Czas podsumowań

Dr Mariusz Świetlicki
Koniec roku, to jak zwykle okres, w którym podsumowujemy to co się w nim ciekawego wydarzyło, a także zastanawiamy się co nam przyniesie Nowy Rok.

Nie ma jeszcze pełnych danych statystycznych dotyczących sytuacji gospodarczej Polski po 12 miesiącach 2018 roku, ale już na podstawie informacji z listopada można wiele powiedzieć o tym co ten rok przyniósł. Chyba najważniejsze zmiany zaszły na rynku pracy. Po pierwsze bezrobocie mamy na historycznie niskim poziomie - poniżej 6 procent ogółu zdolnych do pracy. Ważne, że spadek bezrobocia wynika z tworzeniem nowych miejsc pracy, a nie tylko z zabiegów statystycznych lub ze spadku liczby osób w wieku produkcyjnym. Rosną również wynagrodzenia. W przemyśle wzrost ten w mijającym roku wyniósł nominalnie ponad 7 procent. Z punktu widzenia konsumentów, ważne jest, że wzrostowi wynagrodzeń nie towarzyszy silna inflacja. Wzrost cen nadal nie przekracza poziomu 2 proc. rocznie. W praktyce oznacza to ponad 5-cio procentowy wzrost realnych dochodów, a więc zamożności Polaków. Utrzymanie takiego tempa w dłuższym okresie oznacza realne podwojenie naszych dochodów w okresie ok. 12 lat. Wzrost zatrudnienia w przemyśle, a także dynamiczny - ponad 6 procent wzrost produkcji przemysłowej świadczy o tym, że jesteśmy wciąż krajem na dorobku, który goni wysoko rozwinięte kraje świata. W tym zakresie mogą jednak w najbliższych latach zacząć zachodzić istotne zmiany.

Powoli zaczynają się wyczerpywać naturalne dla kraju rozwijającego się przewagi kosztowe. Związane głównie z kosztami pracy i energii. W konsekwencji zatrudnienie w przemyśle zacznie spadać. Zwłaszcza, gdy jak obecnie już to widać - wysokość wynagrodzeń będzie rosła szybciej niż wzrost sprzedaży. Coraz więcej osób będzie musiało szukać zatrudnienia w usługach.

Miałem jednak podsumowywać, a nie zajmować się przewidywaniem przyszłości. Wracam więc do wskaźników za rok 2018. Więcej zarabiamy więcej też wydajemy. Nasze wydatki konsumpcyjne wzrosły praktycznie w takim samym tempie, jak wzrost wynagrodzeń - o ok. 7 procent. To z jednej strony napędza gospodarkę, ale z drugiej oznacza, że nie mamy żadnych tendencji do oszczędzania. Nie myślimy o tym, że sytuacja może się zmienić i zacznie nam brakować pieniędzy. Dominuje w nas albo optymizm, albo chęć życia chwilą obecną.

Mijający rok, pod względem parametrów gospodarczych był bardzo dobry. Wśród nas panuje również powszechny optymizm co do przyszłości. To co wypracowujemy - przejadamy. Mam takie wrażenie, że zaczęliśmy żyć trochę na „haju”. Jak takie życie może wyglądać i czym się skończyć?.. - to już temat na następny felieton.

Tłumy w lokalach, sypią się kary

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie