Mocne nerwy są niezbędne

Krzysztof Nowacki
Polscy miotacze zaczarowali Berlin i wynieśli nasz kraj na pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej po dwóch dniach mistrzostw Europy w lekkiej atletyce. Już jest pięknie, bo mamy trzy złote i dwa srebrne medale, a może być nawet lepiej. Przed nami bowiem rywalizacja młociarek, z m.in. puławianką Malwiną Kopron.

Te sukcesy cieszą, ale nie są zaskoczeniem. O polskiej szkole rzutów mówiło się od dawna, a nasi miotacze dominowali na świecie także w przeszłości. Reprezentująca lubelski AZS UMCS (chociaż trenująca w Gdańsku) Paulina Guba zdobyła dla Polski pierwsze złoto w pchnięciu kulą na mistrzostwach Europy uzyskując największą odległość w ostatniej próbie. Nowych wyzwań na pewno jej nie zabraknie, wszak rekord kraju w tej konkurencji jest niepobity od... 42 lat, gdy kulę na odległość 19,58 pchnęła Ludwika Chewińska.

Rysą na występie naszych siłaczy w Berlinie są dyskobole, a szczególnie odpadnięcie w eliminacjach Pawła Małachowskiego, byłego mistrza Europy i świata. To jednak tylko potwierdza, że w sporcie nic nie ma za darmo. Że niczego nie można być pewnym, a medale Polaków są efektem m.in. pracy nad sobą, nad swoimi słabościami, walki z presją i stresem. Z tą presją tym razem poradził sobie też srebrny Paweł Fajdek, a przecież pamiętamy, jak w roli dominatora pojechał na igrzyska olimpijskie i nie przeszedł eliminacji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie