MKTG SR - pasek na kartach artykułów

O umowach śmieciowych

Jan Pleszczyński
Na któregoś z nich wpadam co kilka dni. Nie rozpoznaję, ale tylko dlatego, że mam słabą pamięć do twarzy. Wchodzę, mówię: dzień dobry, oni zwykle patrzą nieco spłoszeni, bo nie są u siebie, ale zawsze odpowiadają. Za chwilę: do widzenia, do widzenia i tyle. Spotykamy się w osiedlowym śmietniku. Ja wyrzucam śmieci, oni wynajdują to, co może im się przydać. Czytam, że rady osiedli protestują przeciw nowym stawkom za wywóz śmieci. I dobrze. Ale może by spróbować też inaczej, tak jak zaproponowała moja znajoma swojej spółdzielni - oczywiście bez żadnego efektu. Bo znacznie łatwiej napisać słuszną uchwałę niż zrobić coś konkretnego.

Pomysł znajomej wygląda z grubsza następująco. Ludzi, którzy codziennie myszkują po śmietnikach i żyją z tego, co tam znajdą i co uda im się sprzedać, należy uczynić gospodarzami śmietników. Zawrzeć z nimi jakiś rodzaj umowy o pracę - choćby tzw. umowę śmieciową. W tym wypadku nazwa akurat byłaby adekwatna.

Naszą odpowiedzią na wzrost cen wywozu śmieci powinno być domaganie się ich opomiarowania - tak jak wody i energii. Wywożone są pełne pojemniki. Zanim się zapełnią, władzę nad śmietnikiem mają "gospodarze". Nikt lepiej od nich śmieci nie posegreguje i nie zadba o to, aby nic, co ma jakąś wartość, nie zostało zmarnowane.

Moja znajoma nie ma wątpliwości (ja też nie), że troska o ludzi wykluczonych należy do obowiązków gminy. Nie oszukujmy się: ci, którzy buszują po śmietnikach są wykluczeni i nie ma znaczenia, czy z własnego wyboru, czy w wyniku jakiegoś nieszczęścia, choroby lub po prostu małej odporności psychicznej. - Są stygmatyzowani, przede wszystkim ocenami moralnymi: że pijacy, abnegaci, lenie - mówi znajoma. - A przecież ani nie kradną, ani nie żebrzą. I nie są uciążliwi dla osiedla. Przeciwnie. Żyjąc z tego, co wydłubią ze śmietnika, zmniejszają fatalne skutki naszego niechlujstwa i marnotrawstwa.

W tej kwestii myślę dokładnie tak samo jak ona. Różni nas jedno. Ona wierzy, że jak napiszę o tym w Kurierze, to ktoś choćby przyjrzy się tej propozycji. I zanim powie, że tego się nie da zrobić, to przez chwilę pomyśli, czy na pewno się nie da. A ja nie wierzę.

W poświąteczny wtorek wszystkie śmietniki na pewno będą przepełnione. Co osiedlowym samorządom, władzom spółdzielni i miejskim radnym da doskonały argument: skoro nawet wielkie, profesjonalne firmy nie dają rady - no to widocznie nie ma rady.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski