Święto Niepodległości 11 listopada 2018. Piotr Zaremba: Żałuję, że prawica w kwestii obchodów rocznicy niepodległości uciekła z placu

Piotr Zaremba
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba fot. Bartłomiej Ryży
Zgadzam się z Pawłem Siennickim, który w ostatnim numerze „Polski ” postawił obecnej władzy ciężki zarzut przegapienia stuletniej rocznicy odzyskania niepodległości. Formalnie przygotowywano się do niej od lat. Po czym góra urodziła mysz.

Dziś politycy związani z obozem rządowym przekonują mnie, że przecież „są setki imprez” - wskazując na to, co przygotowali na dole sami Polacy. Ale przecież ta ekipa chciała prowadzić naród pod swoim szczególnie silnym przywództwem. Kończy się zaś garścią przypadkowych koncertów i ceremonii. Które odbywają się co roku 11 listopada.

Moje szczególne zdziwienie budzi abdykacja wobec marszu niepodległości. Rozumiem, że prezydent Andrzej Duda obawia się, że gdyby wezwał do jakiejś formy spotkania na ulicach swoich zwolenników, mógłby przegrać swoisty plebiscyt na emocje. Że tak jak za czasów Bronisława Komorowskiego poszliby za nim podtatusiali urzędnicy i profitenci obecnej władzy, za to prawdziwej emocji by tam nie było, bo także wielu zwolenników PiS od lat chodzi na marsze, którym twarz dają narodowcy.

Jednak kto nie próbuje, nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Nie tylko zapowiedzi prezydenta i premiera (a także Jarosława Kaczyńskiego) o zaproszeniu do wspólnego maszerowania ludzi drugiej strony okazały się czczymi recytacjami. Oni okazali się niezdolni do zmobilizowania kogokolwiek. Możliwe, że nie znajdzie to żadnego odbicia w wyborczych wynikach. Prawica bardziej skrajna od PiS jest widoczna na ulicach, ale nie w sondażach także od lat. Ale kto wie, czy to wrażenie słabości nie będzie argumentem przeciw PiS w szerszym sensie - także ze strony opozycji liberalnej i lewicowej. A nawet jeśli nie, na rządzącej prawicy ciążyć będzie inna odpowiedzialność. Rezygnując ze zorganizowania czegoś własnego, co trzeba było zresztą zacząć robić dawno temu, dopuszczą do tego, że marsz z ONR-owcami w roli głównej będzie jedyną wizytówką dla spragnionej piętnowania polskiego „ekstremizmu” zagranicy.

Co napisawszy, zauważę jednak coś innego. Fakt, że marszałek Senatu Stanisław Karczewski nie dogadał się z organizatorami marszu niepodległości, bo oni nie chcieli rezygnować ze swoich ideologicznych, często jątrzących transparentów, nic nie zmienia w agitacji przeciw PiS. Były szef MZS Radosław Sikorski ogłasza na twitterze, że maszerować będą neofaszyści i obwinia o to PiS. Dokąd doszliśmy z prezydentem Dudą, Kaczyńskim i premierem Morawieckim - pyta poseł Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski. Jak jest naprawdę? No przecież właśnie pokazali nam, że nie są i nie chcą być razem.

Nie wszystko mi się w stosunku PiS do prawicowych radykałów podoba. Jest w tym element politycznej kalkulacji

Prawda, że ostatnie lata, wraz z renesansem takich pojęć, jak patriotyzm, suwerenność, obrona państwa narodowego przyniosła poza wszystkimi zmianami w polityce państwowej ożywienie ruchów skrajnych, wymachujących polskimi flagami. Na takiej zasadzie, jak garnek z gotującą wodą, na którym zbyt długo przyciskano pokrywę, potrafi eksplodować. To ci, którzy patriotyzmu się wstydzili, a państwo narodowe (w znaczeniu własne, a nie nacjonalistyczne) uznawali za anachronizm skazany na szybkie zniknięcie, są współsprawcami tej eksplozji.

Relacja między prawicą pisowską i narodowo-katolickimi, a czasem tylko narodowymi, radykałami jest taka, jak przed wojną między socjalistami i komunistami. Komuniści uważali socjalistów za największych zdrajców swojej sprawy, co nie znaczy, że czasem nie dochodziło między nimi do taktycznego zbliżenia. Podobnie skrajni libertarianie (w Polsce wyznawcy Janusza Korwin-Mikkego) są karykaturą poglądów liberalnych, wolnorynkowych na gospodarkę. A zwolennicy państwa świeckiego mają swoją mutację w postaci zwolenników spiskowego antyklerykalizmu a la „Fakty i mity”. Oni także wychodzili na ulice - w roku 2010, aby manifestować swoją nietolerancję wobec inaczej myślących.

Okazali się krzykiem jednego sezonu, podczas gdy ruchy narodowe są bardziej utrwalone w DNA polskiego społeczeństwa. Nie znaczy to, że stają się czymś więcej niż krzykliwym marginesem. Ale dla Sikorskiego czy Mieszkowskiego będą dogodnym pretekstem, aby kompromitować politykę narodowej suwerenności, obrony polskiego interesu. Tę politykę można krytykować na wiele sposobów, ale redukowanie jej do rzekomej wszechwładzy w dzisiejszej Polsce ONR to absurd.

Poza wszystkim liberałowie powinni zauważyć manifestacje naprawdę skrajnej prawicy w Niemczech, gdzie także ochrania je policja - czasem przed próbą blokowania przez oburzonych lewicowców. Albo przypomnieć sobie dość już dawne dylematy amerykańskie: czy przepuszczać neonazistów przez żydowską dzielnicę. Naprawdę nie pamiętacie, jak liberalna Ameryka je ostatecznie rozstrzygnęła? Otóż stanęła na gruncie wolności manifestowania neonazistów.

Nie oznacza to, że wszystko mi się w stosunku PiS do prawicowych radykałów podoba. Jest w tym element kalkulacji - bo przecież spokojni wyznawcy prawicy też chodzą na marsze niepodległości, a młodzi nacjonaliści to potencjalny elektorat - „jeśli spoważnieją”. Te kalkulacje są przynależne światu polityki, ale nie powinny przysłaniać podstawowego obowiązku państwa, pilnowania prawa i sprawiedliwości. Gdy rzecznik PiS Beata Mazurek usprawiedliwia przemoc narodowej młodzieży w Radomiu sławnym „ale ja ich rozumiem”, to ja przestaję rozumieć, czy w Polsce mamy jednakowe normy dla wszystkich. To pochodna logiki polaryzacji, kiedy głównym wrogiem stają się ludzie z KOD i Obywateli RP. Ale uleganie takiej logice prowadzi do przyzwolenia na prostactwo czy głupotę. Trzeba to piętnować.

To wszystko prawda, niemniej apokaliptyczna wizja ONR rządzącego Polską prawdziwa nie jest. Obrazki z 11 listopada z racami i wrzaskami tyleż mówią o codziennej rzeczywistości co obrazki zachodnich miast pustoszonych przez ekstremistów - z prawa i z lewa. Żałuję za to, że prawica rządząca nie spróbowała, choćby przy okazji tego jednego niepowtarzalnego dnia (następna okazja za 100 lat) przeciwstawić tym obrazkom własnych, trochę innych standardów. Że uciekła z placu. Tak bardzo obrosła w piórka? Nie potrafi? Nie wierzy sama sobie?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Klari

Polscy liberałowie nie muszą zauważać manifestacji skrajnej prawicy w Niemczech... Mają ją u siebie, niestety! Wstydem jest, że w kraju wyniszczonym przez nazizm jest przyzwolenie na rozwój pokolenia jego naśladowców. Politycy prawicy cynicznie wykorzystują jej działania. Widzę sens w blokowaniu marszów ONR-u! W Lipsku od 2015 tysiące mieszkańców blokowały przemarsz neofaszystów z Legidy, aż w końcu 2017 roku zaprzestali oni organizacji swoich marszów.
A Polska (ze swoją historią) to nie Ameryka, żeby miała stawać „na gruncie wolności manifestowania faszystów”. Deklaracje ONR-u o miłości bliźniego to stek kłamstw! Marsze przez nich organizowane to marsze nienawiści, pogardy i agresji!
Nie godzę się na obrażanie Warszawy i warszawiaków, którzy jeszcze dziś leczą rany odniesione w II wojnie światowej. Zawsze będę po stronie tych, którzy nie uciekają z pałacu i nie są tchórzami w kominiarkach.
Redaktorze, ...„podtatusiali urzędnicy” to nie Polacy!? Po co taki epitet?

H
HAŃBA I ZDRADA !

No więc co to takiego ? Jak doszło do utraty niepodległości, kto jest za to odpowiedzialny, czy poniósł odpowiedzialność ? Kto walczył o odzyskanie wolności, jakim kosztem i co osiągnął ? CO OSIĄGNĄŁ oglądając np. dzisiejsze przesłuchanie PDT ?!!

Dodaj ogłoszenie