reklama

Sikora: Zawsze odczuwam tremę

RedakcjaZaktualizowano 
Z Tomaszem Sikorą rozmawia Tomasz Kuczyński

Czuje się pan naszym weteranem olimpijskim, będąc po raz piąty na igrzyskach?
Nigdy nie można powiedzieć, że zawodnik startujący któryś raz na olimpiadzie jest już doświadczony. To przecież impreza obywająca się raz na cztery lata, każda olimpiada jest inna i każda przynosi wiele emocji. Można być dziesięć razy na igrzyskach i zawsze w czasie olimpiady są większe emocje i stres niż w czasie zawodów Pucharu Świata.

Czyli 36-letni biathlonista, mistrz świata i wicemistrz olimpijski odczuwa tremę?!

Tego nie da się uniknąć i trema, szczególnie tuż przed startami, na pewno będzie mi towarzyszyła.
Polecieliście do Kanady na dwa tygodnie przed pierwszym startem ze względu na aklimatyzację?
W czasie letniej wizyty w Kanadzie prowadziliśmy badania nad moim organizmem, właśnie dotyczące czasu na aklimatyzację. Wyciągnięto odpowiednie wnioski, bo okazało się, że 14 dni to dla mnie optymalny okres na dostosowanie się do funkcjonowania po zmianie strefy czasowej. Źle przechodzę okres aklimatyzacji, stąd tak duża waga przyłożona do tej sprawy.

Jest pan jedną z polskich nadziei na medal.
Nigdy nie mówię wprost o tym, że jadę na olimpiadę po medal. Po prostu nie lubię nic obiecywać, bo lepiej zrobić niespodziankę niż zawieść kibiców. Nie będę miał do siebie żadnych pretensji, jeżeli tylko w swych startach zrobię wszystko, na co mnie stać. Jeżeli inni okażą się lepsi, no to trudno. To znaczy, że byli ode mnie lepiej przygotowani.

Czy nastawia się pan bardziej na konkretny bieg, czy w każdym chce pan walczyć o jak najlepszy wynik?
Nie nastawiam się na jeden konkretny start, choć wolałbym zacząć od biegu na 20 km. Na tym dystansie czuję się teraz najgorzej, więc mógłbym potraktować ten start rozgrzewkowo przed kolejnymi biegami. Plan na olimpiadzie jest jednak inny, zaczynamy 14 lutego od sprintu i już od początku trzeba będzie walczyć o jak najwyższe miejsce. Wiem, że w każdym biegu stać mnie na uzyskanie dobrego miejsca.

Ten sezon nie jest dla pana zbyt udany, ale w ostatnim starcie w Anterselvie, było nieźle. Czy to dobry prognostyk przed Vancouver?

Prawie miesiąc przygotowań straciłem przez chorobę, dlatego potem musiałem nadrabiać stracony czas. Dzięki temu startowi nabrałem pewności siebie przed igrzyskami.


Wyniki mogłyby być lepsze, gdyby nie źle posmarowane narty w czasie sprintu?

Praktycznie przez cały poprze-dni sezon nie mogłem narze-kać na narty. Od początku tego sezonu trochę eksperymentowaliśmy, stąd pojawiły się pewne kłopoty. Najtrudniejszy był dla mnie właśnie bieg sprinterski w Anterselvie, bo nie miałem ani jednego pudła, jednak zająłem dopiero 11. miejsce. Przy normalnej pracy nart mogłem walczyć o podium, dlatego było mi tego biegu bardzo żal. Akurat tak się złożyło, że narty były przygotowane najgorzej w sezonie. Następnego dnia było już wszystko OK, dlatego liczę na to, że nasi serwismeni wyciągną z tego wnioski. Na igrzys-kach z nartami powinno więc być w porządku, a o eksperymentach nie ma już mowy! Zresztą takich trudnych sytuacji wszyscy mają dosyć, bo gdy nie jadą narty, to nie tylko ja to przeżywam, ale również żal do siebie mają ci, którzy je przygotowują.
Czy w Whistler są trasy, które panu odpowiadają?
Znam te trasy i trudno powiedzieć, abym je lubił... Na pewno marzyłby mi się inny profil tras, ale jest taki, a nie inny i trzeba to przyjąć. Jeśli jest się dobrze przygotowanym i w formie, to wygląd trasy jest bez znaczenia.

Czy przed tak ważnym startem ma pan jakieś wypróbowane metody na uśmiech szczęścia?
Coraz mniej jestem uzależniony od różnych "rytuałów", choć dawniej było ich wiele. Aby był dobry wynik musiałem na przykład biegać w tych samych rzeczach (śmiech). Było też tak, że numer startowy musiałem mieć już dzień przed biegiem, aby poleżał całą noc na telewizorze razem z czapką, rękawiczkami i okularami do biegania. Pierwszy raz nie mogłem tak zrobić na igrzyskach w Turynie, bo nie miałem telewizora w pokoju (śmiech). Nie przykładam już takiej wagi, do czynności "na szczęście".

Wszyscy pytają o rywali w walce o medale. Oprócz Norwegów, czy Austriaków, pojawili się w trakcie sezonu jeszcze tacy zawodnicy jak Rosjanin Ustjugow...
Co roku pojawiają się w naszej stawce nowe twarze. Gdy kończyli kariery Sven Fischer, czy Raphael Poiree, wszyscy mówili, że odchodzą legendy, które trudno będzie zastąpić. Od razu mówiłem, że w ich miejsce pojawią się nowi, wcale nie gorsi zawodnicy. Tak się stało, wkracza już powoli młodość. To przecież nie tylko Jewgienij Ustjugow, ale formą błysnął też Amerykanin Tim Burke. Obaj w tym sezonie pucharowym osiągali już bardzo dobre wyniki, dlatego nabrali pewności i mogą włączyć się do walki o medale olimpijskie. Kilku zawodników dołączyło więc do tych, którzy już wcześniej byli wskazywani jako faworyci do czołowych miejsc w Kanadzie.

Tomasz Sikora

Wodzisławianin jest najlepszym polskim biathlonistą w historii. 15 lat temu w Anterselvie został mistrzem świata w biegu na 20 km.

Urodzony 21 grudnia 1973 r. w Wodzisławiu zawodnik już cztery razy brał udział w igrzyskach olimpijskich - w 1994, 1998, 2002 i 2006 roku. Cztery lata temu w czasie olimpiady w Turynie zdobył srebrny medal w biegu masowym. Jest też wicemistrzem świata (2004 rok w Oberhofie, bieg na 20 km), brązowym medalistą mistrzostw świata w drużynie (1997 w Osrblie).
Sześć razy zostawał mis-trzem Europy, a w sumie jest 13-krotnym medalistą ME. 22 razy stawał na podium PŚ (5 zwycięstw).

Sikora przeszedł do historii jako pierwszy polski biathlonista, który założył żółty plastron lidera Pucharu Świata (10 stycznia 2009 r.) i został drugim zawodnikiem w klasyfikacji PŚ na koniec sezonu. W głosowaniu trenerów kadr narodowych został wybrany najlepszym biathlonistą ubiegłego roku i odebrał nagrodę w styczniu w niemieckim Ruhpolding. W sezonie 2005/06 zdobył Małą Kryształową Kulę w sprincie.

Karierę zaczynał w Ryfamie Rybnik, potem był zawodnikiem Dynamitu Chorzów, a od obecnego sezonu reprezentuje AZS AWF Katowice.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Sikora: Zawsze odczuwam tremę - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3