Święta w atmosferze konfliktu. Koronawirus odbije się na Ukraińcach

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Prof. Walenty Baluk jest pracownikiem Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UMCS oraz dyrektorem Centrum Europy Wschodniej UMCS
Prof. Walenty Baluk jest pracownikiem Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UMCS oraz dyrektorem Centrum Europy Wschodniej UMCS A.Derecki (DEPRO studio)
Koronawirus to nie jedyny problem Ukrainy. Trwa rywalizacja między dwoma największymi Kościołami. O sytuacji za naszą wschodnią granicą rozmawiamy z prof. Walentym Balukiem, wykładowcą Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UMCS oraz dyrektorem Centrum Europy Wschodniej UMCS.

W niedzielę Wielkanoc w Kościele prawosławnym. W jakiej atmosferze przebiegać będą święta na Ukrainie?
Święta Wielkanocne u wschodnich sąsiadów Polski są nazywane Wełykdeń, to najważniejsze wydarzenie religijne na Ukrainie. Są obchodzone huczniej niż Boże Narodzenie. Przebiegać będą w atmosferze trwającego konfliktu wywołanego agresją Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy. Drugim problemem jest koronawirus, który obecnie zepchnął na dalszy plan konflikt z Rosją. W najbliższą niedzielę Wielkanoc będą obchodzić wierni trzech wschodnich Kościołów: Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej, Prawosławnej Cerkwi Ukrainy i Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Chociaż właściwa nazwa powinna brzmieć Rosyjska Cerkiew Prawosławna na Ukrainie, ale ta kwestia nie jest jeszcze do końca unormowana.

Trzecim problemem, który zakłóca świąteczną atmosferę, jest rywalizacja między dwoma ostatnimi Kościołami.

Wyznawcy prawosławia na Ukrainie są podzieleni. Można stwierdzić, że część z nich patrzy się na Kijów, a część na Moskwę.
Prawosławna Cerkiew Ukrainy jest autokefaliczna. Oznacza to, że otrzymała tomos od Konstantynopola, a nie od patriarchatu moskiewskiego. Drugi podmiot to podporządkowana Moskwie Ukraińska Cerkiew Prawosławna. Rywalizacja między tymi Kościołami jest widoczna począwszy od 2018 r. Szczególnie ubiegły rok i bieżący będzie przebiegał pod znakiem tych dwóch Kościołów. To rzutuje nie tylko na relacje między nimi, ale także sytuację wyznaniową w kraju.

Czy przyczyną konfliktu są różnice doktrynalne, czy polityczne?
Oba Kościoły wyrastają z jednego pnia, z tradycji Kościoła kijowskiego. Nie ma więc mowy o różnicach doktrynalnych. Metropolita Onufry, jako zwierzchnik UPC Moskiewskiego Patriarchatu odrzucił propozycję patriarchy Konstantynopola Bartłomieja I, aby wziąć udział w zjednoczeniowym soborze pod koniec 2018 r. Na podstawie decyzji soboru patriarcha nadał autokefalię kościołowi prawosławnemu na Ukrainie. Podkreślił, że jeśli metropolita Onufry nie weźmie udziału w soborze zjednoczeniowym to nie będzie już zwierzchnikiem kościoła ukraińskiego, tylko rosyjskiej cerkwi na Ukrainie. Oczywiście, jak popatrzymy na aspekty prawne, to on ma pewną autonomię w ramach rosyjskiej cerkwi prawosławnej, ale nie jest niezależny. Jeśli spojrzymy na temat szerzej, to widzimy w tych zdarzeniach nie tylko problem ukraiński, ale element rywalizacji Moskwy z Patriarchą Konstantynopola o prymat nad kościołem prawosławnym w skali globalnej. Pamiętajmy, że Federacja Rosyjska wykorzystuje cerkiew, jako element dominacji na obszarze poradzieckim, między innymi w oparciu o koncepcję russkowo mira, czyli ruskiego świata. Jednym z elementów tej koncepcji jest prawosławie traktowane instrumentalnie. Moskwie nie chodzi o pogłębienie wiary i szerzenie tradycji, tylko wykorzystanie w celach geopolitycznych, prowadzenia bieżącej polityki, struktur Kościoła. Należy pamiętać, że UPC Moskiewskiego Patriarchatu była i jest wykorzystywana przez Rosję do wtrącania się w wewnętrzne sprawy Ukrainy. W konflikcie, zarówno w Donbasie, jak i na Krymie, struktury tego Kościoła były wykorzystane do przeprowadzenia tzw. ruskiej wiosny i szerzenia ruskiego świata. Nie chcę generalizować, ale UPC Moskiewskiego Patriarchatu w dużej mierze jest Kościołem antypaństwowym.

