Moje, twoje, nasze

Maciej Wijatkowski
Udostępnij:
Własność to ponoć święte i niezbywalne prawo każdego człowieka. Ja bardziej lubię dawać, niż brać. Mieć coś własnego też czasem lubię, ale to drobiazgi. Dziwi mnie od lat, ileż dzikich zachowań może „wyjść” z człowieka przy zamachu na jego własność. Zwłaszcza wtedy, gdy własność deklaruje jedynie właściciel.

O co chodzi? O ogródki działkowe, trawniki przed posesją, drogi, wyposażenie służbowe... To własność wspólna - i w tym rzecz. Spróbujcie powiedzieć „uprawiaczowi” działki pracowniczej, że nie dostał jej w prezencie, lecz w bardzo tanią dzierżawę, która właśnie się kończy. Wykluczone! To jego działka i nie odda jej za nic! Nieważne, że to nieprawda, bo lada chwila znajdzie się kretyn, który w ramach obietnic przedwyborczych ogłosi swoje poparcie dla uwłaszczenia się na działkach w świetnych miejscach wielkich miast. Czy może być coś lepszego dla tzw. deweloperów?

Drogi - te wielkie, ale i te całkiem nieduże, buduje państwo (czytaj: rząd, województwo, powiat, etc.). Jednak, kiedy drogę trzeba dokądś doprowadzić - nikt (z reguły) nie odda ani piędzi swojej ziemi pod jej budowę. Nie piszę tutaj o kolegach z samorządów, którzy najpierw ustalają przebieg trasy (obwodnicy, ekspresówki), potem kupują działki zupełnie gdzie indziej, za niewielkie pieniądze, a potem lokalizację trasy przenoszą w miejsce tego „gdzie indziej”. Proste, a jakie zyskowne, tym bardziej że nie obowiązują barwy partyjne - szmal lubi każdą legitymację. Nie o nich jednak teraz, a o „maluczkich”, przez których kuleje niejedna budowa. Nie odda tego kawałka, bo nie! Za żadne pieniądze! Nieważne, że bez niego (tego kawałka) drogi nie da się zbudować. A cóż to jego - właściciela - może obchodzić? Najlepiej by było, gdyby drogę zbudowali nie na jego ziemi, oddali mu do użytku i jeszcze za to zapłacili. Tak rozumuje przeciętny, polski właściciel.

Służbowe samochody się należą, również do odwożenia żon i zakupów. Biurowe ryzy papieru, teczki, długopisy i płyty są przecież niczyje - można brać do domu. Nie śmieci się na środku własnego „dużego” pokoju, gdzie indziej można rzucać wszystko - przecież to niczyje. Użytego sprzętu i wyposażenia nie trzeba zostawić w stanie, w jakim się je zastało, bo... Nie rozumieją.

Nie zrozumieją jeszcze długo, póki nie wrócą, jakimś cudem, tradycje dobrego wychowania. Rzetelnego oddzielenia dobra od zła i czerni od bieli. Dawniej tą „działką” zajmowali się rodzice i nauczyciele. Dzisiaj, gdy usiłuje się wmawiać, że najważniejsze są: pieniądz i kariera - z tego właśnie powodu rodzice bywają różni, a nauczyciele - często pamiętający tylko o kolejnych ratach. Z rozpoczęciem roku szkolnego dobrze jest o tym przypomnieć. Może uda się jednak wychować porządnych, prawych właścicieli?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie