Rowerem do Wiednia, by pomóc choremu koledze

Ewa Pajuro
Sebastian i Tomek przed kliniką,  w której ma być operowany Kuba Bielak
Sebastian i Tomek przed kliniką, w której ma być operowany Kuba Bielak żródło: www.facebook.com/ostatnioddech
Siedem litrów napojów energetyzujących, trzy kartony batonów, pięć zgrzewek wody, cztery dętki i jeden łańcuch - to bilans wyprawy dwóch studentów z Lublina, którzy na tandemie wybrali się do Wiednia. Sebastian i Tomek pokonali ponad 650 km. Po co? By wypromować zbiórkę pieniędzy dla ciężko chorego Kuby Bielaka - pisze Ewa Pajuro.

Pośladki bolały tylko trochę, zresztą można się było przyzwyczaić - mówi półżartem Tomek Stasiak, student pedagogiki na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. - Byliśmy dobrze przygotowani - dorzuca Sebastian Michailidis, jego towarzysz w czasie rowerowej wyprawy, także student pedagogiki. Sami już dokładnie nie pamiętają, kto pierwszy wpadł na pomysł wyprawy. Kiedy spotkałam ich pierwszy raz, mówili, że to był Tomek. - Siedzieliśmy w samorządzie studentów i zastanawialiśmy się, jak możemy pomóc Kubie. Pomyśleliśmy, żeby zakręcić korbą kilka razy i dojechać do Wiednia, zrobić tam zdjęcia kliniki, a potem je sprzedać - wspomina chłopak.

Kuba, o którym wspomniał, to 23-letni student UMCS i Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Od dziecka choruje na mukowiscydozę. Sprawa jest teraz prosta: żeby przeżyć, potrzebuje przeszczepu płuc. Zabieg może być przeprowadzony w klinice w Wiedniu. Kosztuje około 500 tys. zł. Takich pieniędzy ani chłopak, ani jego rodzina nie mają. Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto wiedział o chorobie studenta i jego problemach. - Kuba nie chciał o tym mówić - wspomina Iwona Duklewska, jego dziewczyna. - Był bardzo sceptycznie nastawiony do pomysłu, by prosić innych o pomoc - dodaje. W końcu jednak zaczął się otwierać. Znajomi przeżyli szok. Nic nie wiedzieli o chorobie. Zaraz potem przyszła jednak decyzja: trzeba działać. Koncerty, spektakle, aukcje, pokazy, zbiórki, imprezy. Lawina pomocy ruszyła z ogromną siłą. Jej częścią stali się też Tomek i Sebastian.

- Mamy w głowach tak porobione, że 24 godziny na dobę pojawiają się w nich dziwne pomysły. Tak było i z tym wyjazdem - tłumaczy Sebastian. W trasie towarzyszyli im znajomi. Jedni wieźli w samochodzie prowiant i sprzęt. Drudzy zatrzymywali się w większych miastach, rozkładali namiot UMCS i zachęcali mieszkańców do wpłacania pieniędzy na konto Kuby.

- Determinacja była ogromna - mówi Tomek. - Wiedzieliśmy, że robimy to dla kogoś, że to nie dla nas - wspomina.

Czytaj więcej:
*Pojechali na rowerze do Wiednia. Chcą pomóc choremu koledze
*Jadą do Wiednia rowerem. Chcą pomóc choremu
*Pomóżmy choremu na mukowiscydozę Kubie
*Jadą na rowerze do Wiednia dla chorego Jakuba Bielaka

Zapał pozwolił przetrwać awarie, które stały się ich codziennością. Pierwsza nastąpiła kilkaset metrów po stracie. - Już od deptaka, skąd startowaliśmy, mówiłem: coś jest nie tak z lewym pedałem - wspomina Sebastian. - Dobra, dobra, bo jeszcze jadą za nami policjanci i dziennikarze, żeby nie było, że tak szybko stajemy - uspokajali się nawzajem. Pedał jednak odpadł i na wysokości Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego kolarze mieli swój pierwszy przymusowy postój. Potem problemy sprawiały też hamulce, korba, łańcuch i dętki. Najtrudniejszym odcinkiem okazała się trasa Cieszyn - Otrokovice. - Teren był bardziej górzysty niż zakładaliśmy. Na jednym z podjazdów ostatnie 50 metrów musieliśmy prowadzić rower, bo baliśmy się, że urwiemy łańcuch, a poza tym szybciej szliśmy niż jechaliśmy - tłumaczy Tomek. O akcji studentów zrobiło się głośno w mediach lokalnych i ogólnopolskich. Wyprawą zainteresowali się też kolarze z różnych stron Polski. - Przez kilkanaście kilometrów jechał z nami zawodnik z Pszczyna Team. Powiedział, że przeczytał o naszej akcji na jednym z forów internetowych i postanowił nas trochę odprowadzić - wspomina Tomek.

W połowie drogi do chłopaków dołączyła też ekipa programu "Uwaga" z telewizji TVN. - Tak naprawdę chodziło nam właśnie o to, żeby media chciały mówić o naszej wyprawie, ale przede wszystkim o Kubie - tłumaczy Paweł Romański, student UMCS, który odpowiadał za wypromowanie akcji w mediach. W Wiedniu studentami zainteresowali się też dziennikarze polonijnej gazety. Pobyt w stolicy Austrii był krótki. Kolarze odnaleźli klinikę, w której ma być operowany Kuba, zrobili tam kilka zdjęć, chwilę odpoczywali. Następnego dnia wieczorem byli już w Lublinie. Wracali autem. "Wiedeń podbili, do domu wrócili", "Chcieć to móc" - takie transparenty witały ich przed jednym z akademików UMCS. Z głośników było słychać "We are the champions" zespołu Queen na przemian z "Jadą, jadą chłopcy, chłopcy radarowcy" Andrzeja Rosiewicza.

Studentów witało kilkadziesiąt osób. Był wśród nich także Kuba Bielak. Dziękował kolegom za akcję. Wspominał, że o pomyśle dowiedział się jako jeden z ostatnich. - Długo utrzymywali w tajemnicy przede mną swoją wyprawę. Powiedzieli mi o niej, gdy wszystko było już zaplanowane i przygotowane - tłumaczył.

Studenci myślą już o kolejnym wyjeździe. - Szczegóły dopniemy za kilka dni - mówią tajemniczo. I zapowiadają, że jeszcze nieraz o nich usłyszymy.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3