Marcin Popławski: Życzę, żeby ktoś w niedalekiej przyszłości pobił mój rekord

Marcin Puka
archiwum
39-letni Marcin Popławski przez niemal całą karierę piłkarską związany był z Motorem Lublin, w barwach którego rozegrał 266 spotkań o ligowe punkty. Strzelił w nich 70 goli, co sprawia, że jest najskuteczniejszym snajperem żółto-biało-niebieskich w 70-letniej historii klubu.

W jakich okolicznościach trafiłeś do Motoru Lublin? Od razu wiedziałeś, że w tym klubie spędzisz praktycznie całe swoje piłkarskie życie?
Marcin Popławski: Do Motoru trafiłem w wieku sześciu lat. Na pierwszy trening zaprowadził mnie wujek, który był zawodnikiem seniorów Motoru. Co prawda, nie było wtedy tworzonej grupy mojego rocznika, tylko rok starszy, ale ówcześni trenerzy Jan Złomańczuk i Zbigniew Bartnik postanowili, że będę trenował z chłopcami o rok starszymi. Każdy z nas marzył o tym, aby zagrać w seniorach, wtedy jeszcze pierwszoligowego motoru. Często na treningach widywaliśmy zawodników z pierwszej drużyny. Leszek Pisz, Janusz Zych, Darek Opolski czy Mariusz Prokop to byli nasi idole. Każdy z nas oczami wyobraźni był na stadionie na Alejach zygmuntowskich, ponieważ grupy młodzieżowe trenowały na stadionie przy ulicy Kresowej.

Leszek Pisz, Janusz Zych, Darek Opolski czy Mariusz Prokop to byli nasi idole.

Spodziewałeś się, że w żółto-biało-niebieskich barwach rozegrasz aż 266 spotkań o ligowe punkty, co daje tobie trzecie miejsce w historii Motoru?
Tych spotkań z pewnością byłoby o wiele więcej, ale niestety dwa razy zrywałem więzadła krzyżowe. Te kontuzje uniemożliwiły mi grę przez ponad półtora roku. Ten pierwszy raz bardzo przeżyłem, ponieważ na tydzień przed inauguracją pierwszej ligi graliśmy sparing w Pruszkowie ze Zniczem i pod koniec pierwszej połowy trafiła się ta nieszczęsna kontuzja. Bardzo chciałem, jako kapitan wyprowadzić na premierowy mecz drużynę. Cieszyliśmy się na ten mecz, czuło się wszędzie podekscytowanie, przecież pierwszej ligi nie było w Lublinie od kilkunastu lat.

Powodem do dumy musi być dla ciebie fakt, że jesteś najskuteczniejszym piłkarzem żółto-biało-niebieskich? Strzeliłeś 70 goli, a wyprzedziłeś m.in. tak uznanych graczy, jak m.in. Andrzej Pop, Janusz Kudyba, czy Leszek Iwanicki.
Bycie najlepszym strzelcem w historii takiego klubu to zaszczyt. W dzisiejszych czasach, gdzie nie ma aż takiego przywiązania do klubu, myślę, że mogę jeszcze kilka lat przewodzić stawce. Oczywiście życzę, żeby ktoś w niedalekiej przyszłości pobił mój rekord.

Czytaj także

Co najlepiej wspominasz z występów w lubelskim klubie?

Atmosferę panującą w szatni i wokół klubu. Trafiliśmy na fantastyczne czasy. Grupa wychowanków wsparta wartościowymi zawodnikami awansowała z czwartej do pierwszej ligi.

Tych momentów było jeszcze kilka. Na pewno ostatni gwizdek sędziego w wyjazdowym meczu z Sandecją Nowy Sącz, gdzie przypieczętowaliśmy awans na zaplecze ekstraklasy. Powrót do Lublina z Nowego Sącza też był mocno rozpamiętywany, zresztą tak jak wspólna kąpiel z kibicami w fontannie na Placu Litewskim. To tylko kilka z tych wielu wspaniałych chwil spędzonych w Motorze.

A czego nie udało Ci się osiągnąć podczas gry w Motorze?
Po awansie do pierwszej ligi wszystko zaczęło się psuć, jeszcze gorzej było z finansami w klubie. W przerwie zimowej, po udanej rundzie jesiennej, chłopaki dostawali propozycje z lepszych klubów. Kilku z nich odeszło i tak było co pół roku. Śmiem twierdzić, że jak wszyscy byśmy zostali, ktoś wartościowy by doszedł i trafiłby się jakiś sponsor, to w niedługim czasie można byłoby się bić o jeszcze większe cele. Zabrakło awansu na najwyższy szczebel, to na pewno.

Przez całą karierę grałeś na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich. Masz sentyment do tego obiektu?
Oczywiście, w końcu tam przeżyłem najlepsze dni w piłkarskim życiu.

Widząc Arenę Lublin pewnie żałujesz, że tak piękny i nowoczesny obiekt nie powstał wcześniej, i nie mogliście na nim zagrać?
Arena to naprawdę piękny obiekt, odpowiedni na tak duże miasto. Śmialiśmy sie z chłopakami często w szatni, że z naszym szczęściem, jeśli chodzi organizację, to my odejdziemy i wtedy będzie i stadion i normalność w klubie. I tak rzeczywiście jest.

Śledzisz losy Motoru?
Śledzę tak naprawdę wszystkie wydarzenia piłkarskie w województwie. Począwszy od lig wojewódzkich młodzieży, Centralnych Lig Juniorów, czy lig seniorskich. Trzecią ligę w szczególności, więc o Motorze wiem dużo.

Czy na jubileusz Motoru twoi następcy wywalczą w końcu awans do drugiej ligi? I czy jest szansa, że kibice zobaczą swoich ulubieńców w niedługim czasie w krajowej elicie?
Nie będzie łatwo. Każdy zespół mocno się spręża na Motor, ale kadrowo skład żółto-biało-niebieskich wygląda naprawdę bardzo dobrze.

Nie myślmy jeszcze o krajowej elicie, ale awansujmy w końcu do tej drugiej ligi. Lublin stać na ekstraklasę, a i potencjał w tym mieście jest duży.

Od pewnego czasu pracujesz w roli trenera asystenta w Wiśle Puławy, ale też samodzielnie prowadziłeś ten zespół. Czy miałeś także ofertę pracy z Motoru?
W Wiśle Puławy pracuję już czwarty rok. Ówczesny prezes Grzegorz Nowosadzki i dyrektor sportowy klubu Kamil Dylda zaprosili mnie na rozmowy. Przedstawiono mi ciekawy projekt, a ja na niego przystałem. Dogadaliśmy wszystkie szczegóły w pięć minut. Najpierw pracowałem w rezerwach, po roku juz jako asystent zdobywałem doświadczenie u takich trenerów jak Ryszard Wieczorek, Bohdan Bławacki, Jacek Magnuszewski, a teraz Mariusz Pawlak. Pracy jest dużo, ponieważ to mega profesjonaliści, ale dzięki temu człowiek się rozwija i zdobywa bezcenne doświadczenie. Jestem im wdzięczny za to, że tak z bliska mogę uczestniczyć w tym projekcie. Wracając do pytania, to nigdy żaden prezes nie wpadł na pomysł, żeby mnie zatrudnić w Motorze.

Korzystając z okazji, bo nie było możliwości się pożegnać, chciałem podziękować chłopakom z boiska, jak i wszystkim kibicom, którzy trzymali za nas kciuki i za nami jeździli po całej Polsce, za te kilkanaście lat wspaniałych emocji wzlotów, ale także upadków, radości i smutku.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
FC Poniatowa

Szacunek Siwy dla Ciebie !!! RKS!!!

O
Oldboy RKS Motor

Jako ten który grał w RKS Motor w latach 60-tych i 70-tych i zajmował się potem trenerka w tym klubie chcę absolutnie potwierdzić poniższy wpis o fakcie, że to Witold Sokołowski jest królem strzelców w historii Motoru, a nie Marcin Popławski. Niemniej, gloria dla obu snajperów.

G
Gość

A co z Witoldem Sokołowskim, czołowym snajperem Motoru lat 60-tych, który strzelił ponad 80 ligowych bramek dla Motoru? Czy piłkarze z tamtych lat są w ogóle brani pod uwagę w klubowej statystyce?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3