Dr Mariusz Świetlicki: Kto spłaci państwowe długi

Mariusz Świetlicki
Dług publiczny przekroczył niedawno 1.000.000.000.000 zł (słownie: jeden bilion złotych), a wszystko wskazuje na to, że w tym roku wzrośnie o kolejnych 300.000.000.000 zł (słownie: trzysta miliardów złotych). Liczby te są na tyle duże, że przestają robić wrażenie.

Większość z nas nie interesuje się bowiem tym skąd Państwo bierze pieniądze do czasu, gdy nas to bezpośrednio nie dotyka. Gdyby władza chciała podnieść podatki, to byśmy się oburzali, ale jeśli nie sięga bezpośrednio do naszych portfeli, tylko pieniądze pożycza, to nam to nie przeszkadza. I żadne nawoływania ekonomistów do opamiętania w zadłużaniu się nic nie pomogą.

Wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś otwiera nieograniczoną linię kredytową, z której możemy skorzystać. Mało tego, nie musimy tej pożyczki niczym zabezpieczać. Coś nieśmiało wprawdzie powiedział, że kiedyś ten dług trzeba będzie spłacić, ale nie wiadomo kiedy i czy na pewno. Kto z nas by się nie skusił aby sięgnąć po te pieniądze?

Władza ma jeszcze lepiej, gdyż sięga po te pieniądze w naszym imieniu. Mateusz Morawiecki czy Tadeusz Kościński nie pożyczają pieniędzy na własną odpowiedzialność. Ich u władzy za kilka lub kilkanaście lat nie będzie, a dług pozostanie. Martwić się będą zapewne następcy. I co z tym „nadbagażem” będą mogli zrobić?

Mogą próbować spłacać z rosnących wpływów z podatków. Jeśli gospodarka będzie się dobrze rozwijać i ograniczymy wydatki publiczne, to może powstanie jakaś nadwyżka. Mogą też podnieść podatki, ale to już wywoła społeczne protesty. Kolejne wyjście, to tzw. drukowanie nowych pieniędzy i spłata zadłużenia z tych środków. W konsekwencji doprowadzenie do wyższej inflacji, co również jest swoistym podatkiem, gdyż zwiększa dochody państwa i ogranicza jego stałe wydatki.

Jeśli inflacja będzie pod kontrolą i nie przekroczy kilku procent rocznie, to większość społeczeństwa ją zaakceptuje. Kolejne wyjście, bardzo obecnie w świecie popularne, to nieprzejmowanie się długiem. W końcu można wziąć kolejny kredyt, aby spłacić poprzedni. T

akie rolowanie długu może być skuteczne przez lata, a nawet dziesięciolecia. Jedyne ograniczenie leży w podstawowej wiarygodności państwa. Dopóki są chętni do pożyczania, władza nie musi się tym specjalnie przejmować. Tak od lat funkcjonuje gospodarka Japonii i USA. Problem pojawia się w momencie, gdy ta wiarygodność przestanie działać. Taka sytuacja spotkała niedawno Grecję. Ona również przez lata żyła z długu, a obywatele cieszyli się rozdawnictwem władzy. Gdy jednak „kran” z dopływem zewnętrznych pieniędzy się zamknął, z dnia na dzień trzeba było ograniczyć dochody obywateli o kilkadziesiąt procent.

My nie jesteśmy potęgą gospodarczą jak Japonia lub Stany Zjednoczone. Jestem więc niemal pewny, że czeka nas grecki scenariusz. Tak czy inaczej, to my obywatele będziemy musieli ten dług spłacić. Pytanie nie brzmi czy? Tylko kiedy?

Polska oszalała na punkcie morsowania!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie