Historię lubelskiego zamku można opowiedzieć po krakowsku. W Muzeum Narodowym w Lublinie rusza wystawa eksponatów z Wawelu

Małgorzata Genca
Małgorzata Genca
Joanna Jastrzębska
Joanna Jastrzębska
Udostępnij:
– To wystawa, na której w sposób absolutnie unikatowy mieszkańcy naszego miasta i turyści będą mogli oglądać skarby na co dzień znajdujące się na Wawelu. Nie mogłaby się odbyć, gdyby nie czynnik ludzki, jak to zwykle bywa, czyli po pierwsze: pomysł – zdradza Katarzyna Mieczkowska, dyrektorka Muzeum Narodowego w Lublinie. Z inicjatywą współpracy wyszli pracownicy obu placówek i kuratorzy wystawy: Danuta Szewczyk-Prokurat i Dariusz Nowacki. – Przedsięwzięcie jest gigantycznym wyzwaniem logistycznym, organizacyjnym i merytorycznym.

Nie jest to jednak jedyna przyczyna, dla której skarby z Wawelu opuściły swoje stałe miejsce cieszenia oczu zwiedzających. Stworzenie ekspozycji z przedmiotów znajdujących się w Skarbcu Królewskim było możliwe dzięki remontowi krakowskiej placówki.

– To się nigdy więcej nie powtórzy, żeby tak duży zestaw ważnych dla kolekcji wawelskiej i kultury środkowoeuropejskiej zabytków opuścił muzeum. To jest trzon ekspozycji skarbcowej i istotne zabytki, chociażby z komnat reprezentacyjnych. Tylko remont jest okolicznością, w której mogliśmy się na moment z nimi rozstać. Tak się szczęśliwie złożyło, że mimo trudnych warunków pandemicznych dojdzie do skutku jedna z największych prezentacji zbiorów wawelskich poza Wawelem – twierdzi Dariusz Nowacki, kurator wystawy z ramienia Krakowa.

A po zamku w Lublinie przechadzali się królowie

Lubelski zamek powstał w XII w. Na przestrzeni kolejnych stuleci wzbogacił się o donżon, czyli wieżę mieszkalno-obronną, oraz kaplicę Trójcy Świętej. Powstanie fresków bizantyńsko-ruskich, które zdobią jej wnętrze, zlecił Władysław Jagiełło. Źródła historyczne dokumentują, że odwiedził on Lublin przynajmniej trzydzieści pięć razy, a dziś malowidła znajdują się w czołówce najcenniejszych zabytków w Polsce.

– Lubelski zamek był tak naprawdę zamkiem królewskim. Przez wiele wieków pełnił funkcję przystanku czy pomieszkiwania królów. Był miejscem odpoczynku w drodze, którą przebywali królowie od Wilna do Krakowa. Władcy bardzo chętnie z niego korzystali, ponieważ Lublin był w połowie trasy – informuje dyr. Mieczkowska. – Na wystawie będziemy opowiadać rzeczy różne: zwykłe i codzienne, ale też niezwykłe i wspaniałe. Jak królowie żyli, jak się uczyli, ale również jak jedli. To wystawa nie tylko o walorach historycznych, ale również edukacyjnych.

Wystawa ma opowiadać o czasach świetności lubelskiej budowli, czyli od XIV w., kiedy został wybudowany z inicjatywy Kazimierza Wielkiego, do potopu, czyli do XVII w.

Po tym czasie zamek de facto przestał istnieć. Co prawda jego ruiny przetrwały jeszcze do XIX w., kiedy to podjęto decyzję o wybudowaniu w jego miejscu carskiego więzienia.

– Architekturę mamy wspaniałą, ale iście więzienną: z toporami, rózgami liktorskimi na fasadzie – wskazuje Danuta Szewczyk-Prokurat, kuratorka wystawy od strony Lublina. Jak mówi, w pamięci zbiorowej mieszkańców regionu dominują właśnie te bolesne skojarzenia z dziejami zamku. – Wystawa ma na celu odczarować tę więzienność, przypomnieć o królewskości tego zamku. W pamięci wielu osób nadal są bolesne wspomnienia dotyczące bliskich, którzy trafili do znajdującego się tu więzienia. Historia Zamku Lubelskiego nie jest łatwa; chcemy dalej pamiętać o dramacie wielu osób, ale równocześnie spróbujemy pokazać, że dzieje zamku to nie tylko ten smutny okres.

Gra w szachy, paradna wystawa i scena gwałtu na ozdobie beretu

Paradna wystawa, nieznana dotąd pieczęć Jana Kazimierza, srebrny kielich fundacji Kazimierza Wielkiego czy arrasy z kolekcji Zygmunta Augusta - to tylko część ponadstuelementowej dostawy ze Wzgórza Wawelskiego. Jednym z eksponatów jest klejnot z odwzorowaniem dramatycznej sceny.

– To ozdoba beretu, które nosili modni mężczyźni w okresie renesansu. Śmiem twierdzić, że jest to jeden z najcenniejszych ozdoba beretu, które nosili modni mężczyźni w okresie renesansu. Śmiem twierdzić, że jest to jeden z najcenniejszych klejnotów renesansowych w zbiorach polskich, jaki w ostatnich latach pojawił się na światowym rynku dzieł sztuki. Przedstawia scenę ze starożytnego Rzymu, która miała swoje bardzo ważne reperkusje, bo przyczyniła się do upadku królestwa Rzymu, czyli gwałt na Lukrecji – mówi Nowacki. Była to alegoria cnoty bronionej nawet w granicznych sytuacjach.

– To ekstremalnie rzadka scena. Znamy ją tylko z jednego klejnotu zanotowanego w archiwaliach: w kolekcji klejnotów Zygmunta Augusta, a później w Skarbcu Koronnym na Wawelu. Nie ośmielę się powiedzieć, że to jest ten sam klejnot, ale na pewno mógł nim być – dodaje Nowacki.

Szachy nie bez kozery nazywane są królewską grą, co potwierdza szachownica ofiarowana Zygmuntowi III przez Hieronima Wołłowicza. Wskazuje na to łacińska dedykacja ukryta pod płytkami z bursztynu.

– To zupełnie unikatowy zabytek. Z bliska widać, że jest w nie najlepszej kondycji, ponieważ część elementów dekoracyjnych się wykruszyła. Figury się nie zachowały, a pola szachowe mamy z kości słoniowej i hebanu. W polskich zbiorach są inne szachownice z epoki staropolskiej, ale nie mają tej wspaniałej metryki królewskiej, która znajduje się tutaj – wyjaśnia kurator od strony Wawelu.

Choć rozmiary ma niewielkie, jej wartość przekracza kilka milionów euro. Mowa o monecie studukatowej Zygmunta III Wazy z 1621 r.

– W polskich zbiorach mamy dwa takie egzemplarze, których losy możemy śledzić mniej więcej od połowy XIX w. To jest moneta wielka i niesłychanie cenna. Parę lat temu podobny egzemplarz w sprzedał się za cztery miliony euro. Myślę, że teraz, w pandemii, wartość tej monety może być jeszcze większa – tłumaczy Nowacki.

Nie tylko Wawel

Historię zamku lubelskiego opowiedzą też przedmioty wypożyczone z dwudziestu innych ośrodków. Swoimi zbiorami podzieliły się m.in. Archiwum i Biblioteka Kapitulna we Wrocławiu, Klasztor oo. Dominikanów w Lublinie, Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Wacława na Wawelu, Muzeum Narodowe w Gdańsku i Sanktuarium maryjne na Górze Chełmskiej.

Wystawa „Z Wawelu do Lublina. Skarby z królewskiego dworu” zostanie otwarta w sobotę. Będzie można ją oglądać do 27 lutego 2022 r. Za bilet normalny zapłacimy 25 zł, a za ulgowy 15 zł.

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie