„Świętokradztwo!”, „Pięćdziesiąt milionów nagrody”. Cała Polska żyła zuchwałą kradzieżą relikwii Krzyża Świętego z Bazyliki oo. Dominikanów

Piotr Nowak
Piotr Nowak
- Pomimo kradzieży nie jesteśmy pozbawieni relikwii. W trzech relikwiarzach przechowywanych w świątyni znajdują się małe fragmenty Krzyża Świętego. Dwa to drzazgi, które odpadły od dużego fragmentu podczas czyszczenia. Trzecia trafiła do nas z Holandii. Została nam przekazana na wieść o kradzieży - wyjaśnia przeor lubelskich dominikanów. Małgorzata Genca
„Kult zraniony!”, „Świętokradztwo!”, „Pięćdziesiąt milionów nagrody” - krzyczały nagłówki z pierwszych stron gazet. Blisko 30 lat temu cała Polska żyła tajemniczą kradzieżą Drzewa Krzyża Świętego, na którym zmarł Jezus Chrystus. Relikwie zniknęły z lubelskiej bazyliki ojców dominikanów na Starym Mieście.
„Świętokradztwo!”, „Pięćdziesiąt milionów nagrody”. Cała Polska żyła zuchwałą kradzieżą relikwii Krzyża Świętego z Bazyliki oo. Dominikanów

„W nocy z soboty na niedzielę nieznany sprawca dokonał bulwersującej kradzieży. Z Bazyliki oo. Dominikanów skradł największe na świecie relikwie Krzyża Świętego” - pisał 11 lutego 1991 r. na pierwszej stronie „Kurier Lubelski". Przez następne dni temat nie schodził z czołówek ogólnopolskich gazet.

Nie znaleziono śladów włamania
Do kradzieży doszło w nocy z 9 na 10 lutego. Dwa relikwiarze, w tym najważniejszy, mieszczący w sobie relikwie Drzewa Krzyża Świętego, zakonnicy zostawili na noc w kaplicy Firlejów. Zamknęli kratę kaplicy oraz od wewnątrz drzwi świątyni. Kiedy w niedzielę rano brat Iwo wszedł do kościoła, zauważył, że brakuje relikwiarzy.

Wszczęto intensywne śledztwo. Nie znaleziono żadnych śladów włamania, a jedynie należące do nieznanych sprawców odciski palców i dłoni. Rozpoczęto poszukiwania.

„W nocy z soboty na niedzielę nieznany sprawca dokonał bulwersującej kradzieży. Z Bazyliki oo. Dominikanów skradł największe na świecie relikwie Krzyża
„W nocy z soboty na niedzielę nieznany sprawca dokonał bulwersującej kradzieży. Z Bazyliki oo. Dominikanów skradł największe na świecie relikwie Krzyża Świętego” - pisał 11 lutego 1991 r. na pierwszej stronie „Kurier Lubelski". Przez następne dni temat nie schodził z czołówek ogólnopolskich gazet.

„Pięćdziesiąt milionów złotych nagrody czeka na tych, którzy pomogą ustalić sprawców kradzieży w lubelskiej bazylice ojców Dominikanów lub odnajdą zrabowane relikwie” - informował „Kurier Lubelski" z 12 lutego.

- Prowadzimy zakrojone na olbrzymią skalę poszukiwania. Zaangażowana w nie jest lubelska policja, specjaliści z Komendy Głównej, a ostatnio nawet Urząd Ochrony Państwa - tak o działaniach służb mówił prokurator Andrzej Lepieszko. Wywiad ukazał się w „Kurierze" 22 lutego.

- Sprawdzamy lubelskie środowisko przestępcze. Decydujemy się na przeszukania mieszkań, piwnic i melin - informował prok. Lepieszko. Przyznał, że w poszukiwania włączyli się różdżkarze i radiesteci. Jeden zginął podczas poszukiwań. Spadł ze schodów podczas eksplorowania ciemnej piwnicy.

Zagadką pozostawały motywy sprawców. Oba relikwiarze były wykonane w srebrze ze złotą powłoką. Ważyły ponad 20 kg. Jednak ich wartość materialna była znikoma.

- Relikwiarz z Drzewem Krzyża Świętego był wykonany z utwardzonego srebra. Nie miał większej wartości materialnej. Albo złodzieje nie mieli o tym pojęcia, albo kradzieży dokonali z pobudek religijnych lub kolekcjonerskich - twierdzi ojciec Krzysztof Modras, obecny przeor klasztoru.

Najciężej wydarzenia związane z kradzieżą przeżył brat Iwo. W 1991 r. miał 79-lat. Zmarł rok później. Spoczywa obok swoich współbraci na cmentarzu przy ul. Lipowej.

Z Ziemi Świętej do Lublina
Jeśli wierzyć dziejopisom, relikwie w Lublinie znajdowały się od 600 lat. Były fragmentem Krzyża, na którym zmarł Jezus Chrystus. W IV wieku w Ziemi Świętej odnalazła go św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego. Relikwie miały wykazywać cudowną moc uzdrawiania chorych.

- Pomimo kradzieży nie jesteśmy pozbawieni relikwii. W trzech relikwiarzach przechowywanych w świątyni znajdują się małe fragmenty Krzyża Świętego. Dwa
- Pomimo kradzieży nie jesteśmy pozbawieni relikwii. W trzech relikwiarzach przechowywanych w świątyni znajdują się małe fragmenty Krzyża Świętego. Dwa to drzazgi, które odpadły od dużego fragmentu podczas czyszczenia. Trzecia trafiła do nas z Holandii. Została nam przekazana na wieść o kradzieży - wyjaśnia przeor lubelskich dominikanów. Małgorzata Genca

Krzyż podzielono na mniejsze fragmenty, które rozeszły się po ówczesnym świecie. Jeden z nich trafił do Konstantynopola, a następnie do Kijowa. To stamtąd relikwie trafiły do Lublina. Według kronikarza Jana Długosza nastąpiło to w XIV wieku. Jednak bardziej prawdopodobna jest druga wersja, według której w XV wieku sprowadził je do lubelskiego klasztoru dominikanin bp Andrzej.

Legenda głosi, że Drzewo Krzyża Świętego miało trafić do Krakowa, ale konie ciągnące powóz zatrzymały się w Lublinie i nie chciały dalej ruszyć. Ówcześni odebrali to jako znak, że relikwie mają pozostać nad Bystrzycą. Dzięki temu miasto i znajdujące się w nim sanktuarium było celem licznych pielgrzymek. Relikwie chroniły mieszkańców od pożarów i miały odstraszyć wojska Bohdana Chmielnickiego. Według legendy, kiedy Kozacy zbliżali się do Lublina, zobaczyli nad miastem ogniste miecze. To miało ich zniechęcić do oblegania miasta.

Początkowo relikwie znajdowały się w kościele dominikanów, w kaplicy po lewej stronie od ołtarza. Dziś to miejsce jest nazywane kaplicą Matki Bożej Opieki. Po ufundowaniu przez ród Firlejów kaplicy po drugiej stronie świątyni, relikwiarz z 30-centymetrowym Drzewem Krzyża Świętego został przeniesiony. Tam znajdował się aż do 1991 r., do momentu kradzieży. Przez kolejne lata mnożyły się teorie dotyczące zaginięcia.

Porażka organów ścigania?
Największą zagadką do dziś pozostaje jak złodzieje dostali się do sanktuarium. Kościół jest zamykany od środka. Według jednej z teorii, złodzieje weszli do świątyni przed jej zamknięciem, ukryli się i tak przeczekali do momentu, kiedy jeden z zakonników zamknie drzwi. Potem opuścili kryjówkę, otworzyli zamki w kracie chroniącej kaplicę, zabrali dwa relikwiarze i uciekli. Jakie były dalsze losy artefaktu?

ojciec Krzysztof Modras, obecny przeor klasztoru
ojciec Krzysztof Modras, obecny przeor klasztoru Małgorzata Genca

Jedna wersja zdarzeń głosi, że relikwię ukradli handlarze zabytków. Być może kupił ją od nich kolekcjoner sztuki. Według innej teorii, relikwia powróciła do Kijowa. Mogli ją zabrać żołnierze radzieccy, którzy w tym czasie wracali z baz w Polsce na wschód. W sierpniu 1991 r. powstała niepodległa Ukraina. Słuch o relikwii zaginął. Przeor dominikanów nie wierzy jednak w tę teorię.

- Nie sądzę, żeby ktoś mógł utrzymać taki skarb w tajemnicy. Gdyby relikwie gdzieś się odnalazły, to byłaby to historia głośna na cały świat - mówi ojciec Krzysztof Modras. Przeor ma inną teorię: - Myślę, że relikwie nigdy nie opuściły Lublina. W historii były przypadki, kiedy starano się je stąd zabrać, ale nigdy wcześniej to nie doszło do skutku.

Przypomina legendę z XV wieku. Według niej, gdański kupiec Henryk Krzyż ukradł Drzewo Krzyża Świętego. Nie odjechał daleko, bo konie odmówiły posłuszeństwa. Skruszony złodziej oddał relikwię właścicielom, a na miejscu cudu wzniósł świątynię. Dziś mieści się tam kościół akademicki KUL.

Mimo wieloletniego śledztwa, relikwiarzy nigdy nie odnaleziono. Zdarzały się natomiast próby wyłudzenia nagrody za wskazanie sprawców. - Były różne telefony. Żądania okupu. Wszystkie były fałszywe - przyznaje ojciec przeor.

Po 25 latach akta sprawy zostały przeniesione do policyjnego Archiwum X.

- Z mojego punktu widzenia ponieśliśmy porażkę, bo sprawa została umorzona wobec niewykrycia sprawców – tak efekty działań służb podsumował prokurator Andrzej Lepieszko, jeden z bohaterów filmu „Świętokradztwo”. Dokument opowiada o kradzieży relikwii.

O kradzieży pisał 11 lutego 1991 r. na pierwszej stronie „Kurier Lubelski". Przez następne dni temat nie schodził z czołówek ogólnopolskich
O kradzieży pisał 11 lutego 1991 r. na pierwszej stronie „Kurier Lubelski". Przez następne dni temat nie schodził z czołówek ogólnopolskich gazet.

- To był splot zaniedbań, złych tropów, zaniechań ze strony organów ścigania i ojców dominikanów, którzy mieli niezwykły skarb i go stracili. Pamiętajmy, że do kradzieży doszło w okresie przełomu, przejścia z PRL do wolnej Polski. Nie było sztabu, jednego centrum dowodzenia, które organizowałoby poszukiwania, działania państwa i Kościoła - twierdzi Grzegorz Linkowski, reżyser „Świętokradztwa”.

W trakcie wieloletniego śledztwa prokuratura i policja zebrała kilkaset stron dokumentacji, zeznań, dowodów, zdjęć i rysunków. Jednak efekty były mizerne. - Wykonano kolosalną pracę, ale odnoszę wrażenie, że nie było w tym strategii. Być może zabrakło konsekwencji. Pamiętajmy, że początek lat 90-tych był okresem bezhołowia w służbach. Dlatego tak to wyglądało - mówi reżyser.

Ludzie pamiętają

- Mało kto zdaje sobie sprawę jak wielkie znaczenie dla Lublina miał ten artefakt. Tu przyjeżdżali królowie, żeby pokłonić się przed świętością i prosić o wstawiennictwo. Z całej Rzeczypospolitej przez kilkaset lat ściągali tu pielgrzymi, żeby poczuć bliskość Boga – tak fenomen relikwii wyjaśnia Grzegorz Linkowski.

Obecność świętości pozostawiła ślady w klasztorze dominikanów. Niemal wszystkie obrazy są związane z historią odnalezienia relikwii i cudów, których były świadkiem. W kaplicy Tyszkiewiczów, która znajduje się za ołtarzem głównym, znajduje się pięć obrazów nawiązujących do obecności Drzewa Krzyża Świętego w Lublinie, od przywiezienia, aż po cudowne wydarzenia. W zakrystii są freski ukazujące królów, którzy odwiedzili sanktuarium, żeby oddać hołd relikwiom.

Wciąż trwa kult Drzewa Krzyża Świętego.- Bractwo Relikwii Drzewa Krzyża Świętego co miesiąc gromadzi się w kaplicy. W piątki odbywają się specjalne nabożeństwa z drogą krzyżową. O tradycji pamiętają zwłaszcza starsi ludzie - przyznaje ojciec Krzysztof Modras. Co roku, 14 września, w bazylice odbywa się odpust. - Są tłumy z Lublina i okolic. Ludzie pamiętają, że był to dzień pielgrzymkowy – dodaje.

Sprawa kradzieży relikwiarzy przedawniła się już kilka lat temu. Lubelskim dominikanom i rzeszom wiernych daje to nadzieję na zwrot skradzionej świętości.

- Pomimo kradzieży nie jesteśmy pozbawieni relikwii. W trzech relikwiarzach przechowywanych w świątyni znajdują się małe fragmenty Krzyża Świętego. Dwa to drzazgi, które odpadły od dużego fragmentu podczas czyszczenia. Trzecia, najnowsza, pochodzi z zupełnie innego źródła. Trafiła do nas z Holandii. Została nam przekazana na wieść o kradzieży - wyjaśnia przeor lubelskich dominikanów.

Jak mówi Grzegorz Linkowski, historia kradzieży fascynuje na wielu płaszczyznach. -

To tajemnicza historia. Pokazuje ciemną stronę naszego miasta. Miasta ciemnych uliczek, złodziei dzieł sztuki i pokątnych handlarzy. Pokazuje też mroczną stronę natury człowieka. Przypomina, że szukając zła, musimy zajrzeć do wnętrza duszy. Dla Lublina to potężna strata o charakterze niematerialnym. Mieliśmy świętość, niezwykły skarb, który nagle znikł. Z drugiej strony, może takie są wyroki Boskie, żeby gdzie indziej szukać sacrum. Żeby szukać go w sobie - mówi reżyser.

Czytaj nasz nowy letni cykl „Kroniki Kryminale 1957-2020"

Kroniki Kryminalne 1957-2020. Dzieciobójstwo w Czerniejowie....

Tragedia w Kazimierzu Dolnym. 13 dzieci utonęło w Wiśle trzy...

Lata 90. Lublin jak Chicago. Haracze, strzelaniny, bomby - g...

Zaostrzenie restrykcji. Cała Polska w strefie czerwonej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3