Kilka słów o higienie

Jan Pleszczyński
Jan Pleszczyński
Jan Pleszczyński Archiwum
Bardzo często odwiedzam lubelskie Centrum Handlowe Plaza. Dwa, a bywa że nawet i trzy razy w tygodniu. Wprawdzie moje wizyty kończą się zwykle w połowie parteru - bo idę tylko do empiku - ale przez ostatnie kilka miesięcy dość dokładnie zwiedziłem także pierwsze piętro. A to za sprawą toalety.

W Plazie jest zawsze tłum, bez względu na godzinę i dzień tygodnia, więc pewnie prawie każdy mieszkaniec naszego miasta zauważył, że chyba gdzieś już od wiosny trwał, a raczej ciągnął się i ciągnął remont toalety - zresztą jedynej na parterze. Kto chciał skorzystać z takiego przybytku, niezwykle przecież ważnego nie tylko dla klientów, ale i osób lubiących poruszać się pieszo po mieście, musiał wejść albo wjechać piętro wyżej - tam są dwie. Nie powiem, żeby te wędrówki na górę specjalnie mi przeszkadzały. Ale chodzi o standardy. W końcu Plaza to reprezentacyjna galeria w centrum miasta, odwiedzana codziennie przez tysiące ludzi i trochę głupio, by na tak wielkiej powierzchni nie było na każdym poziomie co najmniej jednej toalety.
Najpierw tylko trochę się dziwiłem, ale po wakacjach już złościłem, że ten remont trwa tak długo. Jednak tłumaczyłem sobie, że pewnie szykują tam jakieś cuda i cierpliwie czekałem. I doczekałem się. W zeszłym tygodniu zauważyłem, że toaleta jest czynna. Zamiast do empiku, pierwsze kroki skierowałem do ubikacji. Po wielu miesiącach remontu spodziewałem się fajerwerków technologicznej estetyki. I co? Nic.

Oglądałem i oglądałem, bo może nie jestem spostrzegawczy. Ale jedyne co wypatrzyłem, to nowe baterie i "parapety" zamiast umywalek. Może i są jakieś inne nowości, ale w oczy się nie rzucają. Na wszelki wypadek zapytałem znajomą, co się zmieniło w toalecie damskiej. Ona też niczego szczególnego nie zauważyła, oprócz tych "parapetów". I tego, że zamek w kabinie był popsuty.

Absolutnie nie jest moją intencją czepianie się tych toalet, bo obiektywnie patrząc są jak najbardziej OK. Mogłyby być takie w galeriach Paryża czy Londynu. Ostatnio zresztą troszkę wyjeżdżałem poza Polskę i pod względem toalet w pubach, restauracjach, stacjach benzynowych itd. nie musimy mieć kompleksów. Chodzi mi o to, że taki remont jak w Plazie powinien trwać jedno popołudnie, no, może dwa dni, a nie kilka miesięcy.

Zaraz ktoś powie, że szkoda miejsca w gazecie na takie bzdety. Słusznie. Ale to z troski o własne zdrowie. Wolałem już napisać coś o toaletach, niż grzebać się w szambie, jakie fundują nam ostatnio polskie elity - nie tylko polityczne, niestety. Intelektualne i duchowe też.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zenek
trzeba zastanowic sie naprawde gleboko, czy za ciekawie zapowiadajacy sie komentarz z pobytu w sraczu warto placic piano. zalezy to chyba od argumentow , jakich uzywal w tym sraczu redaktor.
Dodaj ogłoszenie