Dlaczego?

Dlatego, że nadrzędnym celem tego Kościoła jest russkij mir, ruski świat. Oczywiście w tym świecie dominuje Rosja, a zatem bardzo często wierni tego Kościoła za punkt odniesienia mają Moskwę, a nie Kijów.

To jest główna płaszczyzna odróżniająca struktury UPC Moskiewskiego Patriarchatu od Prawosławnej Cerkwi Ukrainy.

Prawosławna Cerkiew Ukrainy uzyskała niezależność niecałe dwa lata temu. Czy w świecie prawosławnym jest uznawana za wiarygodną?
Dwa Kościoły prawosławne: patriarcha aleksandryjski i Grecka Cerkiew Prawosławna, uznały już niepodległość tego Kościoła. PCU ma mniej parafii niż UCP Moskiewskiego Patriarchatu, to stosunek 7 tys. do 12 tys., ale jeśli spojrzymy na liczbę wiernych, to PCU dominuje. Około 50 proc. Ukraińców deklarujących wyznanie prawosławne utrzymuje więź z PCU, podczas gdy z UKP identyfikuje się 12 proc. Konflikt spowodowany jest także różnym podejściem do relacji państwo-kościół. W Rosji, począwszy od Piotra I związki ołtarza i tronu są ścisłe. Ten model relacji UPC Moskiewskiego Patriarchatu był widoczny na Ukrainie za czasów prezydentury Wiktora Janukowycza. Na napięcie między Kościołami wpływa także postawa duchownych UPC w Donbasie i na Krymie. Tamtejsze struktury zamiast nazwy UPC używają wyłącznie Patriarchat Moskiewski. Biskupi tego Kościoła uczestniczą w nabożeństwach, podczas których błogosławią sprzęt wojskowy wykorzystywany w walkach z siłami rządu ukraińskiego. Duchowni prowadzą lekcje tzw. patriotycznego wychowania wśród żołnierzy armii rosyjskiej, czyli armii okupacyjnej. Struktury teoretycznie ukraińskiego Kościoła są wykorzystywane do realizacji rosyjskiej polityki.

Czy podziały wyznaniowe na Ukrainie są takimi tylko z pozoru?
Bardzo często tak jest. To często podziały cywilizacyjne, geopolityczne. Dążenie Rosji do dominacji w świecie prawosławnym niekoniecznie spotyka się z pozytywnym odbiorem w innych Kościołach prawosławnych: w Grecji, Konstantynopolu, na Cyprze. Kościół prawosławny w Rosji próbuje przedstawiać siebie jako alternatywę wobec Zachodu. Pierwszym puntem ekspansji wyznaniowej jest uniemożliwienie oddzielenia się Kościoła ukraińskiego. W grę wchodzi też prosta arytmetyka. Rosyjska cerkiew prawosławna liczy obecnie ponad 30 tys. parafii. Tylko na Ukrainie do UPC Patriarchatu Moskiewskiego należy 12 tys. parafii. To też oznacza konkretne wpływy finansowe dla moskiewskiej cerkwi. Jeżeli dojdzie do połączenia prawosławnych parafii na Ukrainie to będzie ich ponad 19 tys. Wówczas zjednoczona Prawosławna Cerkiew Ukrainy będzie pod względem parafii największym Kościołem prawosławnym na świecie, a Rosja utraci możliwość pretendowania do miana największego państwa prawosławnego.

Siedziba zwierzchnika Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego mieści się w zespole klasztornym w Kijowie zwanym Ławrą Peczerską. Ostatnio Ławra Peczerska stała się jednym z głównych ognisk zakażeń koronawirusa w stolicy Ukrainy.
To jest kolejny element konfliktu, o którym rozmawialiśmy.

UPC Patriarchatu Moskiewskiego zignorowała polecenia rządu mówiące o szczególnych środkach ostrożności w czasie epidemii. Doprowadziło to do tego, że liczba zachorowań wśród mnichów jest zatrważająca.

W ławrze jest ponad 100 mnichów, z czego 90 zakażonych. Trzy osoby już zmarły. Ich zwierzchnik, metropolita Paweł sam namawiał do nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa. U niego również podejrzewa się zarażenie. To przykład nielojalności tego Kościoła w stosunku do państwa ukraińskiego.

W tej chwili na Ukrainie są blisko 4 tys. potwierdzone przypadki koronawirusa. Ponad 100 osób zmarło. Czy koronawirus jest na Ukrainie kwestią polityczną?
Dane mogą być niewiarygodne, ponieważ nie wszędzie należycie prowadzona jest statystyka. Nieoficjalnie liczbę chorych na koronawirusa na Ukrainie szacuje się na ok. 13 tys. Najbardziej narażony na rozwój epidemii jest Kijów, ale też obwody w pobliżu polskich granic: obwody tarnopolski i iwanofrankowski. Epidemia, tak jak każdy problem w państwie, szybko staje się elementem rozgrywek politycznych. Tak jest również na Ukrainie. Władze wprowadziły ograniczenia w poruszaniu się. Według sondaży, popiera je około 70 proc. Ukraińców. 58 proc. uznało ograniczenia za efektywne, 52 proc. popiera działania prezydenta, ale rządu – od 30 do 38 proc. I to jest specyfika polityki na Ukrainie. Pomimo tego, że politykę prowadzi i się nią zajmuje rząd to polityczne dywidendy z tego tytułu czerpie prezydent. Tak jak wiele państw na świecie Ukraina musi się zmierzyć ze skutkami koronawirusa nie tylko w sferze medycznej, ale też gospodarczej. Przewiduje się, że Ukrainę czeka recesja. Jeżeli zakładano, że PKB wzrośnie w tym roku o 3,7 proc., to obecnie eksperci szacują, że trzeba oczekiwać spadku PKB o 3,9 proc. Inflację przewidywano na 5 proc., a będzie najprawdopodobniej na poziomie 8-9 proc. Spodziewany jest także spadek wartości hrywny do dolara i wzrost bezrobocia do 9,5 proc. Gospodarka wychodziła z trudnej sytuacji wywołanej kryzysem 2008-2009 i rosyjską agresją z 2014 r. Wydawało się, że najbliższe lata będą okresem poprawy, natomiast pandemia może wpędzić Ukrainę w kolejne problemy. Ukraina uchwaliła pakiet antykryzysowy, który przewiduje m.in. zwolnienie ze składek na ubezpieczenie społeczne i z podatku gruntowego, ale eksperci mówią, że to tylko środki doraźne, które nie rozwiążą problemu. Uszczuplą natomiast budżet państwa. O pomoc w walce z koronawirusem prezydent zwrócił się do oligarchów. To pokazuje, jak działa Ukraina.

Z powodu koronawirusa większość obywateli Ukrainy wróciła z Polski na Ukrainę. Wśród nich studenci i pracownicy. Jak to wpłynie na ich sytuację materialną?
To będzie negatywnie wpływało na ich sytuację. Szacuje się, że przed zamknięciem granic do kraju powróciło około 1,7 mln osób. Nie tylko z Polski, ale też z innych państw. Przeciętne gospodarstwo domowe na Ukrainie bez zarobków może przetrwać około miesiąca. Bezrobocie na Ukrainie wzrośnie, dlatego przewiduję, że większość z tych 1,7 mln osób będzie chciała powrócić do krajów, w których pracowała. Od tego zależy byt ich i ich rodzin. Jeśli te osoby przez najbliższe miesiące pozostaną na Ukrainie to ich sytuacja materialna pogorszy się. To czy powrócą będzie zależało od tego, jak długo utrzymają się obostrzenia i jak światowa i polska gospodarka przetrwa epidemię.

Czego życzyć Ukraińcom z okazji świąt?

Trzeba im życzyć przede wszystkim wytrwałości w przezwyciężaniu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Pokoju, ale nie na warunkach rosyjskich.

Pokoju dającego stabilizację i możliwość rozwoju państwa ukraińskiego. Można też życzyć zjednoczenia kościołów tradycji wschodniej pod jednym zwierzchnictwem. Wielkanoc na Ukrainie to głównie święto rodzinne. Dlatego należy im życzyć dobrobytu i pomyślności dla całych rodzin.

Nie dla szczepionki AstraZeneca

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie