O Łysej Górze i prawobrzeżnym Lublinie

Romuald Kmiecik
Lublin z przełomu XVI i XVII w. jedno z najznakomitszych miast Polski
Lublin z przełomu XVI i XVII w. jedno z najznakomitszych miast Polski
Łysa Góra ze słynnym klasztorem benedyktyńskim na szczycie w Górach Świętokrzyskich znana jest wszystkim w Polsce. Los okazał się mniej łaskawy dla lubelskiej Łysej Góry, która powoli odchodzi w zapomnienie. Pamiętają o niej tylko najstarsi mieszkańcy Lublina, zwłaszcza jego południowo-wschodnich dzielnic: Tatary i Bronowice. W latach 40. i 50. ubiegłego stulecia lubelska Łysa Góra jawiła się jako miejsce spotkań okolicznych czarownic, cel wypraw krajoznawczych oraz niepozbawione tajemniczości miejsce zabaw najmłodszych mieszkańców prawobrzeżnego Lublina...

Piszę o lubelskiej Łysej Górze w czasie przeszłym, bo chociaż była też miejscem historycznym, godnym upamiętnienia - mimo że przetrwała liczne burze dziejowe, wojny i kataklizmy naturalne, a zwłaszcza wielkie powodzie nękające Lublin - nie miała prawa przetrwać PRL-u. Gdzieś pod koniec "epoki gierkowskiej", a może trochę wcześniej Łysą Górę po prostu "zrównano z ziemią". Była bowiem tworem natury uformowanym przed tysiącami lat jako piaszczysta wydma, pokryta cienką warstwą próchnicy. Żółto-złocisty piasek wypełniający Górę okazał się cennym materiałem budowlanym -do budowy "drugiej Polski". Nie wiem czy zachowały się fotografie Łysej Góry, nie ma jej też na widokówkach ukazujących Lublin na przestrzeni ostatniego stulecia. Bronowice i Tatary nigdy nie były na tyle atrakcyjną częścią Lublina, aby przykuwać uwagę malarzy i fotografów. Na szczęście Łysą Górę uwiecznił A.Hogenberg w 1618r., autor widoku miasta Lublina (Tipus Civitatis Lublinensis In Regno Poloniae). Widać tam Łysą Górę (z prawej strony panoramy miasta) jako wyspę otoczoną ze wszystkich stron wodą Wielkiego Stawu Królewskiego, w pobliżu zabudowań "młyna- papierni" w miejscu, gdzie zbudowano później stojący do dzisiaj budynek "Młyna Krauzego" (obecnie młyn nr 1 "Lubella"). Wiadomo że 400 lat temu, gdy Łysa Góra była wyspą - Wielki Staw (jak głosi inskrypcja na obrazie Hogenberga "pełen ryb różnego rodzaju") pokrywał cały obszar dzisiejszych ogródków działkowych między Podzamczem, Kalinowszczyzną, Tatarami i Bronowicami. O rozmiarach i wyglądzie ogromnego Stawu natura pozwoliła przekonać się autorowi tej publikacji na początku lat 50-tych ubiegłego wieku, podczas wielkiej powodzi, która ponownie wypełniła wodą cały ten teren będący niegdyś dnem Stawu. Był to widok niezapomniany.

Jeszcze w latach 60. lubelska Łysa Góra była niewysokim płaskowyżem o powierzchni około 1 hektara i dość stromych zboczach, wznoszącym się ponad łąkami nad Bystrzycą na południe od "Młyna Krauzego". Opasywał ją od zachodu główny wówczas nurt Bystrzycy, a od wschodu - tzw. "kanał ulgi", który później przekształcony został w główne koryto rzeki, płynącej tym korytem do dzisiaj. W pobliżu Góry, która wbrew nazwie nie była "łysa", lecz pokryta gęstwiną krzewów (chyba tarniny i głogu), a także z rzadka dorodnymi sosnami, rosła nad rzeką ogromna wierzba potrzaskana piorunami zwana "Pachnącym Drzewem". Z jej wielkiej dziupli wydobywał się niezwykły aromatyczny zapach próchna. Krzewy dzikiej róży rosnące u podnóża południowo-zachodniego krańca Góry oddzielały ją od wspaniałych łąk pełnych różnorodnych wysokich traw i ziół. Ścieżka po której można było wspiąć się na płaskowyż po stromym choć niezbyt wysokim zboczu Góry znajdowała się po stronie zachodniej na wprost "Pachnącego Drzewa". Obok ścieżki intrygował niezabezpieczony obszerny otwór wejściowy do wnętrza Góry - był tam rodzaj magazynu lub schronu, pogrążonego w ciemnościach i odwiedzanego wyłącznie przez liczne gryzonie. Zapewne w czasie wojny czeluść ta mogła stanowić schron, zwłaszcza że pobliski młyn był narażony na bombardowanie. W istocie w dniu 11 maja 1944 r. podczas bombardowania Lublina przez samoloty radzieckie spadło w pobliżu 10 bomb burzących i odłamkowych.

Już w latach 50. ubiegłego wieku piasek w niewielkich ilościach był "podbierany" od strony południowej przez okolicznych mieszkańców, nikt jednak nie przypuszczał, że Łysa Góra zostanie unicestwiona całkowicie.

W monografii Lublina z 1878r. Władysław K.Zieliński wspomina o Łysej Górze w związku z kolejnym najazdem Tatarów na Lublin w XIV stuleciu, w czasach Kazimierza Wielkiego nomen omen wielkiego dobroczyńcy naszego Miasta. W.K.Zieliński pisze, że "Tatarzy podstąpiwszy pod Lublin, niespodzianie na ten gród napadli i większą część jego w perzynę obrócili. Kusząc się o zdobycie warownego zamku, który ze swą załogą dzielnie stawił im opór Tatarzy (…) przystąpili do oblężenia i w tym celu usypali obszerne okopy na łąkach nad Bystrzycą, naprzeciw zamku na tzw. "Łysej Górze"… Na szczęście przybył król Kazimierz z odsieczą. Mimo że Tatarzy wielokrotnie z tych okopów "szturm przypuszczali do murów zamkowych" (…) zamku nie zdobyli, natomiast "postradawszy 6000 ludzi i wielu znakomitych jeńców (…) z placu boju ucieczką ratować się musieli" (W. K. Zieliński, Monografia Lublina.t. I Dzieje miasta Lublina, Lublin 1878 s. 26-27).

Nie ma dzisiaj śladu po Łysej Górze i wspaniałych łąkach nad Bystrzycą. Szkoda tych łąk i bagien, ale w przeszłości - o czym też warto pamiętać - był to obszar szczególnie zagrażający zdrowiu mieszkańców Lublina. W XVIII wieku - w dobie upadku naszego Miasta, które jeszcze do połowy XVII wieku, uchodziło za jedno z najpiękniejszych i dobrze zagospodarowanych miast Europy - Wielki Staw Królewski, niegdyś chluba Lublina, zamienił się w bagno, a na planach miasta teren ten określano jako "Błota". O "błotach" tych z niepokojem pisał w 1782r. lubelski lekarz A.Bergonzoni: "wiatr południowy z wszystkich wiatrów najszkodliwszy zdrowiu, jeśli się łączy z waporami (tj. z wyziewami) miejsca głęboko błotnistego i w najsuchszych wśród lata dniach dzisiaj nigdy nie wysychającego… (powoduje, że) "powietrze miasta Lublina, będąc często wiatrem południowym przewiane, napojone (jest) ustawicznie rozmaitymi zarazami, wilgociami, które pochodzą z błotnistych łąk, zarazami z chorób, które wychodzą ze szpitala na miejscu bardzo wilgotnym wystawionego" (A. Bergonzoni, Lublin podług ustaw medyki uważany w jednej dyssertacji, Lublin 1782, § XIV).

Jeszcze w późnych latach 40 ubiegłego stulecia zachowało się sporo "oczek wodnych" w pobliżu Łysej Góry a także obok Zamku i tam też lubelscy myśliwi polowali na dzikie kaczki i piżmaki, póki im tego nie zabroniono.

Należy żałować, że bezmyślnie zniszczono Łysą Górę. Może więc warto byłoby upamiętnić w tym miejscu zwycięską bitwę z Tatarami pod lubelską Łysą Górą - i ją samą - przynajmniej jakimś kamieniem pamiątkowym lub tablicą. Już Autor monografii Lublina W.K.Zieliński pisał , że w Lublinie nie jeden obiekt "z prawdziwym nieposzanowaniem odwiecznych pamiątek stanowiących ozdobę miasta rozebrano"…(s. 16). Autor zapewne nie przypuszczał jednak, że przyjdą czasy, iż nawet historyczna Łysa Góra się nie ostanie, ów symbol zwycięstwa nad Tatarami. Nie jest to zresztą jedyne miejsce na Tatarach i Bronowicach, które warto byłoby upamiętnić stosowną tablicą. Przez długie lata mieszkał tu i pracował twórczo jeden z bardziej znanych w Polsce lubelskich literatów, autor kongenialnych przekładów poezji narodów słowiańskich Kazimierz Andrzej Jaworski, redaktor pisma literackiego "Kamena". Tam też przez pewien czas miała swoją siedzibę redakcja "Kameny" przy ul. Bronowickiej 14. Z tą dzielnicą związany był też rodzinnie autor "Wspólnego pokoju" i "Dwudziestu lat życia" - Zbigniew Uniłowski.

Dzisiejsze Bronowice smutne, puste i zaniedbane, zamieszkałe przez nowych mieszkańców, którzy napłynęli tu w latach 70-tych - w niczym nie przypominają tej gwarnej dzielnicy z lat 60-tych i wcześniejszych, zamieszkałej wówczas od pokoleń przez bronowickich "autochtonów". Ci ostatni, których nie wywłaszczono bezpośrednio po II wojnie światowej, w większości opuścili Bronowice na wieść o planowanej likwidacji zabudowy mieszkalnej w związku z projektowaną trasą komunikacyjną mającą jakoby przebiegać przez środek dzielnicy. Jak wiadomo ostatecznie trasa ta - dzisiaj Aleja Unii Lubelskiej - ominęła dzielnicę. W tamtych czasach dwie szkoły podstawowe przy ul. Bronowickiej wypełniały przestrzeń dzielnicy gwarem kilkuset dziecięcych głosów i głośnym dźwiękiem dzwonków szkolnych na przerwy między lekcjami. Przystań kajakowa przy ul. Parkowej, w miejscu, w którym Bystrzyca łączyła się z Czerniejówką ściągała licznych amatorów sportów wodnych, zwłaszcza kajakarzy. Bystrzyca wijąca się swym naturalnym korytem (przed regulacją) , z brzegami porosłymi tatarakiem, miejscami głęboka na 2 metry, pełna ryb różnych gatunków, była rajem dla wędkarzy, a jej czysta woda zachęcała do kąpieli. Popularne kąpieliska znajdowały się u ujścia Czerniejówki na tzw. "Zakręcie" oraz w pobliżu ul. Kąpielowej, a dalej obok "śluzy" oraz koło Łysej Góry, gdzie dno było najmniej muliste, a rzeka dość głęboka. Rechot żab, płazów szczególnie wrażliwych na zanieczyszczenia wody, zaświadczał o czystości rzeki. Park bronowicki był chętnie uczęszczanym miejscem spacerów licznych mieszkańców, podobnie jak w XIX w., kiedy park i znajdująca się w nim restauracja był ulubionym celem wycieczek lublinian, zanim jeszcze powstał teatr letni i inne obiekty rozrywkowe "na Rusałce". Starsi mieszkańcy i rodziny z dziećmi tłumnie odwiedzali park, zwłaszcza w niedzielę, po Mszy Świętej w kościele pod wezwaniem Św. Michała Archanioła, oryginalnej budowli wzniesionej w latach 30-tych ubiegłego stulecia wg. projektu wybitnego polskiego architekta prof. Oskara Sosnowskiego.

W dawnych "Łazienkach Miejskich" przy ul. Bronowickiej mieści się dzisiaj restauracja "Lwów", serwująca specjały kuchni kresowej i ukraińskiej. Odwiedzając Bronowice i Tatary warto pamiętać o historii tych zaniedbanych obecnie dzielnic Lublina, niegdyś rekreacyjnych, podlubelskich wsi na prawym brzegu Bystrzycy.
Romuald Kmiecik

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

b
bella

suuuper artykul, zwlaszcza podoba mi sie poetycki fragment o wierzbie zwanej "Pachnacym Drzewem"

s
stalo

Może społeczeństwo Lublina mogłoby usypać ponownie Łysą Górę na terenie ogródków działkowych.Niektóre są opuszczone i zaniedbane,powoli ludzie z nich rezygnują.Mielibyśmy coś na wzór krakowskich kopców.Stamtąd byłby piękny widok na panoramę Starego Miasta i całego Lublina.Ludzie!Sypiemy?Wpisujcie się,a włodarze naszego Miasta niech wezmą to pod rozwagę.

A
Andrzej

Mieszkałem w Lublinie - lata 1942 - 1962. Do "podstawówki " chodziłem na ul. Bronowicka. Na "Łysą Górę" chodziłem często z kolegami. Przy wiadukcie kolejowym , obok "Łysej Góry" , przy młynie Kraussego mieszkał mój kolega z podstawówki. O ile pamiętam nazywał sie Gągoł. Byłem świadkiem niszczenia Łysej Góry". Czesto przyjeżdżam do Lublina. Widze smutek i biedę na Bronowicach. Ja się z tego wyrwałem. Mieszkam we Wrocławiu. Współczuje tym., którzy tam zostali. Bronowice "stare" za parkiem to obecnie ruina. Przed laty czytałem wypowiedź własciciela domu - róg ul Zgodnej i Biłgorajskiej- o ile pamiętam nazywał sie Dyzio , miał nadzieje, ze Bronowice będa dzielnica zabytkową . Nic z tego. Ja mieszkałem na ul. Zgodnej 7. Dzisiaj tej kamienicy już nie ma , jak wiele innych na tej dzielnicy. Pamiętam przystań kajakową przy ul Parkowej. Regaty kajakowe wygrywał p. Stefański, brat mego kolegi o pseudonimie " Bodzio". Pozostała mi nostalgia za przeszłością.

S
Szpieg

PO PROSTU SZKODA...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3