłym organie prasowym Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Rzeszowie. Taki to ci z niego bojownik o wolność i demokrację.
Dodaj ogłoszenie