Sezon na wydmuszki

Maciej Wijatkowski
Z wydmuszką zapewne każdy kiedyś się zetknął, świątecznie bądź śniadaniowo, nie ma więc potrzeby szerszego objaśniania pojęcia. Chodzi o to, że puste, a wygląda jak pełne. Analogii do naszej codzienności - nie kurzej i nabiałowej - jest jednak teraz mnóstwo.

Pierwsze z brzegu, to całe zagony celebrytów, kreowanych na symbole pokolenia i wzory do naśladowania. Naśladowania czego? Pogoni za popularnością, „parcia na szkło”, zasysania kasy za wszelką cenę i transmitowania tego wszystkiego przy pomocy tzw. mediów społecznościowych? Bycie znanym, to cel główny i jedyny. To, że jedyny, jest najbardziej godne pożałowania.

Kolejne wydmuszki pękają z biegiem kadencji najnowszej władzy. Miało być uczciwie, bez nepotyzmu, kolesiostwa i w towarzystwie samych fachowców. Coraz bardziej nie jest uczciwie i fachowo. Ambasador we Włoszech, mianowany z łapanki, właśnie zrezygnował.

Oficjalnie - z powodów rodzinnych, ale wiewiórki plotkują, że po prostu sobie nie radził, za to wymagał: a to większej rezydencji, w bardziej prestiżowej lokalizacji, a to wpływu na urzędników przy Watykanie.

Nie radzących sobie widzimy coraz częściej. Prezes TVP goni w piętkę, a widocznych braków w erudycji i intelekcie twórców kolejnych programów nie da się ukryć. Mój dziadek mawiał: „Równaj tylko do góry!” Święte słowa, tylko co robić, kiedy góra płaska, jak czoło australopiteka?

Żony, córki, synowe i kochanki zdobią listy wyborcze jak kraj długi i szeroki. Oczywiście, wszystko jest skrupulatnie tłumaczone ich kompetencjami i doświadczeniem, ale takie tłumaczenia trudno nawet między bajki włożyć, bo te ostatnie przeważnie kryją jakąś mądrość. O polityce i politykach już właściwie nie da się pisać, tym bardziej, że kiedy nagrano w restauracji „platformersów” - wybuchła afera nie z tej ziemi.

Kiedy ostatnio pojawiły się nagrania z udziałem premiera Morawieckiego - nic się nie stało i jest to źle rozumiane. Trzeba o polityce czegoś więcej?

Postanowiłem nie czepiać się europosłów, bo prymitywna pazerność na kasę, pod płaszczykiem troski o Ojczyznę, jest domeną nie tylko rodaków. Szkoda czasu.

Wydmuszki produkują masowo dowolnie wybrane gałęzie szeroko pojętego systemu edukacji. Na szczęście - nie bez wyjątków, jakaś nadzieja zatem pozostaje, jak to ona.

Kiedy jednak pojeździ się kilka godzin po mieście, jest się głęboko przekonanym, że większość kierowców znalazła prawa jazdy w torebkach czipsów. Kiedy w towarzystwie poruszy się dowolną kwestię, nie mającą związku ze smartfonem i najnowszymi reklamami, widać przeważnie oczy szeroko otwarte. Nie mam już w sobie pogardy dla „myślących inaczej”. Już nie.

Raczej żal, że tak marnują sobie życie, nie zdając sobie z tego sprawy. To już nawet nie są jaja...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ś
śuweren ale nia ślepy...

Pana felieton to kwintesencja pokazująca życie w majestacie "prawa dobrej zmiany".Takiej jawnej,brutalnej pazerności i parcia rządzących na pieniądze nie było
w żadnym z poprzednich rządów,przyznanie sobie wysokich premii w tajemnicy przed społeczeństwem to dowód o bezczelnym traktowaniu suwerena.Tłumaczenie
tej afery przez Kaczyńskiego to argumenty dla inaczej myślących,bo wie ze w jego elektoracie takich jest większość.Dzięki za felieton i brawo za odwagę.

Dodaj ogłoszenie