Festiwal obietnic

Dr Mariusz Świetlicki
Tak wygląda czas przed każdymi wyborami. Kandydaci prześcigają się w obietnicach. Zacząłem się im trochę przysłuchiwać i uświadomiłem sobie, jak źle one świadczą o nas - o wyborcach.

Spodziewam się bowiem, że startujący w wyborach starają się wyczuć nasze nastroje i obiecywać to, co nam się spodoba. I co się w tych obietnicach znajduje? Wydatki, wydatki i jeszcze raz: wydatki. Nowe drogi, szkoły, mosty, stadiony, koleje podziemne, zielone biurowce, strefy relaksu, nawet całe dzielnice miast. Inwestycje to jednak nie wszystko. Pojawiają się obietnice darmowej komunikacji miejskiej, dodatków edukacyjnych, dodatków do systemu 500 plus, dopłaty do wymiany pieców, dopłaty do rachunków za prąd, do wywozu śmieci… Co tylko przyjdzie komuś do głowy i co może przyciągnąć naszą uwagę i głosy. I właściwie nikt nie pyta skąd się wezmą na to pieniądze?

Przecież odpowiedź jest oczywista - z budżetu. Budżet staje się mitycznym, rozciągliwym jak balon, obiektem, z którego można czerpać i czerpać. I jakoś nie chcemy tego dostrzec, że to nie jest samonapełniający się worek, lecz źródło, które trzeba uzupełniać. Czym uzupełniać? Naszymi pieniędzmi ściąganymi w formie wszelkiego rodzaju podatków i danin społecznych.

Nie przypominam sobie już od dawna, liczących się kandydatów, w różnych wyborach, którzy obiecywaliby nie wydatki, a oszczędności. Nie rozdawnictwo, a umiar. Obniżenie podatków. Pozostawienie większej kwoty pieniędzy w naszych kieszeniach, abyśmy to my decydowali na co je wydać, a nie rządzący właśnie politycy.

I żeby była jasność. Nie mam o to pretensji do polityków. Tak jak już napisałem - oni obiecują to, co większość z nas chce usłyszeć. I właśnie to szczególnie mnie martwi. Martwi mnie rosnąca postawa braku osobistej odpowiedzialności za własny los. Takie poczucie, że jak się podporządkuję, to państwo, gmina lub inna instytucja zadba o moje życie. Postawa bierności.

Taka postawa jest przez większość społeczeństwa akceptowana. Jest kusząca, gdyż wydaje się bezpieczna. Nie będę się wychylał, nie będę ryzykował, może będę miał mniej, ale za to bezpiecznie, ktoś inny zadba o rozwój moich dzieci, o pracę, o bezpieczeństwo socjalne, o opiekę zdrowotną, o chodnik przy ulicy, o autobus do pracy.

To scenariusz na budowanie bezwolnego, ospałego społeczeństwa, którym politycy mogą dowolnie sterować. Nie zawsze w kierunku, który początkowo obiecywali.

Obudźcie się! Jeśli chcemy prawdziwej wolności, to zacznijmy ją od siebie. I wybierajmy takich przedstawicieli, którzy nie będą się prześcigali w wydawaniu naszych pieniędzy, tylko w ich oszczędzaniu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie